Polityka i społeczeństwo

W sądach powszechnych czystki kadrowe na olbrzymią skalę. Porażające statystyki działań ministra Ziobry

Zbigniew Ziobro nie przebiera w środkach. Proces wymiany kadr w sądach nieubłaganie postępuje, a skala zjawiska będzie dalej nabierać tempa. Ministrowi został bowiem tylko miesiąc na “uporządkowanie” sprawy prezesów sądów, stąd powinniśmy liczyć się z intensyfikacją prac resortu wraz ze zbliżaniem się do końcowego terminu. Stracić pracę w niektórych instancjach może nawet co trzeci sędzia.

Już na dzień 8 stycznia statystyki czystek w sądach porażają. W sądach apelacyjnych z 11 prezesów odwołano już 3 (27,3%), z 14 wiceprezesów – 4 (28,6%). Najgorzej jest w sądach okręgowych, tam już prace stracił prawie co trzeci prezes (14 z 45, czyli 31,1%), w przypadku wiceprezesów jest podobnie – 22 z 75 (29,3%). Najbardziej w procesie zmian ostały się sądy rejonowe, odwołano “ zaledwie” 11,9% prezesów, jednak oznacza to aż 38 osób. Zwolniono w tym samym czasie 27 wiceprezesów (10,2%). Główną przyczyną mniejszego postępu zmian w sądach rejonowych jest jednak nie mniejszy apetyt ministra, ale znacznie większa ilość stanowisk do obsadzenia w tych instytucjach, co utrudnia działania ze względu na krótką ławkę kadr dobrej zmiany.

Zbigniew Ziobro ma jeszcze miesiąc, co oznacza, że ofiarą zmian padnie jeszcze wielu prezesów. Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości zadeklarował w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej, że:
“Na pewno zmiany jeszcze będą, gdyż zostało nam jeszcze trochę sądów do przeglądu. W tej chwili trudno mi powiedzieć, jak intensywne będą te działania. Śmiało jednak można stwierdzić, że większość pracy już za nami.”

Jest to pokłosie nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych z 1 lipca zeszłego roku, ustawy, którą kreujący się na strażnika konstytucji Andrzej Duda podpisał bez mrugnięcia okiem.

Oburzające są przesłanki, którymi kieruje się ministerstwo przy odwoływaniu prezesów. Łukasz Piebiak w wywiadzie dla Gazety Prawnej przedstawił w tej sprawie sprzeczną w sobie i kompromitującą argumentację. Najpierw wiceminister został zapytany, czy istnieje ranking sądów, na podstawie którego prezesi z dalszych pozycji tracą stanowiska. W odpowiedzi minister sam sobie zaprzeczył : “Taki zbiorczy ranking nie istnieje. Przystępując do oceny danego sądu, po prostu sięgamy do danych zawartych w bazie statystycznej, którą dysponuje ministerstwo.”

Jednak po chwili okazuje się, że ranking jednak istnieje: Mamy szereg zestawień (… ) Korzystając z tych informacji, przyglądamy się sądom przez pryzmat tych kryteriów obrazujących sprawność postępowań sądowych i na tej podstawie wysnuwamy wniosek, jak wygląda w nich praca. Tak powstaje ów ranking i jest on robiony na potrzeby tego przeglądu.”

Wiceminister zapytany o upublicznienie jeszcze chwilę temu nieistniejącego rankingu znów przypomina sobie, że go teoretycznie nie ma, choć równocześnie jednak jest: “W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, czy taki dokument powstanie. Na razie nie pracowaliśmy nad tym. Dane bowiem ciągle się zmieniają, a zestawienie jest nam potrzebne tylko w momencie podjęcia konkretnej decyzji.

Ministra zawodzi także logika: „Powstaje więc pytanie, czemu miałoby służyć przygotowanie takiego zbiorczego dokumentu (dla opinii publicznej – red.). Za pół roku przecież dane będą już inne niż te, na których się opieraliśmy, podejmując decyzję.”

Zdaniem Łukasza Piebiaka nie ma zatem sensu niczego publikować, zebrane dane nie są istotne, ponieważ ciągle się zmieniają. Jednak równocześnie te same zmieniające się dane są wystarczająco ważne i wiarygodne, żeby na ich podstawie podejmować decyzje personalne.

Na zarzuty, że dane są dobierane przez Ministerstwo Sprawiedliwości w sposób bardzo instrumentalny wiceminister odpowiedział arogancko: “Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że tak naprawdę ustawa nie nakazuje ministrowi sprawiedliwości w żaden sposób uzasadniać swoich decyzji. My to robimy tylko z tego względu, że opinia publiczna wyraża zainteresowanie tematem sądownictwa. “

Jak widać ministerstwo nie czuje się zobligowane do jawności w kwestii motywów swoich decyzji, zasłaniając się każdym możliwym wykrętem, co jasno dowodzi jakie są prawdziwe intencje rządzących. Na naszych oczach przebuduje się system sądownictwa w pogardzie dla zasad państwa prawa. Konsekwencje takiego stanu rzeczy będą trudne do naprawienia.

Źródło: gazetaprawna.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie