Gospodarka

Zerowy deficyt finansów państwa to fikcja

Jedną z najgłośniejszych informacji ostatnich miesięcy były rekordowo niskie wskaźniki tegorocznego deficytu budżetowego, które są najniższe w historii. Dobra koniunktura oraz większe wpływy podatkowe doprowadziły do sytuacji, kiedy po maju 2017 wykonano zaledwie 0,3 procent planowanego deficytu na poziomie 60 mld zł. Jednak nie jest to wcale tak wielki powód do radości, jakby się mogło wydawać. Kondycja finansowa państwa nie jest bowiem wcale tak dobra, jak mówi się o niej w partyjnym przekazie dnia.

Zamieszanie wokół informacji o stanie finansów państwa wynika z kreatywnej księgowości rozwijanej nad Wisłą przez wiele lat, dzięki której przeciętny obywatel nie wie gdzie, na co i w jakiej kwocie są wydawane jego podatki. Dawało to wiele korzyści kolejnym rządom, co wykorzystuje teraz skrupulatnie PiS.

Trzeba sobie bowiem uświadomić, że to co nazywamy budżetem państwa to zaledwie połowa finansów publicznych, czyli faktycznych wydatków państwa. O ile budżet, jak wiemy, trzyma się dziś całkiem dobrze, to problemem są pozostałe sektory finansów publicznych, które są w trudnej sytuacji finansowej. Do takich obszarów zaliczymy ZUS, NFZ oraz cały szereg innych instytucji wydelegowanych poza koszyk budżetu. O ile dla budżetu założono na rok 2017 dziurę na poziomie niemal 60 mld, to w skali całych finansów publicznych mówimy już o 2,9 procent produktu krajowego brutto deficytu, tuż poniżej magicznej granicy 3 procent, po której przekroczeniu zapalają się lampki alarmowe instytucji unijnych. Wiceminister Finansów Leszek Skiba już w czerwcu studził emocje sugerując, że istotne zmniejszenie deficytu poniżej poziomu 2,9 mimo poprawy warunków budżetu będzie trudne. Przy PKB za rok 2016 na poziomie 1,85 bln zł jest to prawie 55 mld zł. Co ciekawe, kiedy porównamy sytuację finansową Polski i innych krajów unijnych, to okaże się, że bliżej nam do ogona niż czołówki kontynentu. W 2016 roku tylko pięć krajów UE miało większy deficyt niż Polska, a aż dziesięć miało dodatni bilans finansów publicznych.

Nie bez znaczenia jest tutaj kwestia emerytur, ponieważ ZUS nie podlega wyliczeniom budżetu, a obniżenie wieku emerytalnego prędzej czy później uderzy w stabilność instytucji. Rząd jest jednak optymistyczny i założył, że w bieżącym roku “reforma” obejdzie się bez finansowych konsekwencji, co może zostać jeszcze poddane surowej weryfikacji przez rzeczywistość.

Podczas gdy politycy przepychają się w wyścigu po ordery, zegar długu publicznego cały czas tyka. Już dziś na każdego Polaka przypada 27 tys zł zadłużenia. Nie da się ukryć, że problemu nie da się rozwiązać bez trudnych reform. Niestety do takowych rząd wciąż nie dojrzał. Tymczasowa poprawa koniunktury jest szansą na przeprowadzenie zmian, jednak najprawdopodobniej zostanie ona zmarnowana, a pieniądze przejedzone.

fot. flickr/KPRM

Źrodło:  PAP money.pl money.pl

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie