Polityka i społeczeństwo

Beata Szydło wylatuje z rządu. Co takiego zrobiła, że prezes PiS chce ją wymienić?

BOR nie słucha Beaty Szydło. Kolejny dzwon
fot. P. Tracz / KPRM

Wczoraj wieczorem do siedziby Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie zjechali się najważniejsi politycy partii rządzącej oraz szefowie regionalnych struktur. Choć formalnie spotkanie dotyczyło spraw przyszłorocznych wyborów samorządowych, to wygląda na to, że odbyły się także bardzo poważne rozmowy na temat przyszłości rządu. Tym bardziej, że przedłużająca się telenowela z rekonstrukcją gabinetu Beaty Szydło zaczyna wpływać na notowania Zjednoczonej Prawicy, które ostatnio zaczęły powoli spadać. Temat trzeba szybko przeciąć i w najwyższych kręgach decyzyjnych partii Jarosława Kaczyńskiego już o tym wiedzą.

Jak donosił wczoraj reporter RMF FM, podczas spotkania w siedzibie partii omawiany był nowy scenariusz rekonstrukcji rządu, zakładający dymisję Beaty Szydło i zastąpienie jej przez obecnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Trzeba przyznać, że pomysł zaskakujący – pokazujący, że PiS stał się zakładnikiem własnych zapowiedzi o głębokich zmianach w rządzie. Trudno bowiem racjonalnie uzasadnić wymianę bardzo popularnej premier Szydło akurat na Morawieckiego a tym bardziej trudno będzie taką zmianę uznać za ruch stabilizujący pracę rządu. Nie od dziś wiadomo, że Morawiecki z wieloma politykami PiS ma na pieńku.

Bronią go wyniki gospodarcze, jednak nawet on sam nie może wierzyć w to, że są one zasługą prac jego resortu. Co takiego stało się w ostatnich tygodniach, że premier Szydło musi odejść a zastąpi go nie silniejszy od niej kandydat a słabszy? Kandydat, który jest gwarantem dalszych tarć frakcyjnych i konfliktów personalnych, którego rola i tak pewnie zostanie ograniczona jedynie do kierowania gospodarką.

Otóż istotne znaczenie mają dwie kwestie:

Jedna to stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego, który najwyraźniej usłyszał od swoich lekarzy, że nie udźwignie ciężkiej pracy Prezesa Rady Ministrów. Tym samym niemożliwy do zrealizowania stał się jedyny racjonalny scenariusz, w którym nad tracącymi kontakt z rzeczywistością ministrami stanie ktoś potrafiący rządzić twardą ręką, mający autorytet swoich podwładnych i szacunek elektoratu. Takim ruchem była wymiana w 2006 Kazimierza Marcinkiewicza właśnie na prezesa PiS. Dziś trudno nie odnieść wrażenia, że decyzja Kaczyńskiego zmierza dokładnie w odwrotnym kierunku. Tu też upatrywałbym przyczyny nocnego wpisu Beaty Szydło na Twitterze, z którego wyraźnie można wyczuć duże rozczarowanie decyzją kierownictwa partii.

Drugi powód zmiany premiera ma wymiar już stricte polityczny. Mimo zmiany na stanowisku przewodniczącego Nowoczesnej, niewiele wskazuje na to, by Rafał Trzaskowski nie został ostatecznie wspólnym kandydatem opozycji na prezydenta stolicy. Jeśli PiS nie zdecyduje się na rewolucyjne zmiany, likwidujące bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, to po raz kolejny przegra prestiżowe starcie w stolicy. Jedyne co dziś może odmienić sondaże to postawienie na najmocniejszego kandydata, jakiego PiS dziś posiada. Stąd też ze zdwojoną siłą powracają doniesienia, że to właśnie ustępująca premier miałaby zostać kandydatem Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy. Jeśli jednak przegra starcie z Rafałem Trzaskowskim, momentalnie rozmieni swoją karierę na drobne. I chyba tego najbardziej się obawia.

fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński – Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera – @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie