Polityka

Co ukrywa rząd? Ujawniamy prawdę o dopłatach dla rolników

Już 4 lata temu w kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość obiecywało walkę o większe dopłaty do hektara dla polskich rolników. Przez cztery lata nic w tej sprawie nie zrobiono, a dzisiaj europoseł Zbigniew Kuźmiuk tłumaczy, że nie mieli wpływu na unijny budżet i nie dało się wprowadzić w nim zmian. Problem polega na tym, że nikt rolnikom o tym nie wspomniał. Sytuacja zaczyna się powtarzać i na początku września podczas konwencji w Lublinie, Jarosław Kaczyński twardo zapewnił, że rolnicy w końcu otrzymają pełne dopłaty na europejskim poziomie.

Prawo i Sprawiedliwość, jak to ma w zwyczaju, jedno mówi na krajowym podwórku, a co innego w Unii Europejskiej. Przykładem z ostatnich dni jest wypowiedź premiera Finlandii Antti Rinne, którego kraj sprawuje obecnie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej – “Wygląda na to, że wszystkie kraje Unii Europejskiej są gotowe zaakceptować powiązanie unijnego finansowania z przestrzeganiem rządów prawa. Żadne państwo członkowskie, przynajmniej nie wprost, nie sprzeciwia się temu” – mówił trzy dni temu. W Polsce każdy kto podniesie argument o potrzebie wiązania funduszy z praworządnością jest odsądzany przez obóz rządzący od czci i wiary.

Wygląda na to, że tak samo jest z dopłatami dla rolników. Wczoraj odbyło się wysłuchanie Janusza Wojciechowskiego w Parlamencie Europejskim, który jest polskim kandydatem na unijnego komisarza do spraw rolnictwa. To standardowa procedura, którą przechodzi każdy kandydat. Wojciechowski swoimi odpowiedziami na pytania nie ujął europosłów, którzy nakazali odpowiedzieć pisemnie na sześć dodatkowych pytań i zapowiedzieli kolejne spotkanie z Polakiem.

Wojciechowski został zapytany, czy będzie starał się zapewnić, aby dopłaty w unijnym rolnictwie w różnych krajach zostały wyrównane. Odpowiedział, że to ważna kwestia i to wyrównanie jest potrzebne. Jego zdaniem UE “jest na dobrej drodze, aby to osiągnąć”. I tutaj zaczyna się fragment, którego rolnicy w Polsce nie usłyszą w kampanii – “Jednak, jak mówił, będzie to decyzja polityczna, za którą odpowiedzialne będą kraje członkowskie i Parlament Europejski” – relacjonuje TVN24. Z kolei Gazeta Wyborcza pisze – “Nowy komisarz ds. rolnictwa ma jednak bardzo ograniczone pole manewru, bo Komisja już w 2018 r. złożyła projekt unijnej polityki rolnej na okres po 2020 r., a w projekcie budżetu UE na kolejną siedmiolatkę nie ma pieniędzy na szybkie i pełne zrównanie dopłat. Wojciechowski podczas wysłuchania mówił o ewentualnym kolejnym kroku w stronę wyrównania”. Tego także polscy rolnicy nie usłyszą od polityków PiS.

Z niemieckimi reparacjami jest identycznie. Na użytek wewnętrzny podawane są kwoty przyprawiające o zawrót głowy, ale gdy dochodzi do spotkania z niemieckimi władzami, polski rząd zachowuje się tak, jakby temat nie istniał. I jak wydać powyżej, z dopłatami dla rolników sytuacja jest taka sama. Na wiecach wyborczych roztacza się przed rolnikami wizję dobrobytu, jaki jest w stanie zapewnić jedynie słuszny rząd Zjednoczonej Prawicy, ale gdy następuje zderzenie z realiami, mamy do czynienia z  popadaniem w ogólnikowość. To zaczyna być już znakiem rozpoznawczym rządzącej ekipy na forum europejskim.

fot. flickr/EP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie