Hołownia przemawiał na wiecu wyborczym, gdy nagle… „Kłócicie się, a później chlejecie!”

Zaskakujący przebieg miało spotkanie Szymona Hołowni w wyborcami w Ostródzie. Wystąpienie polityka zakłócił pewien mężczyzna.

Kampania wyborcza w pełni, więc liderzy ugrupowań jeżdżą po całym kraju i przekonują do swoich racji. Jednak nie każde spotkanie z potencjalnymi wyborcami idzie zgodnie z planem. Tu ktoś zada niewygodne pytanie, tam zjawi się „komitet powitalny”, czasami to sam przemawiający pogubi się w swoich słowach i wtopa gotowa. Prawda, panie prezesie?

Incydent w Ostródzie

We wtorek do małego incydentu doszło w Ostródzie na spotkaniu wyborczym Szymona Hołowni i lokalnych polityków Polski 2050. Zaczęło się niewinne, planowo, Hołownia przemawiał w niewielkiej sali do swoich gości. – W polityce trzeba przestawić priorytety, skoncentrować się na sprawach: autobus w każdej gminie. W Polsce w ciągu ostatnich 20 lat liczba połączeń autobusowych skróciła się z miliona dwustu do 400 tys. km. Jeżeli są pieniądze na media publiczne, 10 mld zł na 5 lat, to nie ma na transport publiczny? – przemawiał polityk.

W pewnym momencie jeden ze słuchaczy zapytał Szymona Hołownię o liczbę mieszkańców Ostródy. Polityk przyznał, że tego nie wie. Wówczas dyskutujący z politykiem stwierdził, że władze i tak już są wybrane, a cała polityka to oszustwo. Zdenerwowany mężczyzna zarzucił politykom, że przed kamerami się kłócą, a później wspólnie „chleją”, co wywołało duże zdziwienie u Hołowni. – Chlejecie? To jest za błyskotliwa obserwacja – powiedział z ironią.

W tym momencie do mężczyzny podszedł prowadzący spotkanie Rafał Ryszczuk i coś do niego powiedział. Wtedy awanturujący się uczestnik spotkania uniósł wskazujący palec i zaczął się odgrażać. To bardzo nie spodobało się Hołowni. – Bez palców i agresji, dobrze? – prosił stanowczo polityk. – Pan się wbił na spotkanie i krzyczy do mojego kolegi. Chętnie odpowiem na pana pytania. Chce pan chojraczyć? Będzie na to moment – dodał.

Szymon Hołownia przekonywał, że mężczyzna ominął kolejkę do pytań. Wkrótce został poproszony o wyjście. – Chodźmy na kawkę – usłyszał. – Wojowniczy, krzyżacki duch w narodzie nie zginął. Jak trzeba walczyć, to się walczy, nieważne, czy wie z czym się walczy – podsumował cały incydent Hołownia.

Źródło: Wp.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *