Polityka i Społeczeństwo

Co się stało w ruskich mediach? Prokremlowski serwis uderza w Putina salwą mocno krytycznych artykułów

W prokremlowskim serwisie propagandowym Lenta.ru doszło do buntu dziennikarzy. Na stronie pojawiła się lawina krytycznych artykułów.

Lenta.ru to prokremlowski serwis propagandowy. W dniu wielkiego ruskiego święta, czyli Dnia Zwycięstwa, na stronie pojawiła się lawina artykułów krytycznych wobec Władimira Putina oraz rozpętanej wojny.

Tak wygląda próbka tytułów, które mógł zobaczyć czytelnik.

W sumie było ich 20.

  • Władimir Putin zamienił się w żałosnego, paranoicznego dyktatora
  • Rosyjska elita okazała się żałośnie słaba
  • Rosja całkowicie zniszczyła Mariupol
  • Putin musi odejść. Rozpętał bezsensowną wojnę i prowadzi Rosję w historyczną niepamięć
  • Łatwiej jest ukryć porażkę gospodarczą wojną
  • Rosja grozi zniszczeniem całego świata

Na stronie napisano również, że na froncie zginęło wielu rosyjskich żołnierzy, a ich zwłoki są porzucane przez armię.

To nie był atak hakerski

Za akcją protestacyjną stało dwoje dziennikarzy: Jegor Poliakow i Aleksandra Mirosznikowa. W swoich publikacjach dziennikarze od razu zaznaczali, że materiały nie zostały zatwierdzone przez kierownictwo redakcji. Dziennikarze dowodzą również, że “z góry” poszła dyrektywa, by nie publikować niczego, co może “wywołać niepokoje społeczne” – pisze Interia.pl

Po tekstach zamieszczonych w serwisie nie ma już śladu, bowiem zniknęły ze strony Lenta.ru kilka chwil po publikacji. Spodziewali się tego sami autorzy, którzy zalecali czytelnikom, by jak najszybciej tworzyli kopie artykułów. Tym sposobem fragmenty artykułów zaczęły się pojawiać w mediach społecznościowych.

Czytaj również:

Źródło: Interia.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Bartosz Wiciński

Najstarsi górale nie pamiętają od kiedy zaprząta sobie głowę polityką. Kronikarze podają datę pokrywającą się z aferą Rywina, ale wciąż trwa o to spór. Od dziecka lubił zapach porannych gazet w domu i tak mu zostało do dzisiaj. Interesuje się geografią i nie smakują mu karpie.

Media Tygodnia
Ładowanie