Czarnek przyłapany! Przyszedł z rana do radia i gęsto się tłumaczył. „Będę demontował te panele”
screen / Radio ZET
– OZE-sroze – krzyczał Przemysław Czarnek podczas swojego pierwszego wystąpienia w roli kandydata PiS na premiera. Teraz musi się gęsto tłumaczyć, bo wyszło na jaw, że sam założył fotowoltaikę.
– Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych oze-sroze dofinansowanych z dopłat. My mamy nasz miks węglowy, mamy nasze bogactwa naturalne i wara nam od nich – grzmiał Przemysław Czarnek podczas swojego pierwszego wystąpienia w roli kandydata PiS na premiera. Minęło zaledwie kilka godzin i na jaw wyszła jego hipokryzja. W niedzielę europoseł PSL Krzysztof Hetman ujawnił w programie „Kawa na ławę” na antenie TVN24, że Czarnek, w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, zainstalował w swoim domu fotowoltaikę.
– Mam nadzieję, że pan poseł Czarnek będzie konsekwentny po wczorajszym swoim wystąpieniu i w tej chwili siedzi na swoim własnym dachu na swoim domu i rozmontowuje fotowoltaikę, którą sobie kilka lat temu założył – ironizował Hetman. – Czysty polityczny cynizm ze strony Czarnka. Oni jedno mówią i to od lat, a drugie robią – dodał.
Trafiony-zatopiony, można by powiedzieć. Teraz Czarnek musi się gęsto tłumaczyć z hipokryzji i zadeklarował, że zdejmie panele fotowoltaiczne. No i że on tej fotowoltaiki to nigdy nie lubił.
– Czy to prawda, że ma pan na swoim dachu zainstalowane „oze-sroze”? – zapytał w poniedziałek Czarnka Bogdan Rymanowski na antenie Radia ZET.
– Tak. Mówiłem o tym wyraźnie wielokrotnie i bazowałem też na swoim doświadczeniu. Nie wiem, co tam koledzy z PSL odkryli ciekawego – próbował wybronić się kandydat PiS. – Fotowoltaikę zamontowałem chyba 5 lat temu, kiedy w naszej gminie był program z dofinansowaniem. Zapłaciłem za to 8 100 złotych, płacąc za energię wówczas jakieś 2 000- 2 500 złotych rocznie. Po zamontowaniu fotowoltaiki płaciłem za energię 1 000-1 200 złotych – mówił i opowiadał, że boi się, „czy mu się ta fotowoltaika nie zapali” i „co się stanie, jak to się zepsuje”.
– Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie dlatego, że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia w Polsce bazowała na tym, co mamy – zadeklarował przyłapany kandydat PiS.
Źródło: Radio ZET