Polityka i Społeczeństwo

Wysychająca żyła złota miesięcznic smoleńskich

Wysychająca żyła złota miesięcznic smoleńskich
fot. WENDE Images

Aż 74% uczestników sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster uważa, że Prawo i Sprawiedliwość powinno skończyć z organizacją miesięcznic smoleńskich. Nie sądzę, żeby ktoś z organizatorów przejął się tym badaniem. Niemniej jednak jest to jasny sygnał oraz obraz skali upadku całej otoczki towarzyszącej od siedmiu lat katastrofie smoleńskiej. Jeżeli dodamy do tego spadek liczby osób wierzących w zamach, to otrzymujemy egzemplifikację nieskuteczności całej narracji.

Od momentu przejęcia władzy wybitnie nie idzie PiS-owi wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej. Odzyskanie wraku miało być czymś prostym i czymś tak banalnym w sztuce, że minister Waszczykowski jeszcze przed objęciem urzędu zapewniał, że jest to tylko kwestia dobrej dyplomacji. Dzisiaj przekaz partyjny snuje się w starym dobrym stylu. Po ponad roku rządów niemożność odzyskania wraku jest winą Platformy Obywatelskiej. Siedem lat szukania bomby i wybuchów miało swój finał 10 kwietnia, gdy Wacław Berczyński ogłosił, że na pokładzie samolotu z Lechem Kaczyńskim nastąpiła eksplozja ładunku termobarycznego. Po miesiącu nie ma ani bomby na pokładzie oraz teorii o wysadzonym w powietrze prezydencie, ani samego przewodniczącego podkomisji smoleńskiej, który swoim nazwiskiem firmował te rewelacje. Takie niespełnione obietnice i szemrany ucieczkowicz na pewno nie pozostały bez swojego odbicia na ostatnich badaniach opinii publicznej.

Zaledwie 14% utożsamia się z miesięcznicami smoleńskimi. Z jednej strony to dużo, ponieważ nadal istnieje znacząca – z punktu widzenia finansowego – grupa ludzi, którą można strzyc jak barany na różnego rodzaju pamiątkach jak płyty dvd, zdjęcia, książki czy nawet raporty smoleńskie, które swego czasu można było kupić za jedyne 60 złotych. O tym jak ogromny jest to biznes, można było przeczytać w książce byłego dziennikarza Gazety Polskiej, Leszka Misiaka pod tytułem “Prawicowe dzieci czyli blef IV RP”.

“(…)Nasze śledztwo to była żyła złota dla Gazety Polskiej. (…) Spółka NWP (Niezależne Wydawnictwo Polskie przyp. autora) zarabiała, jak twierdziła w rozmowie ze mną sekretarka, miliony. Takiego samego sformułowania (o milionach) użył potem rozmawiając ze mną Antoni Macierewicz, a gdy zdziwiłem się, potwierdził: “tak, tak, miliony”. Po tragedii smoleńskiej prywatny koncern rósł w siłę finansową. Uruchomił portal internetowy niezalezna.pl, telewizję VOD, a później Gazetę Polską Codziennie. Płyty, gadżety, wszystko przynosiło dochód ogromny.(…) W redakcji żartowano na korytarzu mówiąc o ludziach wydających media “strefy wolnego słowa”: “rodzina Soprano”, co może było nadużyciem, ale kontekst nie pojawił się przypadkowo(…)”.

“(…) O finansowej motywacji Tomka Sakiewicza i Katarzyny Hejke dotyczącej Smoleńska przekonałem się, gdy w GPC pojawiły się czołówki w stylu “Tupolew został zestrzelony”, niewiele ponad rok po katastrofie, bez żadnego merytorycznego uzasadnienia, co było ewidentną nadinterpretacją. (…) Tomasz Sakiewicz nakręcał ten interes. A to płyty, nachalnie dołączane do GP i podwyższanie jej ceny z 3,90 zł na 6.90 zł. Tłoczenie płyt to koszta niewielkie w stosunku do narzuconej ceny, o tym zresztą mówiło się w redakcji. (…) Te płyty, które “żarły”, jak mówiło się w redakcji (czyli wyjątkowo dochodowe) powielano w kolejnych wersjach. A trzeba podkreślić, że czytelnicy GP to w dużej mierze emeryci, którzy nie mają nawet odtwarzaczy DVD, więc Sakiewicz, który zdaje sobie z tego przecież sprawę, wiedział, że “nie dotrze pod strzechy” i że są to ludzie w większości ubodzy. Ale są tak głęboko patriotyczni, ufający Sakiewiczowi, że wydadzą “ostatnią” złotówkę, by kupić gazetę, choćby z płytą z filmem, którego prawdopodobnie nie obejrzą(…)”.

Od strony politycznej 14% to jest połowa elektoratu Prawa i Sprawiedliwości i tak jak pisałem na początku, jest to generalnie porażka obozu rządzącego. Na zdrowy rozum, gdy dochodzi się do władzy i ma się wszelkie narzędzia, żeby udowodnić swoją wersję, a do tego wmawia się przez 8 lat całej opinii publicznej, że jest się lepszym od reszty świata, to ten wynik powinien być conajmniej razy dwa. Jeżeli jednak spojrzymy na liczby bezwzględne, to owe 14% jest nadal około milionem głosów. Albo inaczej. Nie milionem głosów, tylko milionem portfeli do wyczyszczenia z gotówki, które za bardzo nie obchodzą w kontekście Smoleńska Jarosława Kaczyńskiego, ale są bardzo pożądane przez Tomasza Sakiewicza i orbitujące wokół PiS-u środowiska lub stowarzyszenia, które wyrosły na katastrofie smoleńskiej.

Myślicie, że Tomasz Sakiewicz ze spokojem przyjął deklarację prezesa – w wywiadzie dla Onetu – że koniec miesięcznic będzie wtedy, gdy zostaną wybudowane pomniki i pojawią się wstępne konkluzje dotyczące śledztw smoleńskich? Moim zdaniem był bliski zawału pomimo 6 milionów złotych, które wydusił z Ministerstwa Środowiska na prawicową organizację ekologiczną. Miesięcznice smoleńskie już na zawsze wpisały się w krajobraz naszego kraju i będą organizowane nawet wtedy, gdy społeczeństwo będzie mówiło w badaniach “precz z miesięcznicami”. Będą uskuteczniane nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński powie dość, bo kasa Tomaszowi Sakiewiczowi musi się zgadzać.

Follow me on Twitter

fot. Shutterstock/WENDE Images

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie