Polityka i społeczeństwo

Trzy największe kłamstwa premiera Morawieckiego po szczycie Unii Europejskiej

Trzy największe kłamstwa nowego premiera po szczycie Unii Europejskiej
Fot. Flickr

Mateusz Morawiecki. Bankster. Zbawca Polski. Pierwszy chrystianizator Europy. Człowiek, który jest chodzącym potwierdzeniem tezy, że można przejść od milionera do pucybuta (Kaczyńskiego). Nowy premier rządu RP, który z każdym dniem udowadnia, że jest kolejną średnio inteligentną marionetką na usługach prezesa. I do tego prawdopodobnie jest patologicznym kłamcą. Skąd taki wniosek?

W piątek Mateusz Morawiecki brał udział (to chyba zbyt duże słowo) w szczycie przywódców UE, na którym omawiany był Brexit. Dlaczego ten szczyt był tak ważny dla Polski? Po pierwsze był to jego debiut – debiut nowej europejskiej twarzy PiS w jego osobie. Po drugie na Wyspach mieszka ponad milion naszych rodaków i sposób w jaki Wielka Brytania weźmie rozwód w UE będzie miał kolosalny wpływ na ich życie w UK. Począwszy od kwestii socjalnych na podróżowaniu skończywszy. Niestety pan Morawiecki miał to serdecznie w dupie i opuścił szczyt przywódców UE jeszcze przed południem. Oficjalny powód był taki, że w kraju czekały na niego ważne tajne dokumenty, z którymi musiał się zapoznać. Tak się jednak składa, że w Brukseli mamy trzy doskonale zabezpieczone placówki dyplomatyczne, do których w każdej chwili można było przesłać elektronicznie dokumenty o dowolnej klauzuli tajności. Nie było obowiązku ruszać się z miejsca żeby się z nimi zapoznać. Prawda wyszła na jaw bardzo szybko. Morawiecki musiał wracać, bo klub parlamentarny PiS o godzinie 13:30 organizował opłatek, na którym miał być również prezes PiS. To prawdopodobnie było pierwsze kłamstwo.

Na tym samym szczycie Morawiecki spotkał się z Emmanuelem Macronem, prezydentem Francji. Rozmowy dotyczyły kwestii pracowników delegowanych, sytuacji w Libii, ocieplenia klimatu i ble, ble, ble… Najważniejszym i najbardziej dyskusyjnym punktem rozmów obu polityków były kwestie praworządności w Polsce, o które zapytał Morawieckiego prezydent Francji. Otóż Morawiecki przed wyjazdem na szczyt UE powiedział, że przypomni Macronowi francuską reformę sądownictwa, która miała miejsce 15 lat po upadku rządu w Vichy (rząd, który kolaborował z Hitlerem w okupowanej części Francji podczas II wojny światowej). Tym samym chciał dać jasny sygnał, że obecny polski wymiar sprawiedliwości jest w swoim kształcie podobny do kolaborantów Hitlera dlatego PiS chce go tak radykalnie zmienić. Po szczycie w sobotnim wydaniu “Gościa Wiadomości TVPiS” Morawiecki zapytany przez rozanieloną jego obecnością panią Holecką o rozmowę z Macronem stwierdził, że poruszył tę kwestię i prezydentowi Francji spodobała się ta analogia choć sama rozmowa na ten temat trwała “nie więcej niż 60 sekund”. Według źródeł zbliżonych do Pałacu Elizejskiego oraz korespondenta “Deutsche Welle” i “Gazety Wyborczej” Tomasza Bieleckiego Morawiecki w ogóle nie wspomniał o rządzie Vichy, bo w ocenie wielu komentatorów byłby to kretyński strzał w stopę i całkowicie chybiona analogia. To prawdopodobnie było drugie kłamstwo.

Trzecim i najważniejszym kłamstwem Morawieckiego jest on sam. Miał być nową, europejską twarzą Polski tymczasem nikt w Europie nie kupił tej ściemy. Komisja Europejska na pewno odpali przeciwko Polsce artykuł 7 Traktatu o Unii (poważne naruszenie praworządności) i w przyszłym budżecie UE możemy stracić kilka miliardów euro, bo zostaną one rozdysponowane do państw, które przyjęły uchodźców. I okazało się, że nowa, europejska twarz Polski dostała z potężnego unijnego liścia. Koniec teatru dla idiotów, zaczęły się poważne problemy, z którymi średnio rozgarnięty Morawiecki rady sobie nie da.

W mojej skromnej ocenie Morawiecki jednak trzyma poziom. Trzyma poziom marionetki jaką była Szydło, która w na konferencjach prasowych w Polsce napinała mięśnie na użytek owiec i betonowego, tępego elektoratu, a wracała witana kwiatami przegrywając 27:1. Morawiecki oczywiście odtrąbił sukces szczytu, na którym był kilka godzin. I tylko żal, że dokumenty, które powstały na szczycie przywódców UE podpisali za nas Węgrzy, bo premier rządu RP, który bierze ciężkie pieniądze za reprezentowanie naszych interesów na forum międzynarodowym miał sprawy Polaków mieszkających na Wyspach serdecznie w dupie, bo spieszył się na spotkanie opłatkowe z prezesem.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie