Polityka

Prapucz. Historia lubi się powtarzać?

Prapucz. Historia lubi się powtarzać?

Jako że obecnie żyjemy w dziwnie wykrzywionej, śmieszno – strasznej rzeczywistości, w kraju rządzonym przez ugrupowanie ludzi mających problemy z tolerowaniem rzeczywistości taką, jak jest, dziś w publicznych mediach więcej usłyszymy o rocznicy obalenia rządu Jana Olszewskiego niż o tym, że 3 lata wcześniej odbyły się pierwsze w nowej Polsce, częściowo wolne wybory, w których w bezkrwawy sposób zjednoczony naród obalił komunistów.

Zawsze łatwo jest oceniać z perspektywy czasu, z pozycji osoby, która w wydarzeniach nie uczestniczyła i bała się wówczas wyściubić nosa. Nigdy nie dowiemy się, czy możliwe było zwycięstwo większe i czy gdyby nie kompromis z działaczami PRL-owskiego reżimu to historia potoczyłaby się tak samo. Warto pamiętać o tej dacie i ją świętować, bo było to wspólne zwycięstwo wszystkich, także tych z czerwonej strony, którzy podoba nam się to, czy nie podoba też byli Polakami.

Prawo i Sprawiedliwość lubi mówić o puczu – niedawno pisałem, że zaczyna to wręcz przypominać obsesję. Jednak tak samo jak w żaden sposób nie da się faktami uzasadnić tej tezy w przypadku grudniowego kryzysu w Sejmie, tak nie da się tego pojęcia użyć, by opisać okoliczności obalenia rządu Olszewskiego. Dziś, jak nigdy, widać, że dzisiejsza dobra zmiana, likwidująca mityczny imposybilizm państwa jest efektem właśnie tamtego “prapuczu”, którego mit przez lata pielęgnowany był w zaciszu zaściankowych gabinetów, a dziś z całą siłą i determinacją wypychany jest na pierwszy plan. W myśl zasady, że jeśli fakty nie odpowiadają założonej tezie, tym gorzej dla faktów, Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz brną w wychwalanie marnego, skłóconego ze wszystkimi w kraju rządu i stawiają go jako wzór do naśladowania.

Zresztą, strategia, jaką wówczas obrało stronnictwo Olszewskiego, polegająca na skłóceniu się ze wszystkimi i zrażeniu do siebie wszystkich szantażami, bezpodstawnymi oskarżeniami i mesjanizmem, dziś rząd Beaty Szydło przenosi do naszych czasów. Niczym oblężona twierdza, atakowana ze wszystkich stron, za każdy rogiem politycznej gry doszukuje się wrogów, chcących siłą władzę obalić. Za nic ma demokratyczne procedury, za nic trójpodział władzy. Oto suweren w ilości 5 mln na 30 mln uprawnionych do głosowania dał mandat do zmian. Bo wszystko to dobra zmiana, taka jaka miała być w 1992 roku i której przerwanie doprowadziło do Polski w ruinie.

Szkoda tylko, że wówczas możliwe było przerwanie władzy mniejszościowego, słabego rządu, szkodzącego Polsce w sposób w pełni demokratyczny, po prostu odwołując słabego premiera. Dziś natomiast nie tylko nie jest to możliwe, ale z powodu braku odpowiednich bezpieczników w Konstytucji możliwe jest niszczenie demokracji przez równie słaby rząd. Będzie trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski.

fot.flickr/getty

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie