Gospodarka

Tak rząd chce zarżnąć polską gospodarkę. Znany prawicowy publicysta wytyka gigantyczną hipokryzję

Głęboko zakorzenioną tradycją polskiej polityki jest odnoszenie “moralnych zwycięstw”. Dopuszczaliśmy się nawet najbardziej absurdalnych decyzji, aby tylko w emocjonalnym uniesieniu mieć pozory racji. Mamy moralne zwycięstwo katastrofalnego w skutkach Powstania Warszawskiego, mamy moralne zwycięstwo II RP, która “zachowała się jak trzeba”, kiedy popełniła polityczne samobójstwo w europejskiej rozgrywce. Polityka ostatnich 25 lat to także ideologiczne dążenie do moralnej wyższości, które przejawia się choćby bardzo ochoczym uczestnictwem w interwencjach wojskowych na Bliski Wschodzie, które nie przyniosło nic poza olbrzymim cierpieniem cywilów i rozkwitem terroryzmu.

Jednak nie tylko polityka doświadcza “złego dotyku” bezdusznych moralnych hipokrytów. Dziś ofiarą pada gospodarka. Właśnie przez Sejm przewala się debata nad zmianami w ustawie o ochronie zwierząt, która doprowadzi do likwidacji jednej z branży polskiej gospodarki. Mowa o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. Obecnie w tym sektorze zatrudnionych jest ponad 60 000 osób, a jego wkład w PKB szacowany jest na 1,5 mld zł. Przekłada się to na 4 proc. wartości całego polskiego eksportu produktów pochodzenia zwierzęcego i 600 mln wpływów do budżetu państwa.

Wprowadzony w imię udowadniania moralnej wyższości zakaz doprowadziłby zatem do zwolnienia dziesiątek tysięcy osób.

Zmiany mają poparcie czołowych polityków PiS, co podkreśliła rzecznik PiS, Beata Mazurek.

„Jarosław Kaczyński (i wielu z nas) jest wielkim miłośnikiem zwierząt i te zwierzęta będziemy chronić.”

Z tego powodu prawdopodobieństwo przyjęcia zmian jest bardzo wysokie. Jednak tego ideologicznego przekazu dnia o miłości do zwierząt i moralnym zwycięstwie nie wytrzymał nawet jeden z czołowych apologetów rządu – Cezary “Trotyl” Gmyz:

Publicysta powołał się na przykład z zakazem hodowli gęsi na foie gras. Zakaz okazał się nie wnosić nic poza eliminacją polskich producentów, których miejsce zastąpiła po prostu zagraniczna konkurencja. Trudno w tym przypadku nie przyznać mu racji. W podobnym tonie wypowiedział się Cezary Kaźmierczak, Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który podsumował wieloletnie moralne sukcesy kolejnych rządów:

„Najpierw było tuczenie gęsi na wątróbki (na foie gras). Do zakazu podpuścili nas Węgrzy i Francuzi, którzy w ostatniej chwili sami się wycofali z powodów „tradycji”, z wielką ochotą przejmując rynki polskich przedsiębiorców. Potraktowali nas jak skrajnych durniów.

Potem było zgodne głosowanie PO/PIS w sprawie uboju rytualnego. Również ochoczo pochwaliła nas za to Postępowa Europa z jeszcze większą ochotą przejmując nasze arabskie rynki, na których dominowaliśmy.

Teraz kciuki za nas trzyma duński i niemiecki przemysł hodowli zwierząt futerkowych. Bardzo nam kibicują, bo zwyczajnie w inny sposób nie dają sobie rady z polskimi przedsiębiorcami. Polski Sejm to ich jedyna nadzieja.

Czas już chyba na jakieś nowe prawo: Jeśli Niemiec lub Francuz nie daje rady konkurować z polskim przedsiębiorcą, to polski rząd zakazuje polskiemu przedsiębiorcy działalności i w ten sposób rozwiązuje tą niezręczną sytuację.”

Za powyższymi zakazami nie opowiada się jednak tylko rząd, w szeregach opozycji znajduje się także wielu zwolenników tych absurdalnych zakazów.

Są one absurdalne, ponieważ ich lobbyści są zwykłymi hipokrytami. Sama ochrona zwierząt jest sprawa bardzo słuszną, jednak moralność w gospodarce leży w ostatnim i najważniejszym elemencie łańcucha – konsumencie. Tak długo, jak ludzie będą kupowali futra, jedli foie gras, czy mięso halal, to tak długo znajdą się producenci, którzy będą te potrzeb zaspokajać. To decyzja każdego z nas może zmienić oblicze świata w kwestii praw zwierząt. Tymczasem chcemy zakazywać produkcji futer, ale równocześnie w sklepie wciąż będziemy mieć je w asortymencie. To edukacja i rozpoczęcie zmian od samego siebie jest właściwą droga. Moralność na pokaz jest jest tak naprawdę bezdusznością. Tysiące ludzi uzależniło swój los od branży poddanych tego typu atakom. Pozbawienie ich środków do życia nie spowoduje, że choćby jedno zwierzę mniej będzie cierpieć, jednak tysiące ludzi poczuje się w swoim egoistycznym światopoglądzie lepiej.

Jest to także wielka selektywność. Warunki hodowli bydła i trzody chlewnej, jak i drobiu często są skandaliczne, jednak nikt nie zakazuje ich produkcji i konsumpcji. Co więcej, wiele produktów jakie używamy na co dzień, zaczynając od wyrobów papierowych, powstaje ze szkodą dla środowiska i zwierząt. Spożywamy produkty spożywcze produkowane kosztem niszczenia lasów tropikalnych i zamieszkujących je zwierząt. Jeździmy wygodnymi samochodami, kupujemy nowe iPhony, które powstały często kosztem niemal niewolniczej pracy ludzkiej i degradacji środowiska. Nikt się tym jednak nie przejmuje, moralność jest rzeczą wybiórczą. Niczym w słynnym powiedzeniu “Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.”

Zanim ktoś w trosce o zwierzęta podniesie rękę na hodowców zwierząt futerkowych niech najpierw zastanowi się nad konsekwencjami swoich własnych codziennych wyborów. Władza proponuje nam takie populistyczne zmiany prawne, ponieważ odzwierciedlają one nastroje społeczne. Niestety psychologia pokazuje, że zbyt wielu ludzi ceni dobroczynność cudzymi rękami. Państwowy zakaz to zwolnienie z własnej odpowiedzialności i konieczności podjęcia jakiejkolwiek akcji.

Podsumowując, to popyt, a nie podaż jest problemem. Zmiana nastawienia ludzi jest jedna trudna i wymaga wyrzeczeń. Moralne zwycięstwa nie są właściwą drogą. Polityka państwa ma rozwiązać konkretne problemy, a nie poprawiać samopoczucie większości kosztem dorobku życia mniejszości. Jest to sprzeczne z szacunkiem do wolności człowieka jak i zasadami demokracji, gdzie większość ma prawo do decydowania, ale nie do opresji mniejszości. To ostatnie jest lekcja, którą bardzo wielu ludzi w Polsce musi jeszcze odrobić.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie