Polityka i społeczeństwo

Wiadomości TVP zaczęły kampanię przeciwko Beacie Szydło? Kuriozalna gra Jacka Kurskiego

TVP jako naczelne narzędzie propagandy rządu Prawa Sprawiedliwości służy nie tylko komunikowaniu decyzji władzy, ale także przygotowaniu pozytywnego nastroju społecznego pod przyszłe posunięcia obozu rządzącego. Przyglądając się zmieniającym się ramówkom Wiadomości można bardzo jasno odczytać linię politycznego balansu sił w Prawie i Sprawiedliwości. Ci, którzy są w łaskach prezesa, otrzymują peany na swoją cześć, ale biada tym, którzy tracą przychylność wodza, ponieważ czeka ich tylko przemilczenie, a ich nazwiska zostaną przykryte szybko pochwałami dla nowego ulubieńca prezesa. Poniższe zestawienie pasków TVP oddaje, to co wydarzyło się w polityce ostatnich miesięcy:

 

 

 

 

 

 

Jeszcze niedawno ulubienicą mediów była premier Beata Szydło, która była pokazywana przy każdej możliwej okazji jako ciepła twarz rządu, równoważąca zimny wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. We wrześniu zatem Polacy stawiali na drużynę Beaty Szydło. Jednak przypisywanie zasług i znaczenia w procesie dobrej zmiany zaczęło następnie ulegać zmianie. W czasie kiedy w debacie nad rekonstrukcją zaczęły się pojawiać pogłoski o wymianie szefa biało-czerwonej drużyny, to i media publiczne postanowiły wskazać, kto jest prawdziwym ojcem dobrej zmiany. Mieliśmy zatem “sukces planu reform Jarosława Kaczyńskiego”. Takie drobne zagrania miały jednak skromny charakter w stosunku do tego, co w z TVP ujrzeliśmy wczoraj. Kiedy cały kraj debatuje o skandalicznych reformach, wtedy do głównego wydania TVP wchodzi On – Mateusz Morawiecki, jeszcze wicepremier, ale już wydaje się pomazaniec władcy absolutnego polskiej polityki – Jarosława Kaczyńskiego. Usłyszeliśmy bowiem cały materiał z tezą, że Polacy “ufają Mateuszowi Morawieckiemu”, zatem w domyśle wolą wręcz narodu, a nie jednoosobową decyzją prezesa jest nowa nominacja premiera.

Nie był to jednak koniec, ponieważ, jeszcze wicepremier, uzyskał całe 7 minut, czyli jedną czwartą całego czasu antenowego Wiadomości, gdzie niczym w pamiątkowej akademii szkolnej zrobiono na jego cześć niemal wszystko, od wspomnienia wielkich sukcesów po zwykłe ocieplenie technokratycznego wizerunku, co osiągnięto poprzez pokazanie dystansu polityka do żartów z samego siebie.

Ciężko obserwując powyższy kabaret odmówić racji Robertowi Gwiazdowskiemu, który opisał narracje TVP: „Kiedyś czytało się Trybunę Ludu i Żołnierza Wolności żeby wyłapywać takie niuansiki :)”.

PiS stylem nachalnej propagandy nawiązuje wyraźnie do poprzedniego ustroju, nie dziwi wiec, że i machina wewnątrzpartyjnej rotacji podlega takim samym regułom.

Analizując powyższe wydarzenia trzeba jednak wziąć pod uwagę jeszcze jeden scenariusz. PiS stało się mistrzem odwracania uwagi, a w ciągu miesięcy prezes zdał sobie sprawę, jak uważnie tradycyjne media śledzą ruchy publicznego nadawcy. Zatem nic tak nie uwiarygodniło przekazu o zmianie premiera jak nachalna do granic bólu propaganda TVP. W powyższy sposób jeszcze bardziej uwierzymy w sprytny zabieg PiSu, a kiedy wrzawa w Sejmie opadnie, to możliwe, że dowiemy się, że cała sytuacja była tak naprawdę na niby. Elastyczna propaganda ma to do siebie, że kierunek jej strumienia może zostać zmieniony w dowolnym momencie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie