Polityka i Społeczeństwo

Zamach na życie prezesa – czy ta obsesja ma granice?

Zamach na życie prezesa - czy ta obsesja ma granice?
fot. flickr/ Sejm RP

Nie ma nic groźniejszego dla stabilnego i zdrowego funkcjonowania państwa jak umacnianie społecznego podziału i przeciwstawianie jednym obywateli drugim. Niestety, w historii Europy, mieliśmy wiele przykładów, gdy władza przekonana o swojej nieomylności w pewnym momencie całkowicie odrzucała wszelką krytykę pod swoim adresem, a posłuszeństwo obywateli starała się wymusić przy pomocy państwowego przymusu i aparatu represji. Zazwyczaj zaczynało się niepozornie, od drobnych posunięć prawnych, ograniczenia instytucji sprawujących kontrolę praw obywatelskich, ograniczając wolność zgromadzeń i manifestacji swojego niezadowolenia. Kolejnymi krokami było wykreowanie wrażenia, że władza, czyniąca w imieniu obywateli dobrą zmianę, realizująca narodowy interes napotyka na opór wewnętrznych i zewnętrznych sił, które mają na celu ochronę starego układu i patologicznych praktyk. Gdy wrażenie to na dobre zadomowiło się w umysłach obywateli, pojawiały się pogłoski o próbach obalenia rządu siłą, czy wręcz dybania na życie głównego lidera.

Widzieliśmy to w ostatnich latach wielokrotnie, co ciekawe zawsze w krajach o wyraźnie autorytarnym charakterze, z władcami absolutnymi, dla których demokracja to tylko fasada dla wszechwładzy. Pucz zza granicy miał przeprowadzić główny rywal Recepa Tayyipa Erdogana, ciągłe zagrożenie zamachem na życie Kim Dzong Ila czy Kim Dzong Una to też norma, w przekonaniu obywateli Korei Północnej. Zawsze w takich przypadkach odpowiedzią władzy było ograniczenie praw obywateli i srogie rozliczenie się z politycznymi przeciwnikami. Skrajnym przykładem takiej sytuacji jest pożar w Reichstagu, w nocy z 27 na 28 lutego 1933 roku, którego okoliczności podpalenia do dziś nie zostały wyjaśnione. Wiadomo natomiast, że fakt pożaru został wykorzystany do pełnego przejęcia władzy przez NSDAP i przekształcenie republiki parlamentarnej w monopartyjne, policyjne państwo totalitarne. Jak sytuacja się rozwinęła wiemy przecież wszyscy. Do dziś to najbardziej rażący przykład tego, jak w quasi demokratyczny sposób można doprowadzić do zrzeczenia się przez obywateli władzy nad swoimi umysłami i przekazanie władzy w ręce chorego z nienawiści polityka.

Dlatego też, gdy dziś przeczytałem artykuł o groźbie zamachu na Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii rządzącej oraz nieformalnego przywódcę duchowego sporej części obywateli naszego państwa, zapaliła mi się po raz kolejny sporej wielkości czerwona lampka.

Chodzi o wpisy na portalach społecznościowych, w których można przeczytać pełne plany przeprowadzenia zamachu na życie Prezesa PiS, którymi miała się już zająć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niezależnie od tego, czy wpisy te są niezbyt wyszukanymi żartami, czy poważnymi rozważaniami, należy wziąć pod uwagę, że władza będzie takie przypadki nagłaśniać w oczywistym celu. Władza przyciśnięta do muru może wręcz posunąć się do zaaranżowania takiego zamachu, oczywiście nieudanego, by pokazać, że zagrożenie nie jest wyssane z palca. Pisaliśmy całkiem niedawno o tym, że w PiS już od dłuższego czasu panuje obsesja na punkcie puczu, jaki opozycja miałaby przeprowadzić w Sejmie, odbierając władzę w sposób niedemokratyczny. Im dłużej taktyka oblężonej twierdzy jest stosowana, tym bardziej może się ona radykalizować.

Blokada Facebook’a i Twitter’a?

Takie zarzuty są o tyle absurdalne, że to nie kto inny jak właśnie rządzący ustami swoich polityków przyznają sobie prawo do działania ponad prawem, przedstawiając interes stricte partyjny jako interes narodowy. Dzięki takie argumentacji dokonali już szeregu zmian w ustroju państwa, wbrew obowiązującej Konstytucji i wcale na tym nie zamierzają poprzestać. Takie wrzutki jak ta o zagrożeniu życia Prezesa PiS mają być natomiast pretekstem do dalszego ograniczania praw społeczeństwa, przy pomocy nowo budowanego Ministerstwa Bezpieczeństwa, którego stworzenie ogłosi zapewne Jarosław Kaczyński podczas lipcowego kongresu partii rządzącej. Wszechobecna inwigilacja, dalsze ograniczenie prawa do zgromadzeń, blokowanie czy wręcz zamykanie portali społecznościowych to naturalna konsekwencja obsesji na punkcie puczu i naturalna odpowiedź na zagrożenie, niezależnie od tego, czy jest ono realne czy wyreżyserowane. Społeczeństwo karmione strachem, samo dobrowolnie odda władzy prawo do decydowania o ich życiu a wolność poświęci w zamian za wrażenie bezpieczeństwa. Gdy jednak zda sobie sprawę, do czego ta władza absolutna prowadzi, będzie już za późno. Niesamowite jest to, że przecież znamy to nie tylko z obrazków z innych krajów, ale i z własnej historii. Niestety po raz kolejny okazuje się, że bardzo nie chcemy się od niej uczyć.

fot. flickr/ Sejm RP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie