Posłanka PiS robiła sobie zdjęcia z uczniami „od krzyża”. Nauczycielka: ja ich w ogóle nie uczę
Screen: TV Republika youtube
Nauczycielka z Kielna, która miała wyrzucić krzyż do kosza na śmieci, chce wrócić do pracy. – Liczę, że władze uwzględnią moje odwołanie i będę mogła wrócić do pracy z dziećmi – informuje media. Do tego wyjaśnia ostrą manipulację posłanki PiS!
Nauczycielka chce wrócić do pracy
Przypomnijmy, że w szkole w Kielnie na Kaszubach (woj. pomorskie) nauczycielka rzekomo wyrzuciła do kosza na śmieci krzyż. W efekcie zawieszono ją w obowiązkach. I teraz stara się od tej decyzji odwołać. – To moja jedyna motywacja, żeby wrócić, bo ktoś na mnie czeka – powiedziała mediom i przyznała, że w szkole uczy jedenasty rok.
Broni się tym, że wcale nie wyrzuciła do kosza na śmieci krzyża, ale przedmiot o takim kształcie, który był użyty czasie zabawy halloweenowej przez jedną z uczennic – zawieszkę w kształcie krzyża. – To się stało, gdy miałam swoją ostatnią lekcję z siódmą klasą w grupie dziewięcioosobowej – wspominała. – Poprosiłam, żeby [uczniowie] ją zdjęli. Oni powiedzieli, że nie zdejmą. A więc zdjęłam to i wyrzuciłam – dodała.
I nagle wybuchła wielka afera. Do tego dość sztucznie rozdmuchana. – Media ciągle pokazują jedną rodzinę i jednego chłopca, a ja go w ogóle nie uczę. Dzieci, z którymi fotografowała się posłanka PiS, są przypadkowe. Ja ich w ogóle nie uczę. Uczniowie z mojej grupy nie występują w mediach – wskazuje na całe zamieszanie.
Sami rodzice dzieci, których uczy, nie zwracali się do niej z prośbą o wyjaśnienia tego, co się stało. Podobnie wychowawca klasy. – Plotka o sprawie ruszyła podczas wieczornych rekolekcji w kościele – wyjaśnia genezę tego piekła, które się rozpętało.
To zabawka, nie krzyż
Całą afera poszła więc nie o obiekt kultu religijnego, ale zabawkę! – Młodsza siostra uczennicy z mojej grupy była przebrana za straszydło, coś a’la śmierć czy zakonnica śmierci na Halloween. Mamy zdjęcia z zabawy halloweenowej. Dziewczynka miała tę zawieszkę – to słabej jakości plastik musztardowego koloru, pusty w środku – tłumaczy nauczycielka. – Trudno powiedzieć, dlaczego dzieci powiesiły ten przedmiot na ścianie. Prawdopodobnie miała to być jakaś forma zabawy, żartu uczniowskiego – dodała.
Oczywiście wszystko stało się też obiektem politycznej naparzanki – zresztą zdjęcie z rzekomymi dziećmi od „antykatolickiej” nauczycielki, jakie wrzuciła do sieci posłanka PiS Dominika Chorosińska, było grafiką wykonaną przez… sztuczną inteligencję.

Źródło: wp.pl