Polityka i społeczeństwo

Tajemnicza “lista 70” pogrąży ministra Ziobrę? Kaczyński chce mieć na niego haka

Zanim doszło do rekonstrukcji rządu Beaty Szydło i zmiany na stanowisku premiera, wiele mówiło się o tym, że prezesowi Prawa i Sprawiedliwości zaczyna przeszkadzać rosnąca pozycja polityczna ówczesnej premier. Miało się tak dziać za sprawą sojuszu, jaki posłanka z Brzeszcz zawarła z ministrem sprawiedliwości i szefem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobrą przeciwko pomazańcowi prezesa PiS Mateuszowi Morawieckiemu. Współpraca tych dwóch ważnych polityków miała obejmować także wzajemne wspieranie swoich nominatów w spółkach Skarbu Państwa. Obsadzając na lukratywnych stanowiskach w spółkach podległych bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów ludzi swoich i ministra Ziobry, Beata Szydło zyskiwała przychylność części działaczy, a Ziobro umacniał swoją niezależność.

Każda władza ma problem z nadużywaniem tych uprawnień i bardzo często popada w kolesiostwo i ustawianie na państwowych posadach ludzi nieposiadających odpowiednich kompetencji, co w połączeniu z olbrzymimi kwotami wynagrodzeń bardzo szybko razi opinię publiczną. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości najgłośniejsza była sprawa z najbliższym współpracownikiem Antoniego Macierewicza i były rzecznikiem MON, czyli Bartłomiejem Misiewiczem. Jak donosi dziennik “Fakt” po wybuchu tej afery prezes Prawa i Sprawiedliwości miał ponoć zlecić swoim najbliższym współpracownikom którzy protegowani różnych ministrów zarabiają kokosy w spółkach Skarbu Państwa. Tak powstała „Lista 70”. Królowali na niej ludzie dwóch ministrów – szefa MON Antoniego Macierewicza (70 l.) i właśnie ministra sprawiedliwości. I akurat ich dwóch prezes PiS podejrzewał o spiskowanie i chęć przejęcia władzy w partii, gdy jego zabraknie.

Wiemy już, że za spiskowanie przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu posadę premiera straciła Beata Szydło, a w ramach rekonstrukcji rządu z posady szefa MON wyleciał Antoni Macierewicz. Co więcej, doniesienia tylko kilku ostatnich dni pokazują, że wobec ludzi Macierewicza już rozpoczęła się czystka kadrowa i tylko kwestią czasu jest kadrowa miotła w spółkach przemysłu zbrojeniowego, gdzie Macierewicz zbudował sobie wielkie imperium. Teraz, gdy mocno została podkreślona pozycja Mateusza Morawieckiego, nadchodzi czas jego rozliczenia się ze Zbigniewem Ziobrą, który dotychczasowe potyczki kadrowe m.in. w banku PKO SA, czy w PZU  wygrywał minister sprawiedliwości. Dziś sytuacja diametralnie się zmieniła, a szef Solidarnej Polski utracił sojuszników a zyskał kolejnych wrogów. Prezes PiS wciąż ma mu za złe zdradę sprzed lat oraz fatalne rezultaty dotychczasowego usprawniania sadów, prezydent Duda podważanie jego pozycji, a Morawiecki sprawy kadrowe. Być może na odwołanie twarzy reform wymiaru sprawiedliwości szef rządu sobie nie pozwoli, jednak z pewnością uderzy w jego zaplecze i nominatów w spółkach. A to Ziobrę zaboli znacznie bardziej.

Źródło: Fakt

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie