Był w PiS, teraz zapytali go o następcę prezesa. Lepiej zapnijcie pasy! „Kwestia rozstrzygnięta”
Screen: YouTube/ Janusz Jaskółka
W PiS znają już następcę Jarosława Kaczyńskiego. I wcale nie będzie nim Mateusz Morawiecki czy Jacek Sasin. Kto więc ma zastąpić prezesa z Nowogrodzkiej? Odpowiedź jest szokująca!
*Przypominamy teksty, które cieszyły się największą popularnością w 2025 r.
W PiS już wiedzą, kto zastąpi Kaczyńskiego?
W PiS od lat trwa dyskusja o tym, kto zastąpi Jarosława Kaczyńskiego, który przecież ma już swoje lata i będzie musiał w końcu odpuścić sobie uprawianie polityki, może jeszcze w trakcie tej kadencji.
Przez dekady kandydatów na nowego prezesa było wielu: a to Zbigniew 'Delfin’ Ziobro, a to Jacek Sasin, następnie Mateusz Morawiecki albo Mariusz Błaszczak. Tyle że wcześniej czy później okazywało się, że prezes PiS zostanie na Nowogrodzkiej na jeszcze jedną, „ostatnią” kadencję. I sytuacja ta trwa do teraz, choć polityk Konfederacji (i były PiS), Przemysław Wipler, jest zdania, że sprawa jest już jasna.
– Ja w ogóle uważam, że kwestia sukcesji w PiS się rozstrzygnęła i następcą Kaczyńskiego jest [Karol] Nawrocki. Może ktoś powiedzieć, że ta ocena jest przedwczesna. (…) Jasne dla mnie jest też to, że Kaczyński będzie w polityce tak długo, jak będzie miał na to ochotę i dopóki zdrowie mu pozwoli. Ale widzę, jaka jest dynamika, widzę, że prezydent wszedł głęboko w elektorat PiS. Mając siłę prezydenckości i zdolność pozyskiwania naszego elektoratu, Nawrocki staje się naturalnym przywódcą PiS i musiałby popełnić ogromne błędy, żeby to stracić – powiedział w czasie wywiadu dla Gazeta.pl Wipler.
Konfederacja śni o takim scenariuszu
Tyle że gdy słucha się polityka Konfederacji, należy mieć z tyłu głowy to, że sojuszowi wolnorynkowców i narodowców marzy się taki właśnie scenariusz: PiS z liderem, który jest przyjazny w stosunku do „Konfy”. Wiele wskazywało na to, że teraz się uda, ale Kaczyński swoimi ostatnimi publicznymi wystąpieniami dał sygnał do ataku na Sławomira Mentzena i jego ludzi – z potencjalnego sojuszu chyba nici!
Wipler chyba jednak lobbuje nadal w PiS w kwestii aliansu z Konfederatami. – W interesie prezydenta jest to, żeby przyszły rząd współtworzyła Konfederacja. Sytuacja, w której rządzi sam PiS, oznacza, że prezydent ma przed sobą perspektywę trzech lat żyrowania działań tego rządu, gdy Konfederacja jest w opozycji. Biorąc pod uwagę to, po jaki elektorat musi sięgać Nawrocki, taka sytuacja jest dużym zagrożeniem w świetle ubiegania się o reelekcję. Obiektywnie w interesie prezydenta jest więc, żeby Konfederacja miała silną pozycję i odpowiadała za rząd – podsumował swój pomysł i wyraźnie puścił oko do Nawrockiego.
Kaczyński chyba rozumie, o co chodzi i gra na scenariusz odwrotny. Tyle że nierealny: PiS nie da rady już samodzielnie rządzić, Konfederacja zbyt urosła w siłę. Z drugiej strony Nowogrodzka ma jeszcze dwa lata, by ją osłabić.
Źródło: Gazeta.pl