Polityka i społeczeństwo

Czarne chmury nad PiS? Znany politolog wieszczy wyborcze problemy dobrej zmianie

Od czasu podwójnego zwycięstwa wyborczego w 2015 roku, kiedy to Andrzej Duda pokonał Bronisława Komorowskiego w wyścigu o fotel prezydencki, zaś tzw. Zjednoczona Prawica wygrała w cuglach wybory parlamentarne i objęła samodzielną władzę, notowania dobrej zmiany utrzymywały się na stabilnie wysokim poziomie. Można to po części wytłumaczyć tzw. premią za zwycięstwo, która zwyczajowo nagradza większym poparciem tych, których w wyborach zwyciężyli.

Takie jednak podejście to znaczne i nieuprawnione uproszczenie. Wysokie słupki poparcia dla dobrej zmiany wynikają również z faktu, że co by o rządzących nie powiedzieć, skrzętnie realizują oni swoje obietnice wyborcze, z wdrożeniem programu “Rodzina 500 plus” na czele. W tym samym czasie w Europie szaleje kryzys migracyjny, co nie jest bez znacznie dla wysokich notowań partii rządzącej. Tak samo kluczowa jest słabość opozycji, która przez długi czas nie mogła dojść do siebie po wyborczej porażce.

W życiu nic nie trwa jednak wiecznie. Jest to szczególnie widoczne w polityce, gdzie zmiany zachodzą jeszcze szybciej. Każda władza się zużywa i z upływem czasu traci poparcie. W przypadku PiS proces ten jest dodatkowy przyspieszony faktem, że dobra zmiany walczy praktycznie z każdym środowiskiem, otwierając przy tym wiele frontów. Dodając do tego negatywną reakcję społeczną na kwestie ogromnych nagród, jakie przyznał sobie rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz brak entuzjazmu społecznego dla najnowszych projektów, z zakazem handlu w niedzielę na czele, jak na dłoni widać, że partia rządząca zaczyna być w odwrocie.

Do takiego wniosku doszedł znany politolog dr Marek Migalski, który w rozmowie z portalem Wiadomo.co stwierdził, że: “wygrana PiS w 2019 roku jest już mniej prawdopodobna. PiS jest w defensywie i musi gasić pożary”.

Migalski zwraca uwagę, że wczorajsze zwolnienie kilkunastu ministrów jest jedynie próbą odwrócenia uwagi od narastających problemów rządzących. Oliwy do ognia dolewa fakt, że media zaczęły węszyć wokół majątku zgromadzonego przez premiera Mateusza Morawieckiego i jego małżonkę.

Politolog zauważa, że: “Jeżeli dołożymy jeszcze pożary wywoływane przez innych, jak choćby wypowiedzi o zarobkach i głodowych pensjach wicepremiera Gowina i wicemarszałka Bielana, to dochodzimy do pewnego przesilenia?
Ostatnio postawiłem właśnie taką tezę. To jest punkt, którego nie można przeoczyć, zarówno w tkance społecznej, jak i w obozie władzy. To nie jest tylko suma błędów i przypadkowa koincydencja kilku błędnych wypowiedzi, tylko coś się dzieje wewnątrz obozu władzy, co powoduje, że tego typu wypowiedzi są coraz częstsze, a instynkt samozachowawczy został przytępiony“.

Analizując powyższe rozważania jak na dłoni widać, że obóz władzy boryka się z coraz poważniejszymi problemami, które nie tak łatwo się wytłumaczyć własnym wyborcom. Bo przecież dobra zmiana szła do wyborów z hasłami odnowy moralnej, skończenia z rozpasaniem władzy i słuchaniem obywateli. Niestety w ostatnich miesiąca zapewnienia te brzmi jak ponury żart, co nie będzie bez wpływy na przyszłe wyniki sondażowe, a w efekcie, przy zjednoczeniu opozycji, doprowadzić może do wyborczej porażki w 2019 roku…

źródło: Wiadomo.co

fot.WENDE Images/Shutterstock

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie