Polityka i społeczeństwo

Prawdziwe oblicze układu III RP. Kaczyński wolałby, żeby Polacy o tym zapomnieli

fot. Shutterstock/praszkiewicz

Narracja PiS o układzie III RP pozwala partii rządzącej bardzo łatwo zamieść pod dywan ciężar odpowiedzialności za wszelkie problemy państwa. Zawsze jest gdzieś jakiś wróg i zła wola, która przeszkadza wysiłkom ekipy Prawa i Sprawiedliwości. Słynna teza o podziale opozycji po komunizmie na tych, którzy poszli na układ z komuną i tych, którzy pozostali niezłomni, do dziś rozpala wyobraźnię świata prawicy. Wielu młodszych wyborców nie pamięta czasów komunizmu i początków wolnej Polski, stąd z braku historycznej wiedzy da się im wmówić niemal wszystko.

Jednak przyglądając się faktom, to teoria heroicznej walki środowiska PiS z postkomuną, jak każdy inny mit założycielski okazuje się być oparta na kłamstwie i obłudzie. Bowiem jeśli istnieje układ III RP, to nie da się powiedzieć, że PiS nie jest jego częścią.

Ludzie. którzy odzierają drugą stronę sporu politycznego ze wszystkiego, łącznie z godnością człowieka, zapomnieli jak jeszcze ponad 20 lat temu stali ramię w ramię w jednym szeregu. Największym z kłamców jest natomiast sam prezes Jarosław Kaczyński. Warto przypomnieć zatem parę niewygodnych kart z życia prezesa i jego najbliższego otoczenia, które PiS starannie stara się zakopać pod dywan.

Pierwszym niewygodnym faktem jest Magdalenka. Spotkanie i dogadanie z komunistami jest symbolem niemal narodowej zdrady w oczach PiS. Nagrania bratania się opozycjonistów z komunistami mają bulwersować i podminowywać wiarygodność opozycji. Jednak tym, o czym się zapomina, to udział jednej ważnej osoby w spotkaniu w Magdalence. Chodzi o samego Lecha Kaczyńskiego, który najwyraźniej także brał udział w brataniu się z komunistami. Pisowska propaganda nigdy nie wyjaśniła skutecznie tej kwestii, dlatego od lat trwa polityka milczenia w tym temacie.

Sam Jarosław Kaczyński także brał udział w ”zdradzie okrągłostołowej”, uczestnicząc w pracach zespołu ds. reform politycznych. Udział braci Kaczyńskich w tych spotkaniach i pracach świadczy o jednym, Prezes PiS byli świadomy celu i przebiegu rozmów z komunistami i w owych czasach się na nie godził.
Można przypuszczać, że jak to w polityce bywa, interes przewyższał idee. Ciężko powiedzieć, co siedziało w sercu prezesa w tamtych dniach, ale jego czyny mówią same za siebie. Jarosław Kaczyński był w końcu szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Dopiero rozejście się interesów obu polityków sprawiło, że Lech Wałęsa z ikony Solidarności w oczach Kaczyńskich stał się agentem “Bolkiem”.

Warto wspomnieć, że prezes PiS zasiada w parlamencie od 1989 roku, startując pierwszy raz z rekomendacji Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Tego samego, którego politycznym głosem została w tym celu utworzona „Gazeta Wyborcza” Adama Michnika.

Warto podkreślić, że ścisłe kierownictwo PiS zasiada w ławach parlamentarnych od początku lat 90-tych.

Można więc bez żadnej przesady powiedzieć, że czołowi politycy PiS jak nikt inny pasują do definicji elit trzeciej RP. Ludzi, którzy doszli do władzy i stanowisk dzięki układowi z komunistami. Ludzi, którzy stoją za obecnym stanem państwa polskiego. Ludzi, którzy niezmiennie trwają w sercu sprawowania władzy od dekad skupiając się na zgarnianiu jak największych korzyści osobistych.

Warto wrócić do tego, co prezentowali dzisiejsi prominentni działacze PiS w przeszłości, to okaże się, ze żadne zasady, które dziś wyznają pod publikę, nie są wiarygodne. Eurosceptycy, których prezydent podpisał traktat lizboński, który dał narzędzie do omawiania spraw Polski na forum Europy. Zwolennicy przywrócenia państwa obywatelom, którzy w latach 90-tych nie kiwnęli palcem na żaden z realnych problemów Polaków skupiając się na wojnach gabinetów politycznych.

Trzeba sobie powiedzieć otwarcie, dzisiejsze środowisko Prawa i Sprawiedliwości stworzyło narrację układu III RP, ponieważ w latach 90-tych stoczyło na łonie ludzi Solidarności wojnę domową o władzę i wizję państwa, którą przegrali. Odcięcie od części przywilejów i wielkich pieniędzy, jakie oferowało posiadanie w kieszeni swojego premiera najwyraźniej do dziś uwiera wielu działaczy, którzy toczą swoją wojnę polityczną nie z troski o obywatela, ale o wypłacenie sobie odszkodowań za lata oderwania od politycznego koryta.

fot. Shutterstock/praszkiewicz

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie