Nawrocki aż przebiera nogami, żeby podlizać się Trumpowi. Wymowne słowa z Pałacu. „Trzeba rozpocząć…”
screen/ TV Republika
Kancelaria Prezydenta chce dołączyć do Rady Pokoju — potwierdził szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Karol Nawrocki chce sprawić przyjemność Donaldowi Trumpowi?
Karol Nawrocki chce dołączyć do Rady Trumpa
A więc jednak! Karol Nawrocki chce, jak potwierdził Marcin Przydacz w Polsat News, dołączyć do Rady Pokoju Donalda Trumpa, organizacji międzynarodowej, która ma być próbą rzucenia rękawicy ONZ.
— My uważamy, że trzeba rozpocząć prace przygotowawcze do wejścia do tej Rady. Natomiast żeby mogło się to odbyć, jako do organizacji międzynarodowej, musi być tutaj po pierwsze uchwała Rady Ministrów, a po drugie finalna zgoda wyrażona w ustawie. Czyli wszystkie siły parlamentarne w Sejmie, albo przynajmniej większość, musi się na to zgodzić — powiedział Przydacz.
Plan ma być omawiany w czasie obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które będą miały miejsce 11 lutego. W praktyce chodzi o sprawdzenie, jaka jest „gotowość i temperatura po stronie zarówno rządu, jak i sił parlamentarnych”.
Tusk jest na „nie”?
Wątpliwe, by premier Donald Tusk był zwolennikiem pomysłu prezydenta USA, choć oficjalnie nawołuje do debaty, w ramach której przeanalizuje się za i przeciw.
Największym problemem z Radą Pokoju Trumpa jest to, że chce on niejako zastąpić nią ONZ. Organ miałby początkowo wziąć w opiekę Strefę Gazy, ale w zapewne z czasem zająć się też innymi spornymi terytoriami na świecie (np. Ukrainą).
Do tego dołączenie do Rady kosztuje: państwa członkowskie mają być wybierane przez Trumpa na trzyletnie kadencje albo… zapłacić ponad 1 mld USD za stałe członkostwo. Trump chce być dożywotnim prezesem Rady, co jasno pokazuje, że przygotowuje sobie grunt pod karierę po zakończeniu obecnej kadencji, która kończy się za trzy lata.
Chęć Nawrockiego, by dołączyć do Rady, dziwi pod jednym względem: jest ryzyko, że do organu dołączy Władimir Putin. Polski prezydent na jednym zdjęciu z rosyjskim przywódcą? Przecież to PR-owy strzał w kolano!
Jak na razie zaproszenie do Rady zaakceptowali przywódcy m.in.: Arabii Saudyjskiej, Argentyny, Białorusi, Egiptu, Izraela, Kataru, Kazachstanu, Kosowa, Pakistanu, Paragwaju, Turcji i Węgier.
Źródło: Onet