Polityka i społeczeństwo

Afera korupcyjna z wiceministrem z PiS w roli głównej. Zaskakujące doniesienia z CBA

Nie każdy polityk PiS może liczyć na pobłażliwość prokuratury czy CBA. To, że od kilku miesięcy nie ma nawet decyzji śledczych o rozpoczęciu śledztwa w sprawie oszustwa, jakiego Jarosław Kaczyński miał się dopuścić na szkodę Geralda Birgfellnera, albo że podwładni Ernesta Bejdy nie widzą problemu z nieprawdziwymi oświadczeniami majątkowymi szefa KPRM, nie oznacza wcale, że każdemu takie przywileje przysługują. Można wręcz humorystycznie powiedzieć, że “co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie”. Boleśnie przekonał się o tym były wiceminister środowiska z rządu Beaty Szydło, który właśnie trafił w ręce agentów CBA.

Jak wynika z komunikatu prasowego tej służby, Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwie osoby w postępowaniu dotyczącym korupcji w okresie od września 2015 roku do stycznia 2016 roku. Zatrzymano Janusza O. od stycznia 2014 roku do listopada 2015 roku podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska oraz przewodniczącego Rady Nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Samo śledztwo dotyczy korupcji i powoływania się na wpływy w Funduszu przy realizacji projektu kompleksowej ochrony wód podziemnych aglomeracji kieleckiej.

Co przeskrobał były działacz PiS? Otóż wygląda na to, że poszedł z jednym z przedsiębiorców w klasyczny korupcyjny deal, polegający na tym, że w zamian za korzystną decyzję leżącą w zakresie kompetencji tegoż urzędnika, przedsiębiorca obiecał wiceministrowi, że jak tylko odejdzie z resort,  dostanie dobrze płatną posadę bez konieczności podpisywania listy obecności.

Członek rządu pomógł, od ustalonych kar umownych za złamanie warunków umowy na budowę wodociągów i kanalizacji sanitarnej w Kielcach i dwóch gminach woj. świętokrzyskiego odstąpiono, a potem do zatrudnienia w spółkach przedsiębiorcy doszło, bez żadnego skrępowania i skrupułów. Może myślał że skoro PiS rządzi krajem, służbami i prokuraturą, to i jemu się upiecze. Zapomniał, że trwa kampania wyborcza i czasem kogoś na pożarcie trzeba rzucić.

Fot. flickr/KPRM

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie