To byłby dla Czarnka cios! O sensacyjnej teorii coraz głośniej, wybraniec Kaczyńskiego zabrał głos. „Prezes dotrzymuje słowa”
Telewizja Republika/YouTube
Przemysław Czarnek nie będzie docelowym kandydatem PiS na premiera? Takie teorie krążą w politycznych kuluarach. – Pan prezes Jarosław Kaczyński już udowodnił, że dotrzymuje słowa – zapewnia sam zainteresowany.
Czarnek do podmianki?
Jarosław Kaczyński postawił na radykała – to Przemysław Czarnek ma poprowadzić PiS do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. To oznacza skręt mocno w prawo, co z kolei nie podoba się frakcji Mateusza Morawieckiego. Ale nie brakuje opinii, że Czarnek to tak naprawdę tylko „zderzak”, a w kluczowym momencie kampanii zostanie podmieniony na docelowego kandydata.
Prezes miałby postawić teraz na byłego ministra edukacji po to, by ten odzyskał radykalnych prawicowych wyborców, którzy zostawili PiS dla Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. I stąd te wszystkie „OZE-sroze” i inne radykalne hasła.
– Chodzi o pokazanie oferty konserwatywnej dla wyborców prawicy, która ma oddziaływać w perspektywie kilkunastu miesięcy. Jeżeli ktoś zakładał, że wskazanie mnie na kandydata na premiera będzie dawało od razu 8 punktów procentowych w górę w sondażach po kilku tygodniach, to znaczy, że albo nie rozumie polityki, albo nam źle życzy – opowiada Czarnek w wywiadzie dla WP. Ale co z teorią, że po wykonaniu zadania i odbiciu elektoratu, Kaczyński dokona podmianki na kogoś „świeżego”? Przecież do wyborów półtora roku, Czarnek zdąży się opatrzeć, zatraci impet. PiS i jego wyborcy będą potrzebować nowego impulsu w postaci np. Zbigniewa Boguckiego.
– Jeżeli po półtora roku walki PiS okaże się zwycięskie, to nie mam najmniejszej wątpliwości – a mówią to też wszyscy, którzy mnie bardzo lubią w partii oraz ci, którzy lubią mnie mniej – będę premierem – zapewnia Czarnek. – Pan prezes Jarosław Kaczyński nieraz już udowodnił, że w kwestiach personalnych tak kluczowych dotrzymuje słowa. Wszystko jednak zależy od wyniku wyborów – dodał, jakby próbując przekonać samego siebie, że jego premierostwo jest bezpieczne.
Wróg w PiS
Ale wbrew opowieściom o „dwóch płucach” i partyjnej jedności, polityk ma wciąż w partii wielu wrogów. Jednym z nich okazuje się… Adam Bielan. „Newsweek” opisywał, że Bielan ma „zablokować premierostwo Przemysława Czarnka”.
„ Działa z pełnym rozmachem — dziennikarzom opowiada, że Czarnek pije i jest na niego cała szafa haków (…) Czarnek ma wiele defektów, ale z punktu widzenia Bielana jeden zasadniczy — będzie pierwszym premierem z nadania PiS, który nie będzie się go słuchał tak jak Marcinkiewicz, Kaczyński, Szydło i Morawiecki” – czytamy w Newsweeku.
Źródło: WP