Polityka i społeczeństwo

Rząd wchodzi na wojenną ścieżkę z kobietami. Projekt karania za in vitro już w Sejmie

Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ustaje w próbach przepchnięcia swojej ideologicznej wizji państwa. Jedną z bardziej kontrowersyjnych kwestii obok aborcji od samego początku kadencji było zapłodnienie in vitro. PiS nie mógł posunąć się do jego prawnego zakazu, ale zakończył państwową refundację. Jednak wówczas udało się znaleźć rozwiązanie na rządową represję, ponieważ finansowania procedur w wielu miejscach kraju podjęły się samorządy. Okazuje się jednak, ze PiS nie zamierza dać za wygraną, ani czekać na wybory samorządowe, by zrobić porządki, tylko szykuje kolejne rozwiązanie siłowe.

Światło dzienne ujrzał właśnie projekt ustawy, który pozwoli rządowi zablokować samorządom możliwość finansowania in vitro.

Chodzi o zapisy o dyscyplinie finansów publicznych, za której naruszenie będzie uznawane także “zaciągnięcie zobowiązania w związku z realizacją programu polityki zdrowotnej”, jeśli takowe nie zostanie skonsultowane i nie uzyska zgody prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Jest to klasyczny wytrych prawny. Każda próba finansowania in vitro będzie musiała zostać zaopiniowana w agencji. Jednak instytucja ta jest zależna wprost od rządu, co sprawia, że odpowiedzi w przypadku takich procedur będą oczywiście negatywne. Nie ma także innego uzasadnienia wprowadzenia takich przepisów, ponieważ samorządy nie prowadzą żadnej innej działalności medycznej, która rodziłaby takie kontrowersje.

Rząd przesuwa granicę pozbawiając samorządy kolejnego elementu ich niezależności. Wydawałoby się, ze PiS powinien z realizacją swojej wizji poczekać do wyborów samorządowych i jako ewentualny zwycięzca zaprowadzić własne porządki. Widać jednak wyraźnie, że w największych miastach, które najbardziej zaangażowały się w in vitro, PiS nie ma wcale poparcia, które dawałoby mu zwycięstwo, dlatego władza postanowiła pójść na skróty.

Jest to kolejny przykład jak niszczy się naturalne mechanizmy państwa. Centralna administracja rządu PiS pragnie kontrolować wszystko i wszystkich, nie ma miejsca na wolność światopoglądową. Takie metody sprawowania władzy są antyobywatelskie, ponieważ zastępują debatę – represją, wybór – przymusem, co jest zaprzeczeniem idei demokracji, gdzie to obywatel jest podmiotem a nie przedmiotem.

fot. flickr/ Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie