Polityka i społeczeństwo

To śledztwo mogłoby pogrążyć ministra Ziobro. Jak pracują prokuratorzy?

Sprawa nie jest zbyt obecna w mediach, jednak lada moment minie rok od ujawnienia sprawy możliwych nieprawidłowości przy finansowaniu Solidarnej Polski przy pomocy środków pochodzących z Unii Europejskiej. Sprawa tym bardziej kontrowersyjna, że dotyczy partii, której przewodniczącym jest właśnie minister sprawiedliwości i prokurator generalny, Zbigniew Ziobro we własnej osobie. Pokusa, by wykorzystać osobisty nadzór nad każdym śledczym w kraju i ukręcić sprawie łeb z pewnością jest olbrzymia, dlatego też po raz kolejny postanowiliśmy sprawdzić na jakim etapie jest śledztwo.

Przypomnijmy, sprawę ujawnili dziennikarze „Newsweek’a” w listopadzie ubiegłego roku.

W 2013 roku, Solidarna Polska miała otrzymać ok. 40 tys. euro od europejskiej partii MELD (Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji) na zorganizowanie konferencji klimatycznej na 800 osób. W istocie we wskazanym terminie, w Krakowie odbyła się konwencja przedwyborcza Solidarnej Polski pt. „Nowe państwo, nowa konstytucja”, podczas której główne role odegrali najważniejsi politycy partii, w tym Zbigniew Ziobro czy Jacek Kurski.

Choć politycy Solidarnej Polski stanowczo zdementowali rewelacje tygodnika oraz postraszyli pozwami jego redakcję, sprawa finalnie trafiła do prokuratury. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyły nie tylko Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej ale i osoby prywatne.

Wobec zarzutów Platformy Obywatelskiej, że Zbigniew Ziobro może występować tu jako sędzia we własnej sprawie, Prokuratura Krajowa poinformowała w swoim komunikacie, że 26 stycznia zostało wszczęte śledztwo przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, w związku z podejrzeniem naruszenia art. 297 par. 1 kodeksu karnego tj. wyłudzenia środków pieniężnych. Sam Zbigniew Ziobro jako prokuratora generalny miał od sprawy się wyłączyć tj. nie sprawować nad nią osobistego nadzoru. Celem śledztwa miało być „sprawdzenie rzetelności dokumentów złożonych przez partie polityczne w związku ze współorganizowanymi przez nie konferencjami”.

Nasza redakcja niemal 4 miesiące temu próbowała ustalić na jakim etapie, po upływie ponad pół roku od wszczęcia śledztwa się ono znajduje, jakie czynności zostały przeprowadzone i jakich świadków przesłuchano, w szczególności czy zostali przesłuchani członkowie rodzin polityków SP w kwestii pochodzenia środków, które następnie w formie darowizn wpłacali na rachunek partii. Ponadto zapytaliśmy jak obszerne są akta śledztwa oraz jaka konkretnie służba wykonuje czynności w śledztwie pod nadzorem prokuratora.

Wówczas odpowiedzi udzielił nam rzecznik Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński. Wynikało z niej, że śledztwo wciąż jest w toku i w dalszym ciągu jest to etap gromadzenia materiału dowodowego. Szczegółów dotyczących przeprowadzonych czy też planowanych czynności prasowych rzecznik nie mógł (nie chciał) nam udzielić, zaznaczył jednak, że w sprawie przesłuchano świadków oraz zgromadzono niezbędną dokumentację. I choć rzecznik bardzo się starał nie podać zbyt wielu informacji to jednak jedno zdanie odpowiedzi okazało się niezwykle bogate w treść.

Śledztwo w sprawie powiązanej z międzynarodową aferą, budzącej tak wielkie kontrowersje, mogące stanowić potencjalny gwóźdź do politycznej trumny Zbigniewa Ziobro liczyło zaledwie dwa tomu dokumentów. W śledztwie trwającym  ponad pół roku, śledczy zbierając niezbędną dokumentację i przesłuchując świadków zebrali zaledwie ok. 400 stron materiału dowodowego. A przecież to właśnie początek śledztwa to zwykle etap najbardziej owocny w przyrost dokumentacji procesowej. Standardowe rozsyłanie zapytań, wstępne analizy zawiadomień, rozpatrzenie wniosków dowodowych składających zawiadomienie. W tej konkretnej sprawie wydawałoby chociaż zebrać sprawozdania finansowe partii, załączniki, wyjaśnienia. Nie powinno też zabraknąć dokumentacji unijnej partii MELD i ustaleń śledztwa duńskiego. Następnie naturalne powinno być gromadzenie materiału procesowego w ilości ile się da, by nikt śledczemu nie zarzucił, że sprawie nie poświęca wystarczającej uwagi. Bo przecież sprawa jest medialna i dotyczy partii samego szefa wszystkich szefów czyli Zbigniewa Ziobry. Wypadałoby chociaż pozorować, że sprawa jest traktowana poważnie a nie z założenia odłożona na wieczne nigdy.

Pytany wówczas o komentarz, doświadczony śledczy, z jednego z wydziałów karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który w swojej karierze przeprowadzał setki mniejszych i większych śledztw, ocenił w krótkich słowach: „Albo dupa śledczy albo komuś nie zależy”. Biorąc pod uwagę kto w tym śledztwie może potencjalnie usłyszeć zarzuty, nie można wykluczyć ani jednego, ani drugiego.

Od czasów tamtej korespondencji minęły cztery miesiące a my postanowiliśmy po raz kolejny zapytać o postępy prowadzonego śledztwa. Odpowiedź generalnie różniła się od tej poprzedniej jedynie kwestią objętości akt sprawy. W ciągu czterech miesięcy akta przyrosły o JEDEN tom. 

I choć chcielibyśmy wierzyć w to, że ta opieszałość to tylko wynik nadmiernego obłożenia śledczych pracą, to trudno nie odnieść wrażenia, że nasz rozmówca z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego celnie zdiagnozował jej powody.

fot. PO/flickr

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie