Polityka i Społeczeństwo

Ciężki los Marty Lempart. „Zarabiam mniej niż pięć lat temu” [KOMENTARZ]

Strajk kobiet
Shutterstock

Z „Gazetą Wyborczą” jest ten problem, że im bardziej chce pomóc, tym bardziej szkodzi – najczęściej ośmieszając swoich pupili, ukazując ich jako ludzi oderwanych od rzeczywistości. Nie inaczej zakończyła się próba ratowania liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet – Marty Lempart.

Marta Lempart skarży się w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” na presję i popularność, bo ciągle ktoś oznacza ją w mediach społecznościowych i oczekuje reakcji, ale prawdziwy dramat polega na tym, że – jak wyznaje: „Zarabiam teraz 20 proc. tego, co pięć lat temu. Oszczędności już dawno nie mam. Mam na przeżycie, ale nie stać mnie na wynajęcie mieszkania w Warszawie po stawce rynkowej lub, zamiennie, na to, żeby spłacać swój własny kredyt mieszkaniowy za mieszkanie we Wrocławiu, nawet po jego wynajęciu”. Jest to szalenie druzgocące, łamiące i upokarzające – chyba trzeba zrobić zrzutkę. Marta Lempart dysponuje bowiem majątkiem, o którym wielu może jedynie pomarzyć – wielu czy to w Warszawie, czy we Wrocławiu może rozbić jedynie namiot na jakimś trawniku.

Problem liderki Strajku Kobiet nie polega jedynie na tym, że Polska nie jest przyjazna aktywistom innym niż kościelni i ultrakonserwatywni, a „społeczna odpowiedzialność biznesu” w naszym kraju często polega na jakimś picu, aby tylko było co wrzucić na stronę internetową firmy. Główny problem polega na tym, że Marta Lempart potrafi zrazić do siebie niemal każdego – od konserwatysty Kazimierza Michała Ujazdowskiego, na którego zorganizowała hejt, gdy był kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Wrocławia, do zwolenniczki aborcji na życzenie, która jest Barbara Nowacka, a której Lempart zarzuciła lansowanie się na ulicznych protestach.

Prawdą jest, że obecna władza nie ułatwia życia swoim krytykom. Prawdą jest, że szuka na nich haków i stara się ich zdyskredytować. Prawdą jest jednak i to, że często to sami antyrządowi aktywiści dostarczają władzy argumentów na swoją niekorzyść – tak było choćby z liderem Komitetu Obrony Demokracji Mateuszem Kijowskim. Władza nie musiała wiele robić – wykończył się sam, gdy okazało się, że ma lepkie ręce. Szefowa Strajku Kobiet chyba uległa wielkomiejskiej bańce kreowanej przez lewicowe redakcje – nic zatem dziwnego, że zderzenie z rzeczywistością boli. Ona jednak i tak ma lepiej niż inne osoby nadeptujące na odcisk rządzącym – jest rozpoznawalna, ma szerokie kontakty. Naprawdę poważne kłopoty mają ci, których nazwiskami możni lewicowej bańki medialnej nie zaprzątają sobie głowy.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie