Gospodarka

Rząd uderza w najlepiej zarabiających. Chciwość czy krótkowzroczność rządzących?

Główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, dr Aleksander Łaszek przepowiada, że już wkrótce minister Morawiecki stanie przed poważnym dylematem. Gdy do Europy znów zawita spowolnienie gospodarcze, będzie musiał wybrać. Albo ciecia budżetowe, albo wyższe podatki.

Koniunktura gospodarcza w Europie wkrótce będzie się pogarszać. Ze względu na rekordowy wzrost wydatków socjalnych polski rząd będzie miał wtedy kłopotmówi Łaszek

Tymczasem media ostatnio obiegła informacja o zmianach w wysokości składek na ubezpieczenie społeczne, które dotyczy najlepiej zarabiających Polaków, świadczących swoją pracę na etacie. Okazuje się, że dla rządu Prawa i Sprawiedliwości osoby, które zdecydowały się na pracę za wynagrodzenie przekraczające 10 tys. złotych miesięcznie nie są postrzegani jako patrioci, którzy dobrowolnie oddają do ZUS składki adekwatne do swoich zarobków, ale jako źródło dodatkowego zasilenia potrzeb budżetowych państwa. Dotychczas najlepiej zarabiających obowiązywał limit wysokości składek na ZUS do wysokości 30 – krotności przeciętnego wynagrodzenia. Powyżej tej kwoty najbogatsi nie płacili już składek – również po to, by w przyszłości wysokość ich emerytur nie odbiegała drastycznie od wysokości świadczeń dla większości społeczeństwa. Rząd chce znieść ten limit, zasilić budżet kwotą ok. 5 mld złotych, a problem ich wysokich emerytur zostawić przyszłym rządom.

Dziennik Gazeta Prawna pisze dzisiaj o krótkowzroczności takiego rozwiązania, zwracając uwagę nie tylko na kwestię wysokości przyszłych emerytur tych ludzi, ale przede wszystkim na fakt, iż dziś wielu z nich wcale nie jest skazanych na etat. Ba, większość najlepiej zarabiających Polaków od lat korzysta z liniowego podatku 19% przy prowadzonej działalności gospodarczej, co ogranicza ich obciążenie podatkowe. Jeśli proponowane przez resorty finansów i pracy rozwiązanie wejdzie w życie, może dojść do sytuacji, w której liczba uciekających na samozatrudnienie radykalnie wzrośnie. Zarobki nadal będą mieli wysokie, jednak ZUS mocno na tym straci.

Co ciekawe, nawet w PiS pomysł ma przeciwników. Oficjalnie mówi się, że to zachęta do większej optymalizacji zatrudnienia. Nieoficjalnie pomysł budzi sprzeciw bo … dotknie samych posłów i ich najbliższych współpracowników. Zniesienie limitu dotknie każdego, którego dotyczą zapisy ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących stanowiska kierownicze w administracji, także w samorządach. Nawet w rządzie są przeciwnicy tego pomysłu, którzy wskazują na jego krótkowzroczność.

To uderzenie w uczciwą klasę średnią, która nie kombinuje na składkach, i w administrację. To czysty fiskalizm na krótką metę, bo z czasem i tak podwyższy to wydatki ZUS na emerytury – mówi DGP jeden z ministrów.

Prawo i Sprawiedliwość pada ofiarą własnej propagandy sukcesu i polityki rozdawnictwa. Po pieniądze z budżetu ustawia się coraz dłuższa kolejka, a to generuje konieczność poszukiwania nowych wpływów, które zaspokoją nieplanowane wydatki. Rozsądny rząd powinien jednak umieć postawić prymat rozwiązaniom racjonalnym nad populistycznymi. Ten póki co tego nie potrafi.

Źródło: DGP

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie