Po godzinach

Szalony rajd Macierewicza po Warszawie. Na pewno jest tylko posłem?

Macierewicz złapany na grubym kłamstwie. Szef MON miesza się w zeznaniach
fot. Shutterstock/Grand Warszawa

Nie ma ostatnio miesiąca, żeby rządowa lub prezydencka limuzyna nie brała udziału w jakimś zdarzeniu drogowym, stłuczce, czy wypadku. Niedawno na jaw wyszła informacja o tym, że rozbita w Oświęcimiu rządowa pancerna limuzyna, którą poruszała się ówczesna premier Beata Szydło, nie miała wykupionego ubezpieczenia AC. Teraz opinia publiczna dowiaduje się, że trzy z czterech kół prezydenckiego BMW, które uległy uszkodzeniu na autostradzie a4, były niesprawne na długo przez zdarzeniem.

Dziś kolejny swój akces w grze o najbardziej brawurowo poruszającego się po naszych drogach polityka PiS po raz kolejny złożył Antoni Macierewicz. Były minister obrony narodowej zasłynął swego czasu z kraksy pod Toruniem, gdy szybko czmychnął z miejsca wypadku.

Jak się okazało, Macierewicz uczynił sobie dziś po Warszawie rajd w asyście żandarmerii wojskowej, kierując się ul. Klonową, gdzie do tej pory mieściło się Ministerstwo Obrony Narodowej. Nie wiadomo dlaczego były minister, który jest obecnie de facto szeregowym posłem, korzysta nadal z rządowej obstawy, ani też dlaczego potencjalnie kierował się w stronę MON? Wiadomo za to, że po drodze doszło do złamania szeregu przepisów prawa drogowego, za co każdego normalnego śmiertelnika czekałyby srogie kary, z potencjalną utratą prawa jazdy włącznie.

Jak widać na załączonym obrazku, rezygnacja z przywilejów władzy idzie byłemu ministrowi nadzwyczaj opornie. Warto sobie w tym miejscu postawić pytanie, jaka jest prawdziwa rola naczelnego kapłana religii smoleńskiej w obozie władzy? Nie jest on już co prawda szefem MON, ale jego zachowanie wskazuje na to, że czuje się on kimś więcej niż tylko szeregowym posłem.

Swoją drogą Macierewicz powinien jednak wykazać się trochę większą ostrożnością, zważywszy na to, że nie jest to jego pierwsze rodeo jako pasażer rządowej limuzyny, która potencjalnie wchodzi w konflikt z przepisami ruchu drogowego. Pytanie tylko gdzie tu prawo, gdzie sprawiedliwość?

źródło: dziennik.pl

fot. Shutterstock

 POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie