Polityka i społeczeństwo

Wczoraj był ich bohaterem, dziś mieszają go z błotem. Tak prorządowe media piszą życiorysy na nowo

Prorządowe media wprowadziły zasadę, że to nie życiorys predysponuje do obejmowania ważnych funkcji, ale stanowisko, które pozwala kreować swobodnie życiorys. Kreatywność w tym obszarze jest tak daleka, że z dnia na dzień pomazaniec prezesa może stać się wybitną postacią, ale ten kto wypadł z łask, potrafi doświadczyć bolesnej drogi “od bohatera do zera”.

Taki los spotkał właśnie byłego prezesa Orlenu, Wojciecha Jasińskiego. Wraz z utratą stanowiska pozbawiono go także wszelkich osiągnięć, na co wskazał prawicowy publicysta Łukasz Warzecha.

W okresie sprawowania przez niego funkcji spółka osiągała bowiem rekordowe wyniki sprzedaży paliw na poziomie 10 mld litrów. Zysk operacyjny także był rekordowy – 9,4 mld zł. Stało się tak, mimo spadku marży na sprzedaży paliw. Z tego tytułu Jasiński był bohaterem mediów prorządowych, gdzie chwalili wyniki spółki i dokonania rządu w obszarze walki z szarą strefą na rynku paliw.

Jasiński miał się czym chełpić, ponieważ Orlen za jego rządów nie poczynił żadnych kontrowersyjnych biznesowo projektów, a równocześnie prezesowi udało się zakończyć spór z kolejami litewskimi, co daje nadzieje na zakończenie problemów ciągnących się latami za spółką w związku z inwestycją w rafinerię w Możejkach.  Jasiński kontynuował także ekspansję zagraniczną spółki, która posiada swoje aktywa m.in w Niemczech, Kanadzie i Czechach. W tych ostatnich forsował zwiększenie udziału Orlenu w Unipetrolu.

Jednak od czasu odwołania, wszystko ulega odwróceniu o 180 stopni. Zamiast człowiekiem sukcesu, Jasiński stał się kimś, po kim trzeba robić porządek. Tak bowiem przedstawiane jest przejęcie funkcji przez Daniela Obajtka, którego naczelnym sukcesem jest “rekordowy wynik” wzrostu cen akcji kierowanej przez niego Energi. Jeden rekordzista zastąpił drugiego, tylko że Jasiński sprawował funkcję od grudnia 2015 roku, stąd miał wpływ na wyniki spółki, podczas gdy Obajtek był spadochroniarzem, który kierował Energą przez zaledwie 10 miesięcy doprowadzając w tym czasie do sądowej wojny z producentami energii odnawialnej. Ceny akcji na giełdzie są tu bardzo wątpliwym wyznacznikiem skuteczności zarządzania.

Tymczasem wczoraj wPolityce napisano o obu managerach, Jasiński został zdewaluowany do roli człowieka, który “osiągał pewne sukcesy”. Tymczasem nowy prezes otrzymał poniższą laurkę: “Skuteczność Daniela Obajtka boli lewicowe środowiska. Nie mając argumentów merytorycznych, bo po sukcesach w pomorskiej Enerdze, media wyciągają nowemu prezesowi Orlenu sprawy prywatne”.

Jakby tego było mało, imperium medialne braci Karnowskich idzie krok dalej, sugerując istnienie w spółce układu, który trzeba rozbić. Tym, który ma się z owa “kliką” rozprawić jest Obajtek:

Tym samym Jasińskiego miesza się z błotem do tego stopnia, że próbuje się go uwikłać w nieczyste zagrania. Prorządowe media obchodzą się okrutnie z tymi, którzy w machinie propagandy nie są już dłużej potrzebni. Z docierających do mediów informacji wynika, że grzechem prezesa było to, że zajmował się tym, co było jego zadaniem, czyli zarządzaniem spółką, a nie drenowaniem jej ze środków na polityczne projekty rządu. Z danych Newsweeka wynika bowiem, że PiS ma chrapkę na sprzedaż kanadyjskich aktywów spółki. Przynoszą one zyski, jednak są warte miliardy, które są potrzebne nad Wisłą do budowy elektrowni atomowej. Zniszczenie reputacji jednego człowieka dla dobrania się do takich środków wydaje się na Nowogrodzkiej niewielką ceną.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Media Tygodnia

Ładowanie