Polityka i społeczeństwo

Atak na ambasador USA i Giertych na białym koniu. Przegląd tygodników politycznych

Dwa światy. Przegląd tygodników politycznych

Każdego tygodnia Polacy dostają do swoich rąk kolejne wydania popularnych tygodników politycznych. Tematy, które poruszają publicyści często przegrywają z gorącymi, aferalnymi newsami, jakie każdego dnia dostarczają nam dzienniki, są jednak godne uwagi i zapamiętania. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy podsumowanie najciekawszych kwestii, jakie ich autorzy przygotowali dla swoich czytelników. ​Czy tego chcemy, czy nie, prezentują one dwa światy, w których żyją dziś Polacy.​

Sieci

Tygodnik Sieci pyta na okładce​ “Panie Trump, kogo nam pan przysłał?” i okrasza to zdjęciem ambasador Georgette Mosbacher. Autorzy w skrócie opisują genezę jej pozycji na styku amerykańskiej polityki i biznesu. Odnosząc się do listu w obronie TVN-u, przypominają żydowskie korzenie szefa koncernu Discovery, do którego należy stacja. Gazeta cytuje jednego z wiceministrów – “Amerykanie bardzo boją się ustawy o dekoncentracji mediów. W tym takich rozwiązań, które zabolą TVN. Jesteśmy w stanie przeforsować przepisy, które będą trzymały wszelkie standardy unijne. Bardzo trudno będzie je zaatakować pod pozorem dbania o praworządność czy wolność słowa” – mówi.

Jan Rokita pisze w felietonie o bezwarunkowym wycofaniu się przez PiS z planu usuwania ze składu Sądu Najwyższego 65-letnich sędziów. Wymienia przesłanki, jakie kierowały Jarosławem Kaczyńskim i wymienia Mateusza Morawieckiego, który na to nalegał. Według Rokity duże wrażenie na prezesie musiały zrobić przegrane wybory w wielkich i średnich miastach, jak i sondaże pokazujące, że 53% Polaków chce bezwzględnego podporządkowywania się nakazom instytucji europejskich. Do tego dodaje oskarżenie przez opozycję i media o chęć wyprowadzenia Polski UE. “Po przeszło roku od rozpoczęcia akcji zmierzającej do usunięcia sędziów Sądu Najwyższego jest dziś jasne, że przyniosła ona liczne szkody, nie dając zarazem żadnego pożytku (…)” – pisze Rokita.

Stanisław Janecki poświęca się wywodom na temat opozycji i pisze o liderach, których partie chcą obalić. Według publicysty, szef Platformy, szefowa Nowoczesnej i liderzy PSL oraz SLD po Kukiz’15 nie mogą spać spokojnie ponieważ w partii czają się Brutusi. “Bardzo prawdopodobne przewroty pałacowe w kilku partiach skomplikują ich przygotowania do wyborów, może z wyjątkiem PO z tandemem Tusk-Trzaskowski” – twierdzi Janecki.

Stanisław Żaryn, rzecznik Mariusza Kamińskiego pisze o rosyjskiej wojnie informacyjnej prowadzonej w Polsce – “Rosyjska machina propagandowa poświęciła wiele miejsca manewrom, choć ćwiczenia Anakonda są realizowane cyklicznie w trybie dwuletnim, a ich charakter jest defensywny(…). Ataki informacyjne wymierzone w Anakondę-2018 są formą realizacji wielowymiarowych celów Moskwy. Rosja, szerząc swój przekaz, stara się pobudzać nastroje antynatowskie w Polsce, osłabiać morale Polaków i żołnierzy, osłabiać zaufanie do sojuszników i sojuszy wojskowych(…)” – pisze Żaryn.

Newsweek

Renata Grochal w tekście okładkowym o Romanie Giertychu pisze o ustaleniach tygodnika – “(…) Są trzy nagrania. Jedno z nich (…) może obciążać szefa NBP Adama Glapińskiego. To jest nagranie spotkania Leszka Czarneckiego z członkami KNF, które odbyło się pod koniec kwietnia, trzy tygodnie po rozmowie biznesmena z Markiem Ch.(…)” – czytamy. W rozmowie z Newsweekiem Giertych nie wyklucza startu do Senatu w wyborach 2019 r. – “Jednak wśród polityków PO panuje przekonanie, że Giertych byłby trudny do zaakceptowania dla wyborców tej partii (…) za względu na swoją przeszłość (…).” – pisze autorka. Bliski współpracownik Schetyny mówi, że nikt nie bierze pod uwagę kandydatury Giertycha na stanowisko ministra sprawiedliwości. Partia może mu pomóc tak, że ponownie nie wystawi kontrkandydata do Senatu.

Tomasz Lis we wstępniaku pisze o wolności mediów, która jest zagrożona w kontekście wezwania na policję, jakie otrzymał dziennikarz tygodnika. Według naczelnego Newsweeka PiS na chwilę zrezygnował z tzw. repolonizacji czy dekoncentracji – “(…) Ale to tylko rezygnacja chwilowa, wycofanie się na z góry upatrzone pozycje, by nie rozszerzać na razie pola konfliktu i tak szerokiego w efekcie batalii o sądy. Władza będzie jednak wolność mediów na wszelkie sposoby ograniczać, a same media i dziennikarzy po prostu nękać” – przestrzega Lis.

Cezary Michalski opisuje różnice i podobieństwa między aferą KNF i aferą Rywina. Podobieństwa to niepodzielne rządy wtedy SLD, dzisiaj PiS-u. Nagrana rozmowa z propozycją korupcyjną i człowiek reprezentujący władzę. W obu przypadkach mamy też do czynienia z poprawką do ustawy, tylko SLD się z niej wycofało, a PiS ją przeforsowało, SLD zgodziło się na komisję śledczą, PiS broni się przed nią rękami i nogami.

Wprost

Okładka tygodnika polityczna nie jest, ale z kronikarskiego obowiązku odnotowujemy, że jest o rosyjskiej mafii w Polsce.

Z parlamentarnych plotek wynika, że Schetyna nie może darować Monice Rosie i Adamowi Szłapce z Nowoczesnej, że wystawili Wojciecha Kałużę na pierwsze miejsce listy Koalicji Obywatelskiej do śląskiego sejmiku. Podobno Schetyna ma w ogóle problem z Nowoczesną, bo w wielu miejscach jej kandydaci z pierwszych czy drugich miejsc nie zdobyli mandatów. Ma to się skończyć postawieniem ultimatum Katarzynie Lubnauer, albo wszyscy wchodzą do PO, albo drzwi wyjściowe są otwarte. Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej zamierza przekształcić się w partię polityczną. Partia, która współtworzy komitet wyborczy, ma prawo do jakiegoś procenta dotacji budżetowej, a stowarzyszenie nie.

Eliza Olczyk i Joanna Miziołek pochylają się nad nowymi bytami politycznymi, które tworzą Ryszard Petru, Marek Jakubiak i Robert Biedroń. Łączy ich wspólna cecha – są politycznymi singlami i nie lubią się z nikim wiązać, chyba że na własnych zasadach. Wokół Biedronia i przyjmowania byłych działaczy SLD zaczyna się robić ferment. Współpracownicy byłego prezydenta Słupska zaczynają kręcić nosem na angaże partyjne aparatu SLD w struktury nowej formacji.

Władysław Kosiniak-Kamysz w wywiadzie za utratę kluczowych dla PSL-u sejmików na ścianie wschodniej obwinia propagandę TVP i postawę proboszczów – “(…) TVP odgrywała w tych wyborach rolę agencji PR-owej dla jednej partii, czyli PiS, i agencji od oczerniania dla drugiej, czyli dla nas” – mówi lider Ludowców i dodaje “(…) Jeżeli słyszę, że proboszcz podczas kazania mówi, iż jeden z kandydatów odszedł od Boga, skoro kandydował z takiej, a nie innej listy, to są to straszne słowa (…)” – podkreśla.

Do Rzeczy

Kolejny tygodnik z ambasador USA w Polsce na okładce, a środku wywiad. Mosbacher powtarza to, co powtarzała od początku, że nie będzie komentowała treści prywatnej, dyplomatycznej korespondencji, pytana o motywacje napisania listu do Morawieckiego. “Donald Trump wysłał mnie do Polski, powierzył mi misję rozwoju trzech priorytetów naszych relacji. Po pierwsze, rozwoju bezpieczeństwa ekonomicznego, po drugie energetycznego, po trzecie militarnego” – mówi ambasadorka. Pytana o wyrażanie opinii na temat wolności mediów w Polsce mówi, że to działa w obie strony – “(…) prezydent USA ma prawo wygłaszać swoją opinię odnośnie tego z czym się nie zgadza. Prostować doniesienia, które jego zdaniem są nieprecyzyjne (…). To właśnie wolność słowa – ona działa w obie strony. (…) może pan napisać, cokolwiek się panu podoba, a ja mogę to prostować albo się z tym nie zgadzać.” – wyjaśnia.

Waldemar Paruch, pełnomocnik premiera ds. utworzenia i funkcjonowania Centrum Analiz Strategicznych uważa, że Polacy nie są skłonni zaufać po raz kolejny politykom, którzy odeszli na polityczną emeryturę. Według Parucha tak jest traktowany Donald Tusk. Schetynę określa sprawnym liderem opozycji, co pokazały wybory samorządowe i dlatego Tusk nie będzie miał do czego wracać – “(…) Jeśli PiS je wygra (wybory 2019-przyp. red.) i będzie rządził, to Tusk w żadnych wyborach nie wystartuje. Już raz przegrał wybory prezydenckie w 2005 r. i to tkwi w jego świadomości (…)” – mówi pełnomocnik Morawieckiego.

Na łamach tygodnika Łukasz Warzecha rozprawia się z książką Roberta Biedronia “Nowy rozdział”, którą nazywa wyborczą ulotką – “(…) książka Biedronia męczy swoją zaskakującą miałkością. (…) Biedroń – odmieniając przez wszystkie przypadki pojęcia zmiany, nowoczesności i nowatorstwa – nie jest w stanie w żadnym momencie wyjść poza przygnębiające banały (…)” – pisze publicysta. Książka nie ma krzty oryginalności, cechuje ją płaskość analiz i brak konkretów – konkluduje Warzecha.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie