Polityka i społeczeństwo

Trybunał nakłada gigantyczną karę na Polskę. Pani premier pokryje ją z własnej kieszeni?

Nikt nie lubi przegrywać procesów przed sądem.  W związku z tym, że każda strona postępowania sądowego jest zazwyczaj niezadowolona z wyroku, Prawu i Sprawiedliwości tak łatwo jest przeprowadzać kontrowersyjne zmiany, których skutkiem będzie przede wszystkim obsadzenie swoimi ludźmi wszystkich sądów w Polsce, z Sądem Najwyższym włącznie. Nie zmieni to absolutnie nic – nadal niemal połowa uczestników spraw sądowych będzie wyrokiem rozczarowana. A gdy wejdzie w życie instytucja skargi nadzwyczajnej, to w zasadzie bez końca będą mogli dawać upust swojemu niezadowoleniu, próbując kwestionować wyroki w nieskończoność.

Nie bez powodu piszę o tym, że niemal połowa jest zwykle niezadowolona z wyroku sądu. Czasami sprawy załatwiane są polubownie i przy pomocy ugody, co zazwyczaj kończy się częściową satysfakcją obu stron procesu. W Polsce, w sprawach, w których stroną jest Skarb Państwa czyli tak naprawdę wszyscy podatnicy, do najgłośniejszej ostatnio ugody doszło w sprawie dofinansowania toruńskiej geotermii. Dzięki tej „ugodzie” oraz dalszym dotacjom z funduszy krajowych i europejskich, ojciec Tadeusz Rydzyk sfinansuje swoją inwestycję praktycznie bezkosztowo, gwarantując sobie za to wieloletnie dochody. Nie w każdej jednak sprawie Skarb Państwa chce zawierać ugody, nawet jeśli sprawa jest nie do wygrania.

Portal Business Insider opisał wczoraj wyrok Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie, który orzekł o odszkodowaniu jakie Rzeczpospolita Polska ma zapłacić funduszowi Abris Capital. Chodzi o gigantyczną kwotę 760 mln złotych. Zasądzona kwota to zaledwie 1/3 kwoty, jakiej domagał się fundusz w zamian za wywłaszczenie z akcji FM Banku. Resort finansów z wyrokiem się nie zgadza i zapowiada dalszą apelację do Sądu Apelacyjnego w Sztokholmie. I za nic bierze sobie bardzo duże prawdopodobieństwo przegranej oraz koszt każdego dnia zwłoki w spłacie zasądzonego zobowiązania (który wynosi ok. 140 tys. złotych). No ale przecież pieniądze podatników wydają się łatwiej niż swoje.

Sprawa dotyczy decyzji szefa KNF z 2015 roku, kiedy to fundusz Abris Capital został zmuszony do sprzedaży wszystkich akcji FM Banku PBP (obecnie Nest Banku). KNF miała szereg wątpliwości co do praktyk stosowanych przez Fundusz i nie wyraziła zgody na to, by pozostał właścicielem banku, nawet mimo zainwestowanych już środków w wysokości ponad 100 mln euro. Fundusz zgodził się i akcje sprzedał, jednak postanowił swoich racji dochodzić przed Trybunałem. Jak widać z pozytywnym dla siebie skutkiem. Budżet państwa będzie musiał karę wypłacić z naszych podatków.

Biorąc jednak pod uwagę ostatnie metody stosowane przez urzędników polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, polegające na egzekwowaniu kar nakładanych na organ państwa z prywatnego konta piastuna tego organu, warto by było zadać pytanie, kto powinien zapłacić karę na rzecz Apris Capital? Skoro kuriozalne kary za brak obecności na posiedzeniach komisji weryfikacyjnej zajmującej się warszawską reprywatyzacją Patryk Jaki nakłada na Hannę Gronkiewicz – Waltz, to może karę nałożoną przez Sąd Arbitrażowy fundusz powinien egzekwować z rachunku premier Szydło albo wicepremiera Morawieckiego, odpowiedzialnego za polskie finanse. W przypadku tego ostatniego, majątek jest ponoć pokaźny, więc i pokusa wielka.

Źródło: Business Insider

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie