Po godzinach

Wegańska piłka nożna. Niesamowita drużyna piłkarska, która budzi nie lada podziw

Mówimy „piłka nożna”, a myślimy o wielkiej forsie, wybrykach kiboli i skandalach korupcyjnych. Maleńki angielski klub może całkowicie zmienić ten obraz gry, pisze na swoich łamach dwutygodnik „Forum” na podstawie reportażu amerykańskiego tygodnika „The New Yorker”. Forest Green Rovers jest klubem z niewielkiego miasteczka Nailsworth w południowo-zachodniej Anglii. Pod względem sportowym Roversi nie mają wielkich powodów do dumy – w tej chwili zajmują 23 miejsce w angielskiej czwartej lidze. Inaczej ma się sprawa z wizerunkiem drużyny, nazywaną najbardziej „zieloną” jedenastką na Wyspach. I to nie ze względu na brak umiejętności czy doświadczenia, lecz na niezwykle przyjazną środowisku naturalnemu politykę klubu.
Wszystko zaczęło się w 2010 roku i widma bankructwa klubu. Grupa sympatyków zgłosiła się po pożyczkę w wysokości 30 tys. funtów do biznesmena działającego w branży energii odnawialnej. Dale Vince był w młodości hipisem do dzisiaj noszącym długie włosy i ubierającym się jak punk, niepozbawionym jednak żyłki do interesów. Dzisiaj jego majątek oceniany jest na 100 mln funtów. Gdy po kilku miesiącach od udzielonej pożyczki działacze z Forest Green ponownie zgłosili się po kolejną ‚transzę”, stało się jasne dla biznesmena, że albo pozwoli klubowi upaść, albo trzeba zakasać rękawy i wszystko poustawiać na nowo – czytamy w dwutygodniku.
Pierwszą decyzją było usunięcie z jadłospisu czerwonego mięsa. Z talerzy piłkarzy, pracowników i kibiców zniknęło także białe mięso i ryby. Dziś Forest Green to jedyna drużyna w której wszyscy piłkarze są na diecie wegańskiej. Nie pozostaje to bez zaczepek fanów drużyn przeciwnych: „Hej, wygląda na to, że chudniecie w oczach!”. Jak pisze „Forum” to nie był koniec zmian. Piłkarze rozgrywają mecze na organicznej murawie, zasilanej nawozem ze szkockich wodorostów, które są zbierane ręcznie. Do pielenia chwastów nie używa się pestycydów – wyrywa je osobiście gospodarz obiektu. Stadion wyposażono w panele słoneczne, stację ładowania dla samochodów elektrycznych, system zbierania deszczówki, która jest ponownie wykorzystywana. W maju FIFA przyznała Forest Green tytuł „najbardziej zielonego klubu świata”.
Forest Green Rovers jest najmniejszym w pełni profesonalnym klubem, który zdobywa popularność także za granicą. Niektórzy fani przyjeżdzają nawet na mecze „zielonej drużyny”. Niektórzy przybywają tutaj zapewne dla dobrego jedzenia jakie się tu serwuje podczas ligowych spotkań. „Klub sprzedaje ekologię, a ta pomaga sprzedawać klub” – podsumowuje dziennikarz sportowy, James Richardson. Dale Vince nie zamierza spocząć na laurach. W planach ma budowę drewnianego stadionu – najbardziej ekologicznego na świecie. Obiekt ma być wyposażony w energooszczędne oświetlenie.
Rewolucja przeprowadzona w Forest Green wzbudza mieszane uczucia – czytamy w „Forum”. Jednym nie przypadła do gustu „kaznodziejska” filozofia właściciela, inni twierdzą, że różnica sprowadza się do kwestii pieniędzy. Kto ma ich dużo, ten może sobie na coś takiego pozwolić. Na zewnątrz środowiska piłkarskiego słychać jednak na ogół głosy zachwytu. Myślę, że jest w tym coś z fanaberii, ale z drugiej strony, gdyby któryś z wielkich klubów przyjął taką strategię, to kibice byliby w stanie wybaczyć wiele porażek.
Źródło
papierowe wydanie dwutygodnika Forum
Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Bartosz Wiciński

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie