Polityka i społeczeństwo

Rządzący planują wprowadzić kary finansowe dla posłów. Bat na opozycję?

Prawo i Sprawiedliwość pracuje nad nowelizacja ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Partia rządząca pragnie wprowadzić nowe instrumenty dyscyplinowania posłów za złamanie zapisów regulaminu Sejmu, Senatu, Zgromadzenia Narodowego. Sztandarową koncepcją są kary finansowe za naruszenie powagi wyżej wymienionych organów.

Projekt wpłynął już do Sejmu, a jego poseł sprawozdawca – Andrzej Matusiewicz (PiS) tłumaczy potrzebę zmian następująco:

“Dochodziło nawet do naruszenia nietykalności cielesnej, obraźliwych okrzyków, nieraz grupowych. (…) To dotyczy wszystkich klubów, więc na to nie może być zgody, i marszałek Sejmu, czy Senatu, zgodnie z obowiązującym dotychczas regulaminem, nie miał instrumentów, żeby skutecznie doprowadzać osoby, które się tak zachowywały, do porządku.”

Kultura debaty w Sejmie oczywiście nie należy do wzorowych i zachowania urągające godności reprezentantów państwa polskiego nie są rzadkością.  Jednak intencja zmian powinna być zastanawiająca. Kultura posłów jest w znacznej mierze kwestią dobrych obyczajów i przyzwolenia partyjnych wodzów, zatem po tej stronie leży duża odpowiedzialność za poziom debaty publicznej. Posłowie PiS chcą regulaminowo walczyć choćby z obraźliwymi okrzykami, jednak można wątpić w szczerość tych zamiarów. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński jest bowiem znany z tego, że notorycznie ignoruje inwektywy rzucane w stronę posłów opozycji z ław obozu rządzącego. Równocześnie sytuacje ataku na posłów PiS są zawsze eksponowane. Marszałkowie będąc odpowiedzialni za realizację postanowień regulaminów nie są najlepszym powiernikiem uczciwego wykonywania zapisów ustawy.

Kwestie nieregulaminowości mogą być zatem definiowane dosyć swobodnie, stąd nowa ustawa może stać się narzędziem do zwykłego dyscyplinowania opozycji.

Zaostrzanie regulaminowych kar może mieć także swoje dalsze konsekwencje. Posłowie opozycji nieraz działają choćby na rzecz spowolnienia obrad Sejmu w sytuacji nagłego „wrzucenia” przez rząd nowych projektów i próby ich błyskawicznego przeforsowania. Jednym z takich przykładów było procedowanie zmian dotyczących uprawnień mediów w Sejmie. Wówczas z obrad wykluczono jednego z posłów, a następnie opozycja zablokowała mównicę. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby nowe przepisy o takie sytuacje rozszerzyć.

Regulacje dotyczące tak wrażliwych kwestii powinny być podejmowane w dialogu między wszystkimi klubami parlamentarnymi. Powinny także zawierać mechanizmy, które zagwarantują, że nie będzie wobec zapisów równych i równiejszych. W przeciwnym wypadku rodzi się kolejne pole do nadużyć, a zamiast zwalczania patologii rozpocznie się kolejna awantura.

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie