Sport

Berlińskie ambicje. Krzysztof Piątek częścią ambitnego projektu

Manchester United, Tottenham, PSG a nawet Barcelona – nazwy klubów, które pojawiały się w kontekście zimowego transferu Krzysztofa Piątka mogły robić wrażenie nawet na osobach niespecjalnie interesujących się piłką nożną. Dlatego wiadomość, że polski napastnik ostatecznie trafił do berlińskiej Herthy mógł budzić nie tylko zdziwienie, lecz takie niedosyt.

Plotki transferowe, którymi przez miesiąc byliśmy karmieni, działały na wyobraźnię. Podobnie jak statystyki z poprzedniego sezonu Piątka, który trafiał do siatki z regularnością zaprogramowanej maszyny. Tamte rozgrywki, prestiż, jaki wciąż ma Milan i zapłacone za niego rok temu ponad 30 mln euro stanowią kapitał, dzięki któremu nazwisko Piątek pojawiało się na listach życzeń dużych klubów. Najbardziej zdeterminowany do kupna Polaka był klub z drugiego szeregu, który ma jednak ambicje wedrzeć się poziom wyżej. Hertha nie chce być już średniakiem Bundesligi. 

Berlin jest bowiem zaskakującym wyjątkiem na mapie piłkarskiej Europy. Normą jest, że krajowe ligi mają w swoich stolicach ważne kluby. Anglia to Arsenal czy Chelsea, Hiszpania – Real i Atletico, Włochy – Roma i Lazio, Francja – PSG, Portugalia – Sporting i Benfica, Holandia – Ajax… A Niemcy? W Niemczech rządzi Monachium, Dortmund… W historii Bundesligi więcej znaczą nawet Brema czy Stuttgart. Dość powiedzieć, że w Berlinie ostatnie mistrzostwo świętowano jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy, za czasów Republiki Weimarskiej – w 1931 roku. Teraz ma się to zmienić. Hertha chce podążyć drogą PSG, czyli zbudować w stolicy dużego kraju potężny klub. Pamiętajmy, że przed erą katarskich właścicieli sytuacja w Paryżu była podobna do Berlina.

Potencjał Herthy zauważył biznesmen Lars Widhorst. Na dzień dobry zainwestował w klub 250 mln euro i stał się posiadaczem 49 procent akcji klubu. Prawdopodobnie jego ofensywa byłaby jeszcze śmielsza, ale w Niemczech od dawna funkcjonuje zasadza „50+1”, która nie pozwala na całkowite przejęcie klubu przez prywatnych właścicieli – większościowe udziały zawsze pozostają w rękach klubów. Chroni to je przed kaprysem posiadacza. W Niemczech nie dojdzie do sytuacji, gdy egzotyczny właściciel kupi drużynę, a po roku znudzi się i zostawi ją na pastwę losu (u nas taką drogę przechodziła Polonia Warszawa).

Widhorst nie jest kibicem, projekt „wielkiej Herthy” traktuje jak każdy inny biznes. Widzi potencjał finansowy w budowie klubu w wielkim mieście. Najpierw musi jednak sporo zainwestować. „Stara Dama” od dawna jest ligowym średniakiem, kadrowo też nie imponuje – jedną z gwiazd poprzedniego sezonu był znany z Legii Ondrej Duda, dziś grający już w Norwich. Dlatego najbliższe okienka transferowe będą poświęcone na rewolucję kadrową. Pierwszym hitem nowego właściciela było zatrudnienie Jurgena Klinsmanna, w Niemczech człowieka-instytucji. Klinsmann miał trafić do dyrektorskich gabinetów, ostatecznie jednak przebrał się w dres i objął funkcję trenera. Ma za zadanie spokojnie się utrzymać – na ten moment spokoju nie ma, klub ma tylko 5 pkt przewagi nad strefą spadkową.

W utrzymaniu mają pomóc pierwsze milionowe transfery: Santiago Ascacíbar ze Stuttgartu za 11 mln euro, Doda Lukebakio z Watford za 20, Lucas Tousart za 25 i wreszcie Krzysztof Piątek za 27 mln. Czy to początek nowej siły w europejskim futbolu? Na to pytanie odpowie sam Piątek – swoją skutecznością pod bramką rywali.\

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie