Polityka i społeczeństwo

SLD sposób na powrót do gry

SLD sposób na powrót do gry

„Żeby było tak jak dawniej” – gdyby te słowa włożyć w usta działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, doskonale wyraziłyby nastroje panujące powszechnie w partii Włodzimierza Czarzastego. Czarę goryczy po sprzedaży siedziby przy Rozbrat przelały kandydatura prezydencka Magdaleny Ogórek, ustalona poza kolegialnymi gremiami partyjnymi oraz porażka w wyborach parlamentarnych. Dziś lewica szuka sposobu na odzyskanie zaufania wyborców, uciekając się do zaskakujących pomysłów.

Sojusz zapatrując się na wzrost popularności ruchu Pawła Kukiza do dziś zaproponował dwa referenda ogólnokrajowe. Pierwsze tzw. 4xTAK (niefortunne skojarzenie ze sfałszowanym referendum z 1946r.) dotyczące aborcji oraz zaproponowane przez oddział opolski partii, dotyczące ograniczenia do dwóch kadencji urzędowania wobec każdej osoby „wybieranej z woli narodu”.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że postawione propozycje są emocjonalną reakcją na poczynania ekipy PiS. Pozostająca w pozaparlamentarnym zawieszeniu partia, łatwo dała wciągnąć się w gry rządzącej partii, używając typowej dla Kukiz’15 retoryki referendalnej.

W referendum aborcyjnym chodziłoby o wybór pomiędzy dotychczasowym prawem, a rozszerzeniem go o zezwolenie usunięcia ciąży do 12 tyg. jej trwania. Głośna akcja zbierania podpisów pod 4xTAK rozpoczęta w kwietniu zeszłego roku jednak przycichła, wystosowano za to petycję w sprawie liberalizacji przepisów do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, której do tej pory nie rozpoznano.

Mająca na celu wykorzystanie obudzonego potencjału „czarnych protestów” próba SLD związana z referendum, nie jest podzielana przez inne ugrupowania lewicowe. Barbara Nowacka zapowiedziała walkę w tej sprawie poprzez uruchomienie europejskiej inicjatywy ustawodawczej – narzędzia zmierzającego do ujednolicenia prawa w całej Unii Europejskiej. Do uruchomienia procedur przez Komisję Europejską potrzeba jednak min. milion podpisów zebranych w siedmiu krajach członkowskich. Zaś była przewodnicząca Partii Zieloni, Agnieszka Grzybek, powołuje się na inny argument uniemożliwiający postawienie pytań w głosowaniu. Wg niej i m. in. Marceliny Zawiszy z Razem nie wolno poddawać pod głosowanie podstawowych praw człowieka.

Również i druga propozycja referendalna może uzyskać nikłe poparcie nawet w samym Sojuszu. Dwukadencyjność miałaby zwiastować powiew młodości w polityce, a brzmi to niewiarygodnie z uwagi na „leśnych dziadków” wciąż pełniących najważniejsze partyjne funkcje SLD.

Niezrealizowany zostanie również tzw. Testament Kality, zmarłego 16 stycznia byłego posła SLD. Projekt ustawy przewidującej legalizację medycznej marihuany znany pod tą nazwą, został odrzucony przez Sejm, przeważyła negatywna opinia Ministerstwa Zdrowia. W Sejmie trwają prace nad podobnym projektem autorstwa posłów Kukiz’15, prawdopodobnie jednak przedłużą się one do końca kadencji tego Sejmu, by, co smutne, na śmierci polityka lewicy najbardziej skorzystał ruch Pawła Kukiza z posłem Liroy’em-Marcem, który zdążył już stać się twarzą walki o depenalizację konopii indyjskich.

Program gospodarczy przewiduje z kolei ustalenie progresywnego podatku dochodowego o pięciu progach, wprowadzenie 2% podatku od „wielkich fortun”, czyli spadków i darowizn o wartości ponad 2 mln zł oraz ustanowienie kwoty wolnej równej płacy minimalnej – miałoby to  zmniejszyć efektywne opodatkowanie najuboższych, wraz z większym obciążeniem wobec zamożniejszych. Propozycje SLD przewidują również liniowy podatek tylko dla przedsiębiorców zatrudniających pracowników, wykluczając samozatrudnionych oraz obniżkę VAT z 23 do 21%.

Z programu socjalnego warty uwagi punkt to tzw. wdowie emerytury. W warunkach starzejącego się społeczeństwa dla owdowiałych osób proponowane jest zachowanie własnej emerytury wraz z połową świadczenia osoby, z którą pozostawały w wspólnym pożyciu albo 85% wysokości emerytury zmarłego.

SLD z Włodzimierzem Czarzastym na czele nieustępliwie próbuje odbić się od dna, zapewniając, że partia jest gotowa na wybory samorządowe. Wczoraj w Kielcach przewodniczący ogłosił, że „jesteśmy na dziś przygotowani do wystawienia 320 pełnych list powiatowych w ramach naszego kraju” (źródło).

Jednak skalę upadku największej partii lewicowej w Polsce ukazuje choćby pogrążający wynik w wyborach parlamentarnych. Należy wspomnieć, że SLD w roku 2001 pod hasłem Przywróćmy normalność wygrała wybory z 41 proc. poparciem. Dziś stara się powrócić do dawnej świetności z tym samym sloganem. Z tymi samymi ludźmi zresztą też. I podobnymi metodami. Sojusz Lewicy Demokratycznej sprawia wrażenie sparaliżowanego własną porażką, niezorientowanego w realiach współczesnej walki politycznej, w najlepszym razie naiwnie naśladującego populistyczny Kukiz’15, jednocześnie tańczący jak PiS zagra. A szkoda, bo Sojusz mimo swoich niewątpliwych wad, do tej pory konsolidował w wyborach podzieloną lewicę. Ponowna koalicja wyborcza pod egidą SLD jest już mało prawdopodobna, a internetowa obecność partii jest jakby w powijakach. Partii Czarzastego pozostało wykorzystanie obecnych jeszcze w samorządach i Europarlamencie członków oraz subwencji, których to zasobów brakuje nowym na lewicy. Wydaje się jednak, że sama polityka reakcji wobec PiS nie zda egzaminu.

fot. Michael Wende/Shutterstock

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Marcel Dudzic

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie