Polityka i społeczeństwo

Trybunał Konstytucyjny odmawia wykonywania swoich obowiązków. Przyłębska ponownie drwi z prawa

CBA bierze się za niepokornego sędziego. Zemsta prezes Trybunału Konstytucyjnego?

Hipokryzja jest niestety jedną z najbardziej zauważalnych cech obecnego życia publicznego w Polsce. Hasło „najciemniej jest pod latarnią” nabiera ponurego wymiaru szczególnie w obszarze stanowienia prawa, gdzie niegdysiejsi strażnicy porządku zmienili się w kowbojów przerabiających państwo na swój nowy dziki zachód. Taka sytuacja ma miejsce właśnie w Trybunale Konstytucyjnym.

Trybunał ma za zadanie dbać o zgodność stanowionego prawa z Konstytucją, jest jednak również w teorii wzorem praworządności i pewnym wyznacznikiem standardów. Jednak od czasów słynnego zdemolowania przez polityczny skok na funkcje sędziów, instytucja ta stała się groteskowym zaprzeczeniem samej siebie.

Okazuje się, że Trybunał ponownie w biały dzień naigrywa się z jednego z podstawowych praw regulujących działanie instytucji publicznych, czyli prawa o dostępie do informacji publicznej.

Instytucja jest od miesięcy zarzucana zapytaniami w różnych sprawach, m.in. o ujawnienie zawieranych umów. Jednak Trybunał uchyla się jak tylko może od wypełnienia ustawowego obowiązku. Robi to pod każdym możliwym pretekstem, przez co jednokrotnie uzasadnienia są aż drwiną z panującego prawa jak i intelektu wyborców :

Jak widzimy, realizacja wniosku przekracza najwyraźniej zdolności urzędników w stopniu, który ciężko używając zdrowego rozsądku zrozumieć.

Trybunał zasłania się bowiem czasochłonnością skanowania umów i wysiłkowi jaki z tym zadaniem się wiąże. Instytucja nie zawiera jednak umów na masową skalę, dlatego nie ma tutaj mowy o niewiarygodnej papierkowej robocie jaką w wielu innych urzędach trzeba by dla analogicznego zapytania wykonać. Skąd zatem aż dwa miesiące na takie czynności?

Wiele wyjaśnia fakt, że podobnych problemow nie było w przeszłości, co najdobitniej podsumowuje kuriozalność obecnych tłumaczeń. Jest to jaskrawy przykład, który obrazuje całość procesu degeneracji Trybunału, ponieważ TK traktuje w powyższy sposób wszelkie próby uzyskania informacji publicznej.

Julia Przyłębska była bowiem pytana o informacje o datach i przebiegu spotkań z Jarosławem Kaczyńskim. Jednak prezes zasłoniła się wytrychem prawnym, że dopóki dana informacja znajduje się tylko w pamięci przedstawiciela publicznego, a nie została utrwalona na żadnym nośniku umożliwiającym jej niebudzące wątpliwości odczytanie, to w świetle prawa nie jest to informacja publiczna. Zatem skoro z “ewentualnych wizyt” nie były sporządzone notatki, to Trybunał informacji o nich nie może udzielić. Jednym słowem, skoro prezes poszła i nie spisała protokołu, to w świetle interpretacji prawa autorstwa TK spotkanie można uznać za nieistniejące.

Powyższe przewrotne działania są bardzo wygodne dla władzy. Julia Przyłębska nie musi być rozliczana ze swoich związków z politykami, co narusza niezależność sądownictwa, a instytucja jako całość nie musi się tłumaczyć co komu i za ile zleca, co tworzy przestrzeń do utworzenia prywatnego folwarku, ale także prawnych patologii. Głośna była już sprawa podpisywania umów przez Trybunał na pisanie orzeczeń przez podmioty zewnętrzne. Pytanie, ile nieprawidłowości ukrywa się jeszcze przed oczami opinii publicznej?

Jest to szczególna drwina z panującego prawa, ponieważ jeśli sąd dbający o przejrzystość prawa sam nie jest w swoich działaniach przejrzysty i co gorsza łamie prawo, to nie tylko traci legitymację społeczną do swojej działalności, ale prowokuje wręcz wszystkie inne instytucje do jawnego ignorowania zasad. Jest to natomiast praktyka bardzo niebezpieczna.

 

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie