Polityka i Społeczeństwo

Banaś zawarł sojusz z Ziobrą przeciw Morawieckiemu? “Akt oskarżenia powinien leżeć w sądzie”

Ministerstwo Finansów bezwzględne. Kara za walkę z szefem KAS
fot. mf.gov.pl

Z dokumentów NIK jasno wynika, że premier złamał prawo – przyznają w rozmowach z dziennikarzami anonimowi przedstawiciele obozu Zjednoczonej Prawicy.

W Prawie i Sprawiedliwości panuje przekonanie, że Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś zawarł taktyczny sojusz z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobro. Są o tym przekonani, ponieważ Ziobro nie kieruje do parlamentu wniosku o uchylenie immunitetu prezesowi NIK w związku z nieprawidłowościami w jego oświadczeniach majątkowych. – To prosta sprawa, akt oskarżenia od roku powinien leżeć w sądzie – mówią dziennikarzom politycy z kręgów władzy. Ziobro od lat walczy z Morawieckim i chce pozbawić go premierostwa, a raport NIK ws. wyborów-widmo potwornie obciążą byłego prezesa banku.

Dzięki Banasiowi, Ziobro ma premiera w garści i może grać obciążającymi go dokumentami w czasie koalicyjnych narad u Jarosława Kaczyńskiego. 7 maja Banaś wysłał list do Europejskiej Organizacji Najwyższych Organów Kontroli (EUROSAI), w którym informował, że służby państwowe są niezwykle aktywne przeciwko niemu i jego rodzinie. Stwierdził, że ma to związek z kontrolami przeprowadzanymi przez Izbę. W jednym z niedawno udzielonych wywiadów powiedział zaś, iż NIK posiada dowody na głębokie patologie w finansach publicznych, obronności, bezpieczeństwie wewnętrznym i energetycznym.

Marian Banaś mówił, że NIK prowadzi wiele kontroli związanych z kradzieżą ponad 9 milionów złotych z kasy CBA, budową elektrowni węglowej w Ostrołęce, gdzie zmarnotrawiono kilka miliardów złotych, SKOK Wołomin, wydatkami TVP czy aferą GetBack, w efekcie której 9,5 tysiąca osób straciło majątek życia na kwotę 2,5 miliarda złotych.

Byli pracownicy Najwyżej Izby Kontroli w rozmowach z dziennikarzami mówią zaś o tym, że prezes Banaś ręcznie steruje NIK, tak jak wcześniej sterował Krajową Administracją Skarbową.

– Prezes mianował ludzi, którzy w normalnych czasach nigdy nie mogliby zostać dyrektorami, bo nie mieli wymaganych kompetencji ani doświadczenia. Nie mogliby nawet stanąć do konkursów, bo nie byli kontrolerami, dlatego Banaś powołał ich na pełniących obowiązki – przyznają rozmówcy.

Kadencja prezesa Najwyższej Izby Kontroli trwa 6 lat. Jeśli sam wcześniej nie złoży rezygnacji, pozostaje praktycznie nieusuwalny.

Źródło: „Newsweek”

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie