Polityka i społeczeństwo

Skryci sojusznicy PiS. To przez nich dobra zmiana może rządzić nawet kilka kadencji

Skryci sojusznicy PiS. To przez nich dobra zmiana może rządzić kilka kadencji
fot. flickr/Sejm RP

Poza oczywistym zagrożeniem, jakim jest reżim Prawa i Sprawiedliwości, równie wielkie niebezpieczeństwo stanowi piąta kolumna tej zamordystycznej autokracji. Nie można naprawić i oczyścić tego kraju bez jednoznacznego wskazania, kto jest „cichym” sprzymierzeńcem obecnej władzy.

Opozycja pozaparlamentarna

Wszelkiego rodzaju lewackie oraz narodowe partie stanowią w gruncie rzeczy tajną broń Prawa i Sprawiedliwości. O ile odbieranie głosów PiS-owi przez Ruch Narodowy można uznać za słuszne i chwalebne, o tyle osłabianie Opozycji przez pisowski projekt, jakim jest Razem-Osobno, należy bez dwóch zdań uznać za coś haniebnego. Nie może być przypadku, że Adrian Zandberg stworzył swoją partię akurat w roku, kiedy obowiązkiem każdego normalnego Polaka było ratowanie ładu Ćwierćwiecza Wolności. O gambicie Kaczyńskiego, którym było zmuszenie Leszka Millera do postawienia na Magdalenę Ogórek, nie warto nawet wspominać.

Prywatne media

Wielu z nas sądzi, że prywatne media, takie jak TVN czy Polsat, są po naszej stronie. Nic bardziej mylnego! W imię źle pojmowanego obiektywizmu programy publicystyczne wyżej wymienionych stacji pełne są polityków obecnej ekipy rządowej. Tym samym oddajemy im nasze pole dyskusyjne, a łgarstwa Ryszarda Czarneckiego utrwalają się w telewizyjnych przekazach. Nawet TVPiS nie popełnia takiego błędu i ogranicza udział posłów opozycji do minimum.

Wzorowym przykładem mediów prawdziwie wolnych jest „Newsweek Polska”, który nie daje drugiej stronie żadnych szans na zabranie głosu i rozpylanie mowy nienawiści.

Sędziowie Sądu Najwyższego (i nie tylko)

W lipcu miały miejsce największe we współczesnej historii Polski protesty; miliony młodych ludzi wyszły na ulicę, by dać odpór pisowskiej nawale mającej na celu destrukcję wymiaru sprawiedliwości. Wydawało się, że osiągnęliśmy nasz cel (przynajmniej w 2/3). Tymczasem tak zwana Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego uznała, że lepiej układać się z władzą, niż słuchać i wspierać protestujących obywateli. Czy możemy liczyć na takich sędziów? Czy tacy sędziowie obronią nas przed tyranią? Czy tacy sędziowie poświęcą swoje stanowisko dla ratowania niewinnych? Odpowiedź jest oczywista i jak najbardziej negatywna. Niestety brakuje w Polsce ludzi niezłomnych, ludzi pokroju profesora Andrzeja Rzeplińskiego.

Symetryści

Od dłuższego czasu w polskich mediach przewija się magiczne słowo „symetryzm”. Nie będę wchodził w szczegóły, ale symetryści to ludzie, którzy nie odróżniają nieco niewygodnego krzesła, jakim była III RP, od krzesła elektrycznego, jakim jest tak zwana IV RP. Teoretycznie każdy symetrysta, niezależnie, czy mowa o Grzegorzu Sroczyńskim, czy o Rafale Wosiu, czy o anonimowych internautach (kto wie, czy nie opłacanych przez PiS) mówi, iż nigdy na partię Jarosława Kaczyńskiego nie zagłosuje. Fakty jednak mówią zupełnie co innego: dla symetrystów liczy się sam fakt wzniecenia pożaru, który pozwoli zatrzeć ślady ich życiowych porażek, a nie możliwość samodzielnego osiągnięcia lepszego statusu społecznego.

Policja i inne służby

Często słyszę głosy, żebyśmy nie obwiniali policji o bezprawne działania, jakich dopuszcza się Błaszczak. Są to słowa bez wątpienia piękne, ale obrzydliwie naiwne. Im częściej policjanci będą bili, lżyli oraz poniżali protestujących obywateli, tym bardziej te czynności będą dla nich odruchowe. Mechanizm szkolenia psa Pawłowa jest nam znany nie od dzisiaj. Naszym obowiązkiem jest uprzytamnianie policjantom, że są narzędziem w rękach szaleńców; narzędziem podlegającym postępującej dehumanizacji.

Z takimi cichymi sprzymierzeńcami trudno będzie pokonać PiS i zawrócić Polskę na właściwe tory.

fot. flickr/Sejm RP

 

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Bartosz Z.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie