Jan Frycz chorował od dawna, Englert o wszystkim opowiedział. „Niszcząca, dręcząca choroba”
screen: RMF FM, TTVN24
Środowisko artystyczne wciąż nie może się otrząsnąć po śmierci Jana Frycza. O walce aktora z chorobą opowiedział Jan Englert. – Ani przez chwilę nikomu nie dał poznać tego, że możliwe jest jego odejście – powiedział w rozmowie z PAP.
Jan Frycz nie żyje. Miał 72 lata
W sobotę 15 sierpnia zmarł Jan Frycz. Informacje o jego śmierci wybitnego aktora przekazał poniedziałek 17 sierpnia warszawski Teatr Narodowy.
– Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych – czytamy w komunikacie teatru. Frycz do ostatnich chwil był aktywny zawodowo – w minionym tygodniu rozpoczął próby do „Orestei” w reż. Luka Percevala.
– Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień – przekazał Teatr Narodowy.
Od dawna ciężko chorował
Aktora, mentora i przyjaciela w mediach społecznościowych i rozmowach z mediami żegnają i wspominają artyści, którzy mieli przyjemność współpracować z Janem Fryczem m.in. Anna Dymna, Małgorzata Kożuchowska, Borys Szyc czy Jan Englert. Ten ostatni przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że Frycz od dawna poważnie chorował.
– Przyglądałem się jego walce z niszczącą go, dręczącą chorobą. Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról. Pracował cały czas, jeszcze w maju tego roku dostał nagrodę aktorską za rolę w „Termopilach polskich” Jana Klaty, a był już przecież bardzo ciężko chory. Ale ani przez chwilę nikomu nie dał poznać tego, że możliwe jest jego odejście – powiedział Jan Englert w rozmowie z PAP.
– Miesiąc temu spotkałam jego córkę Gabrysię. Mówiła, że Janek jest bardzo chory. Widziałam, że jest chory – wspomina Anna Dymna.
Przedstawiciele Związek Artystów Scen Polskich w rozmowie z „Super Expressem” podzielili się swoimi przemyśleniami na temat pogrzebu Jana Frycza. Według nich dorobek artystyczny aktora jest tak duży, że zasługuje na to, aby uroczystości pogrzebowe miały charakter państwowy. – Tak, występujemy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o taki pogrzeb. Niestety, nie jesteśmy jeszcze w stanie podać szczegółów – czytamy „Super Expressie”.
Źródło: PAP, Se.pl