Polityka i Społeczeństwo

Bogdan Zdrojewski: Nie możemy być tylko i wyłącznie anty-PiSem [WYWIAD]

Nie możemy być tylko i wyłącznie anty-PiSem. Nie możemy być opozycją totalną. Owszem, jest oczekiwanie, żeby opozycja była krytyczna, ale w totalności jest zawarty pewien błąd. Błąd nie widzenia pewnych pozytywów, które mimo wszystko się zdarzają, a będących efektem pracy ludzi, a nie działań władzy. Druga sprawa to kwestia odzyskania wiarygodności, a co za tym idzie zaprzestania szarpania się od ściany do ściany. Zarówno jeżeli chodzi o kwestie programowe, jak i strategię oraz taktykę postępowania – z senatorem Koalicji Obywatelskiej, Bogdanem Zdrojewskim o kondycji Platformy Obywatelskiej rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Minął już ponad rok od czasu wybrania Borysa Budki na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Jak, Pana zdaniem, przez ten czas zmieniła się sytuacja Platformy?

Bogdan Zdrojewski: Zmieniła się nieznacznie, ale oceniam, że te zmiany, które zostały przeprowadzone, mimo że idą wolno, to zmierzają we właściwym kierunku.

Niektórzy komentatorzy wieszczą upadek Platformy Obywatelskiej.  Jak Pan ocenia obecną kondycję partii?

Nie widzę końca Platformy, ale widzę kryzys, który trwa ponad trzy lata. Właściwie cała sytuacja zaczęła się od wyborów samorządowych, kiedy nasze listy miały sporo wad. Nie mam na myśli kwestii personalnych, które również się zdarzały, ale przekaz, który w tamtej kampanii nam towarzyszył. Jesteśmy formacją najbardziej pro-samorządową i powinniśmy mieć to wyraźnie na sztandarach, a delikatnie rzecz ujmując różnie z tym bywało. Po 2018 zbudowaliśmy niefortunną i dla wielu wyborców niewiarygodną Koalicję Europejską do wyborów europarlamentarnych i to przy udziale takich osób z jednej strony jak Radosław Sikorski czy Leszek Miller, trudno było uzyskać duży stopień entuzjazmu czy też akceptacji. Poskutkowało to porażką.

Natomiast generalnie od pewnego czasu obserwuję lepszą jakość dyskusji wewnętrznej, liczenia się z krytycznymi głosami jak i również szukania rozwiązań w sytuacjach kryzysowych, których jako partia doświadczamy.

Powiedział Pan, że w Platformie jest od jakiegoś czasu kryzys, a co należy zrobić, żeby go zażegnać?

Bardzo dużo o tym mówiłem i pisałem. Po pierwsze, nie możemy być tylko i wyłącznie anty-PiSem. Nie możemy być opozycją totalną. Owszem, jest oczekiwanie, żeby opozycja była krytyczna, ale w totalności jest zawarty pewien błąd. Bład nie widzenia pewnych pozytywów, które mimo wszystko się zdarzają, a będących efektem pracy ludzi, a nie działań władzy. Druga sprawa, to kwestia odzyskania wiarygodności, a co za tym idzie zaprzestania szarpania się od ściany do ściany. Zarówno jeżeli chodzi o kwestie programowe, jak i strategię oraz taktykę postępowania. Takich skoków było bardzo dużo. Na działania, o których mówię, powinny nałożyć się liczne technikalia. Mianowicie poprawienie komunikacji z wyborcami, naprawienie komunikacji wewnętrznej, gdyż tu też jest problem. Oprócz tego, nie powinniśmy tracić czasu na problemy, które z punktu widzenia wyborców są trzecio czy czwartorzędne, a my zajmujemy się nimi przez bardzo długi czas i bez finalnego efektu. Kolejna kwestia to sprawa deklaracji ideowej, która jest z 2002 roku, czyli z czasu, kiedy Platforma Obywatelska powstawała. Tam wyraźnie określaliśmy się jako partia centrowa, demokratyczna, proeuropejska z pewnym odcieniem świeżości na młodsze pokolenie. Z tego powinny wynikać niektóre propozycje programowe jak stawianie na oświatę, ekologię i wiele więcej. To powinny być propozycje, które w państwach europejskich obowiązują, a nie zabiegi o charakterze czysto propagandowym. Te elementy zgubiliśmy i musimy do nich wrócić.

Dlaczego Pana zdaniem Borys Budka zapomniał o tym, co należy zmienić?     

Nie jest to żadna tajemnica. Nie byłem entuzjastą kandydatury Borysa Budki. Gdyby tak było, to bym go poparł i sam nie startował. Natomiast byłem przekonany o konieczności przeprowadzenia zmian w Platformie Obywatelskiej po to, żeby nie zakończyła ona swojego bytu. Borys Budka przejmował formację w stanie krytycznym. Do tego czasu nie za wiele się zmieniło, ale pewne rzeczy – tak jak powiedziałem – drgnęły. Toczą się powoli rozmowy, ale musimy też pamiętać, że mamy czas pandemii, a to nie ułatwia działania, jeżeli chodzi o spotkania z wyborcami czy dyskusji wewnętrznej. Natomiast o jednym chcę powiedzieć: Platforma Obywatelska na opozycji jest głównym gwarantem pokonania PiS-u. Mam tu na myśli zasób wiedzy, struktury czy szansę mobilności. Pod tym względem jest elementem niezbędnym i widzieliśmy to w wyborach prezydenckich, gdzie Platforma stanęła mocno za Rafałem Trzaskowskim, gdzie dostał fantastyczny wynik.

Od czasu pojawienia się ruchu Hołowni, Platforma Obywatelska spada w sondażach. Czy jest to tylko efekt świeżości nowego ugrupowania? 

Zjawisko jest bardziej skomplikowane. Pamiętam jak Platforma Obywatelska na początku kadencji Grzegorza Schetyny zaliczyła gigantyczny spadek w wyniku pojawienia się partii Nowoczesna Ryszarda Petru. Na „rynku”, jaki zajmuje PO jest bardzo mało miejsca, a więc kiedy pojawia się kolejne ugrupowanie, trzeba się dzielić miejscem i wtedy robi się ciasno, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy o wyborców centrowych aspiruje PSL czy SLD. Często mówię, że jeżeli uda się zbudować jeden obóz na najbliższe wybory parlamentarne, to znakomicie, ale jest jeden warunek: musi on być wiarygodny. Wtedy trzeba rezygnować z pewnych skrajności, które odpychają wyborców umiarkowanych, którzy mają poglądy centrowe.

Z Koalicji Obywatelskiej odchodzą długoletni parlamentarzyści. Zdarzają się transfery do ugrupowania Szymona Hołowni. Dlaczego tak się dzieje, bo chyba nie wynika to tylko z talentów łowieckich lidera Polski2050? 

W Platformie Obywatelskiej jest sporo indywidualności. Są to osoby dobrze wykształcone oraz ze sporym doświadczeniem politycznym. Bycie sześć lat w opozycji powoduje, że tracą wiarę w partię lub też zostali indywidualnie poszkodowani, nie uzyskując satysfakcjonujących pozycji. To trzeba zrozumieć. To powoduje, że osobiste straty polityczne stały się fatalnym wzorcem dla całego „rynku politycznego” i przejścia dzisiaj z partii do partii są normą. Osobiście dostrzegam kryzys życia publicznego na każdym szczeblu życia politycznego i pewną odporność społeczeństwa. To nie służy Polsce, a niestety ma miejsce. 

Jak Pan ocenia usunięcie z Platformy Obywatelskiej, Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego? Czy uważa Pan, że odbyło się to w „dobrym stylu”?

Zawsze stawałem w obronie osób, które odchodziły z Platformy Obywatelskiej – Andrzeja Olechowskiego, Zyty Gilowskiej, Jacka Protasiewicza i wielu innych osób. Na przypadki, o które Pan pyta, patrzę i mam wrażenie, że w takich wypadkach płacą cenę żołnierze, a nie dowódcy. Natomiast to, co generalnie mogę powiedzieć, to mam wrażenie, że od przeszło roku obserwuję bujanie łódką Platformy Obywatelskiej i jest to bez sensu. Jest sporo rzeczy, które można zarzucić przewodniczącemu Borysowi Budce, ale nie można doprowadzić do takiej sytuacji, kiedy przywództwo formacji politycznej słabnie na skutek wewnętrznych aktywności i nie ma żadnej alternatywy.

Co, Pana zdaniem, może spotkać pozostałych sygnatariuszy krytycznego listu 51 parlamentarzystów do kierownictwa Platformy Obywatelskiej?   

Na kierownictwo Platformy Obywatelskiej patrzę całościowo i widzę, że jest ono bardzo zróżnicowane, posiada bogate doświadczenie czy kompetencje polityczne. Nie mam powodów, żeby powiedzieć, że nie ufam tym kompetencjom, ale mogę powiedzieć, że coś w tym mechanizmie działa nieprawidłowo, gdyż odbiór Platformy Obywatelskiej jest taki, a nie inny. Sądzę, że jesień tego roku będzie dla partii kluczowy, kiedy PO będzie miała jedną z ostatnich szans, żeby odzyskać zaufanie i przebić 30% poparcia. To będzie bardzo trudne, ale jeżeli ugrupowanie Szymona Hołowni razem z PO będzie miało ponad 50%, to będzie to oznaczało, że rządy Zjednoczonej Prawicy zmierzają do końca.

Czy Pana zdaniem w odsunięciu Zjednoczonej Prawicy od władzy jakąś rolę może odegrać projekt Rafała Trzaskowskiego?  

Tak. W tej kwestii mam dwie refleksje. Pierwsza to taka, która wiążę się z zarzutami kierowanymi w stronę prezydenta Warszawy, że jego aktywność zmierza do rozbicia jedności Platformy Obywatelskiej. Od razu powiem, że jest to fałszywy zarzut, gdyż uzyskując 10 000 000 głosów w wyborach prezydenckich byłem zwolennikiem, że tych wyborców należy jakoś zagospodarować. Mimo że miałem świadomość, że będzie to trudne zadanie, gdyż Rafał Trzaskowski pełni funkcję prezydenta Warszawy. Druga rzecz, która również jest istotna, to fakt, że głosy, które Trzaskowski otrzymał, to nie byli tylko wyborcy PO. Jeżeli Rafał Trzaskowski potwierdzi swoje wysokie notowanie, a wyborcy pozostałych partii opozycyjnych nie dadzą się omamić propagandą PiS-u, to wówczas będziemy mieli sytuację, kiedy Trzaskowski będzie naturalnym liderem opozycji. Jednak rola PO nie będzie najważniejsza.

Czy Ruch Rafała Trzaskowskiego, może być formą rebrandingu Platformy Obywatelskiej?   

Sądzę, że tak. Sam postawiłem taką tezę, że Platformie Obywatelskiej lifting nie wystarcza, a potrzebny jest rebranding. Czasami łatwiej jest zrobić go od środka, a czasami pod wpływem wewnętrznego przymusu. Nie twierdzę, że Rafał Trzaskowski buduje wewnętrzny przymus, ale bez wątpienia buduje zewnętrzną motywację. 

Kadencja przewodniczącego Platformy Obywatelskiej trwa 4 lata, ale można go odwołać wcześniej. Czy, Pana zdaniem, dni Borysa Budki są policzone? 

Tak, ale czas, który ma na zmiany w Platformie Obywatelskiej. Natomiast nie potrafię powiedzieć, czy kończy mu się także czas, jeżeli chodzi o przewodniczenie ugrupowaniu. Jeszcze tego nie widzę. Borys Budka musi zdać sobie sprawę z tego, że trafił na pewien szklany sufit, jeżeli chodzi o swoje przywództwo i sam go nie rozbije. Potrzebni do tego będą współpracownicy i taka strategia, dzięki której partia znowu powróci do notowań powyżej 20%. Na tym etapie wierzę że z obecny kierownictwem jest to jeszcze możliwe, ale czasu jest coraz mniej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.   

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie