Skończy się kompromitacją? Chcą odwołać Trzaskowskiego, TYLE głosów zebrali. „Nastawiamy się na…”
screen: Polsat News, YouTube/rafal.trzaskowski
W Warszawie wciąż trwa zbiórka podpisów. Cel? Odwołanie Rafała Trzaskowskiego z urzędu prezydenta miasta. Póki co akcja idzie jak krew z nosa i zapowiada się, że wszystko skończy się kompromitacją jej inicjatorów.
Wilk chce odwołać Trzaskowskiego
Czy Rafał Trzaskowski może stracić stanowisko prezydenta Warszawy w referendum? Do takiego scenariusza chcą doprowadzić do realizacji organizatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej. Akcja została zainicjowana przez Macieja Wilka, prezesa stowarzyszenia „Tak dla CPK” i Fundacji Polskiego Rozwoju. Organizatorzy podkreślają, że inicjatywa ma charakter obywatelski i nie jest przybudówką żadnej partii politycznej. Tere fere.
Zbiórka podpisów rozpoczęła się 30 lipca i ma potrwać 60 dni, czyli do 28 września. Wniosek dotyczy nie tylko odwołania Rafała Trzaskowskiego, ale również Rady Warszawy. Aby referendum mogło zostać przeprowadzone, trzeba zebrać co najmniej około 132,3 tys. podpisów mieszkańców stolicy. To ustawowe minimum odpowiada 10 proc. uprawnionych do głosowania. Na razie tempo zbiórki – delikatnie mówiąc – nie zachwyca. Według informacji przekazanych 31 sierpnia przez inicjatora Macieja Wilka zebrano 67 tys. podpisów. Oznacza to, że organizatorom brakuje jeszcze około 65 tys. podpisów. Są więc nieco ponad połowę drogi do wymaganego minimum, mimo że minęła już połowa czasu przeznaczonego na zbiórkę.
Liczą, że we wrześniu będzie lepiej
Organizatorzy przekonują jednak, że wynik może się jeszcze znacząco poprawić. Liczą przede wszystkim na wrześniową mobilizację po zakończeniu okresu wakacyjnego. Zapowiadają zwiększenie liczby punktów zbierania podpisów i większą liczbę wolontariuszy. Podpisy można również zbierać samodzielnie, korzystając z formularzy udostępnionych przez SOR, a następnie przekazać je organizatorom lub wysłać pocztą.
– Nastawiamy się na radykalne przyspieszenie tej zbiórki we wrześniu, teraz, jak już wszyscy powracają z urlopów, zarówno ci, którzy chcą się podpisać, jak i ci, którzy chcą zbierać. Przestrzegam wszystkich przed wyprowadzaniem prostej ekstrapolacji liniowej, że jak teraz mamy 67 tysięcy, to będziemy mieć 140 za miesiąc – mówi w rozmowie z Wp.pl Maciej Wilk, inicjator referendum.
Dlaczego organizatorzy chcą odwołania Trzaskowskiego? Wskazują między innymi na problemy związane ze Szpitalem Południowym, ale podkreślają, że ich zdaniem powodów jest więcej. Mówią o potrzebie „faktycznej zmiany” w Warszawie i lepszego wykorzystania potencjału miasta. Dużo więc tu ogólników, o których można by mówić przy okazji innego dowolnego dużego miasta. Nas najbardziej bawi zarzut Wilka do transportu publicznego w Warszawie. Ponieważ tu mieszkamy i korzystamy z tramwajów, autobusów i metra możemy tylko z politowaniem pokręcić głową.
Czy uda się zebrać wymagane 132 tys. podpisów? Na dziś odpowiedź pozostaje otwarta. Matematyka jest jednak bezlitosna: 67 tys. już zebrano, ale do celu nadal brakuje około 65 tys. Organizatorzy mają na ich zebranie niespełna miesiąc. To oznacza, że we wrześniu tempo akcji musi wyraźnie wzrosnąć, jeśli referendum ma rzeczywiście dojść do skutku. Jeśli organizatorzy nie osiągną celu, będzie to jedna, wielka kompromitacja. Umówmy się – skoro ten Trzaskowski taki fatalny, to 130 tys. głosów powinni zebrać w tydzień. Albo i trzy dni.
Źródło: Wp.pl