Polityka i społeczeństwo

Rezydenci nie dają za wygraną. Zmuszą rząd, aby odniósł się do ich postulatów

Wraz z zakończeniem protestu głodowego Porozumienia Zawodów Medycznych premier Beata Szydło miała usiąść do rozmów. Takie były zapowiedzi i wymówka, aby tygodniami ignorować protest medyków. Jednak kiedy głodówka się zakończyła, premier ponownie oszukała protestujących rezygnując z obecnego wcześniej dialogu.

“Przy Ministerstwie Zdrowia jest powołany specjalny zespół do spraw reformy służby zdrowia. Tam są oddelegowani eksperci “ tak tłumaczył sprawę rzecznik rządu Rafał Bochenek. Premier miała, w niewiele wartych w obliczu faktów zapowiedziach, spotkać się z lekarzami najwcześniej w drugiej połowie grudnia. O tym, że ministerialne zespoły służą tylko i wyłącznie powolnemu zabijaniu energii protestujących i zrzucaniu na nich winy za fiasko rozmów, udowodniły lata doświadczeń polskiej polityki. Lekarze z tego powodu nie przystąpili do prac zespołu chcąc uniknąć kolejnego już upokorzenia. Zamiast tego postawili na akcję pozytywną. Jeszcze w ostatnich dniach protestu głodowego ruszyła zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy zakładającym realizację podstawowego postulatu protestujących, czyli 6,8% PKB na zdrowie. Dzisiaj Porozumienie Zawodów Medycznych składa do Sejmu wymaganą liczbę podpisów, zebrano ich w całej Polsce ponad 150 tysięcy.

W powyższy sposób rząd będzie zmuszony odnieść się jasno do postulatów protestujących. Wypowiadane w ostatnich dniach masowo klauzule opt-out przyniosły bowiem reakcję w postaci mieszanki próby przemilczenia tematu na przemian z atakami ze strony ministra zdrowia, który powiedział:

„Jeśli celem organizatorów tej akcji jest doprowadzenie do paraliżu, jeśli nie całej służby zdrowia, to niektórych placówek, to jest rzeczą zupełnie oczywistą, że rozpoczęła się jakaś gra bezpieczeństwem pacjentów”.

Ministerstwo nie będzie mogło po złożeniu projektu w nieskończoność unikać tematu i robić z lekarzy winnych swoich własnych zaniedbań. Niedopuszczalna jest taka jak powyżej próba narażania swojego bezpieczeństwa przez całą grupę zawodową jako standardu, z którym zerwanie jest działaniem na szkodę pacjenta.

Jeśli rząd chce debaty, dialogu, to ma niepowtarzalną okazję. Przy znanym wszystkim ekspresowym tempie uchwalania prawa rząd ma możliwość przyjąć ustawę Porozumienia Zawodów Medycznych przed końcem grudnia i wtedy wypracowanie porozumienia będzie możliwe. Stałoby się tak, ponieważ większe środki pozwolą skończyć z rozległą patologią systemu. Zamiany zachęcą większą część lekarzy do pozostania w Polsce oraz poprawią jakość opieki nad pacjentem.

Niestety wszystko to wydaje się myśleniem życzeniowym, ponieważ w rządzie nie ma woli politycznej do zmian. Wszyscy żyją przekonaniem, że ochrona zdrowia to przysłowiowy worek bez dna, który niezależnie od nakładów będzie źródłem sondażowych strat. Zatem w myśl polityków, jedyne co zostaje,  to całkowicie zarzucić temat i zostawić go swoim następcom.

Konsekwencją uprawiania takie sondażowej polityki są jednak bolesne i jeśli nie dojdzie do zmian – nieodwracalne. Polska osiągnęła status kraju o najmniejszej ilości lekarzy na 1000 mieszkańców w Unii Europejskiej. Bez naprawy systemu nie będzie go wkrótce kim nawet łatać. Ochrona zdrowia niczym rozpędzony pociąg przy bierności decydentów zmierza ku przepaści.

Źródło: politykazdrowotna.com

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie