Polityka i społeczeństwo

Szokujące kulisy spotkania Morawieckiego z zagranicznymi mediami. Premier ryzykuje wiarygodnością Polski

Wielu wyborców Prawa i Sprawiedliwości przez długie tygodnie po ogłoszonej zmianie premiera zastanawiało się, dlaczego Beata Szydło musiała odejść. Dlaczego w miejsce “premiera z ludu”, poczciwej, swojskiej babki z sąsiedztwa przyszedł były doradca znienawidzonego Tuska, bankster w markowym garniturze i ze świetną angielszczyzną. Po co zmieniać premiera, skoro udała się cała operacja odbierania z rąk układu pogrążonej w ruinie Polski – przejęto media, gdzie w końcu jest pluralizm, prokuratury, gdzie w końcu jest sprawiedliwość czy sądy, gdzie nadzwyczajna kasta przestanie stać ponad prawem.

Dziś ci sami wyborcy zapomnieli niemal o Beacie Szydło i niczym kania dżdżu łakną informacji o sukcesach nowego premiera na forum międzynarodowym, gdzie nowy, bardziej europejski premier ma przekonać instytucje unijne, że procedura uruchomienia wobec Polski art. 7 traktatu o UE jest jakimś tragicznym nieporozumieniem, bowiem w Polsce wszystko jest w jak najlepszym porządku. Z ust nowego premiera, po nowym otwarciu i zwrocie PiS ku centrum, ma on być dużo bardziej wiarygodny niż premier z broszką, która przez ostatnie 2 lata była twarzą tych wszystkich kontrowersyjnych zmian. Okazuje się jednak, że lepszy garnitur czy płynna angielszczyzna mogą nie pomóc, gdy absolutnie nie zmienia się przekaz. Co gorsza, zamiast odwilży i gotowości do ustępstw jest zwiększenie natężenia krajowej propagandy i próba rozpowszechnienia jej poza granice naszego kraju. Koniec końców nowy premier wcale nie ma gwarantować zmiany kursu, tylko płynniejszym językiem ma spróbować ten kit wcisnąć unijnym partnerom.

Dlaczego kit? Nie można inaczej nazwać tego, co premier Mateusz Morawiecki zrobił podczas spotkania z przedstawicielami zagranicznych mediów, gdy próbował sprzedać pisowski przekaz o konieczności reformy sądownictwa. Dzisiejsza Gazeta Wyborcza ujawniła treść dokumentu, jaki polska delegacja przekazała zagranicznym mediom i trzeba przyznać, że ma nowy premier spory tupet. Zamiast rzeczowej argumentacji jest historyjka rodem z podkomisji smoleńskiej bajdurzącej o niewykrywalnych i bezgłośnych wybuchach w rządowym tupolewie. Nowy premier wykorzystał kłamliwy artykuł z “Gazety Polskiej”, opublikowany w szczycie kampanii antysędziowskiej o sędziach stanu wojennego w Sądzie Najwyższym czy agentach służb komunistycznego aparatu represji. Tezy przemawiające do pisowskiego elektoratu, będące zlepkiem półprawd, manipulacji i ordynarnych kłamstw zostały użyte jako element planu przywracania Polsce twarzy państwa praworządnego. Doprawdy trudno jest rozstrzygnąć, czy premier Morawiecki naprawdę wierzy w skuteczność wciskania takiego kitu zagranicznym dziennikarzom czy został zmuszony do stania się twarzą tak topornej operacji dezinformacyjnej.

Zwrócił na to uwagę dziennikarz “Newsweeka” Dariusz Ćwiklak, zauważając, że premier musiał wykazać się niebywała naiwnością sądząc, że jego kłamstwa nie zostaną zdemaskowane i ujawnione.

Co gorsza, nowy premier wydaje się nie zdawać sobie sprawy, że postępując w ten sposób radykalnie obniża wiarygodność praktycznie każdej polskiej delegacji. Jeśli premier polskiego rządu nie traktuje poważnie zagranicznych mediów, to trudno by one poważnie traktowały jego podwładnych. Niebywałe, że najwyżsi polscy urzędnicy są przekonani, że przy pomocy publicznego kłamstwa można skutecznie przeprowadzać jakiekolwiek operacje poprawy wizerunku naszego kraju.

Ta strategia może się niestety odbić Polsce czkawką i mieć daleko idące konsekwencje. Trwanie w patologicznym kłamstwie wypycha nas na margines unijnego kręgu decyzyjnego, a Polsce odbiera jakąkolwiek możliwość wpływania na dalsze losy wspólnoty. Co gorsza, jeśli przyjdzie moment, że Polska naprawdę będzie miała światu coś ważnego do zakomunikowania, może się okazać, że nikt nie będzie chciał nas słuchać.

Źródło: Gazeta Wyborcza

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie