Polityka i społeczeństwo

Praworządność to dla posła Piotrowicza puste słowo. Kuriozalne tłumaczenia władzy

To, co dzieje się obecnie w polskim parlamencie, zapisze się czarnymi zgłoskami w najnowszej historii naszego kraju. Niestety, większość sejmowa, która rządzi naszym krajem, za nic ma przestrzeganie Konstytucji i kieruje się jedynie przekonaniem, że jako przedstawicielowi suwerena wolno im wszystko. Nie bez przyczyny regularnie podkreślają, że proponowane przez nich zmiany były artykułowane wcześniej, w propozycji programu wyborczego Zjednoczonej Prawicy. To jest dla nich wystarczający argument, by przyznać sobie prawo do zmiany polskiego ustroju i ustawy zasadniczej przy pomocy ustaw zwykłych. W ten sposób swoje przekonanie o zgodności z konstytucją ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym uzasadniał rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak. I co z tego, że wiążące wyroki TK, legislatorzy z Biura Analiz Sejmowych czy nawet posłanka Pawłowicz przyznają, że ustawy budzą olbrzymie wątpliwości konstytucyjne. Wola partii jest najwyraźniej ważniejsza niż przepisy ustawy zasadniczej przyjętej przez większość Polaków w referendum.

Dlatego też nie jest żadnym zdziwieniem dzisiejszy komentarz przewodniczącego komisji sprawiedliwości i praw człowieka, posła Stanisława Piotrowicza, który w TVP Info stwierdził, że „Walka o tzw. praworządność to tak naprawdę walka o potężne interesy”. Zdaniem redaktorów portalu niezalezna.pl w ten sposób demaskuje prawdziwe motywy opozycji. Problem jednak w tym, że w gruncie rzeczy takie tłumaczenie to zakłamywanie rzeczywistości, co PiS robi od samego początku swoich rządów. Białe jest czarne, sufit jest podłogą.

To, co podejmujemy to przywracamy konstytucyjne zasady. Władza sądownicza musi być pod kontrolą również społeczeństwa. W tej chwili nie było żadnych mechanizmów, przy pomocy których naród, suweren, mógłby sprawować swoją funkcję władzy zwierzchniej nad wymiarem sprawiedliwości – mówił poseł Piotrowicz, niezmiennie utożsamiając sprawowanie władzy zwierzchniej i kontrolnej suwerena przez sejmową większość.

Na tym polega kluczowy aspekt pisowskiego zakłamania – że oni są pełnym gwarantem sprawowania należytej kontroli, którą Konstytucja przyznaje suwerenowi. To domniemanie już dawno zostało obalone, zresztą potwierdzają to informacje niemal każdego dnia. PiS władzę wykorzystuje w celach stricte partyjnych, podpierając się wolą 19% społeczeństwa. Kontrola społeczna w wykonaniu pisowskiej większości owszem jest wykonywana – jednak z całkowitym wyłączeniem przedstawicieli władzy. To ewidentne powtórzenie modelu stosowanego w najczarniejszych latach polskiej państwowości, gdy jednolitą władzę sprawowała partia komunistyczna. Ona też reprezentowała suwerena i ona też dbała o to, by przedstawicielom władzy włos z głowy nie spadł.

O tym, że dziś mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem, piszemy na łamach naszego portalu regularnie. Władzy wolno więcej, władza za swoje przewinienia nie odpowiada. Minister Ziobro wykorzystuje prokuraturę do prywatnej wendetty na lekarzach i do ukręcenia łba sprawie finansowania Solidarnej Polski, CBA starannie omija polityków PiS, a prokuratura umarza postępowania wierząc w nawet najbardziej bzdurne tłumaczenia. Dziś z kolei w Gazecie Wyborczej czytamy szeroki komentarz ekspertów i doświadczonych prokuratorów, że oto właśnie prokurator prowadzący sprawę braku publikacji wyroku TK, wbrew decyzji sądu nie przesłuchał nawet premier Beaty Szydło a potem, mimo ewidentnych dowodów obciążających premier, nie postawił jej zarzutów karnych.

To, co dziś dzieje się w sprawie deformy sądownictwa, podlane takimi komentarzami prl-owskiego prokuratora Piotrowicza potwierdza, że PiS chce partyjnej władzy nad sądami. Nie ma sprawiedliwości, gdy jest upartyjnienie. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Przykre, że tak duża część Polaków nie chce tego rozumieć.

Źródło: Niezależna.pl

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński – Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera – @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie