Polityka i społeczeństwo

Porażka w walce o wolne sądy. Ten błąd doprowadzi do całkowitego przejęcia wymiaru sprawiedliwości przez PiS

Bojkot Krajowej Rady Sądownictwa dobiega powoli końca. Środowisko sędziowskie wykazało się determinacją w proteście na etapie zgłaszania kandydatów do nowej kadencji Rady, co zaowocowało brakami, które zmusiły rządzących do wręcz łapanki wśród ludzi powiązanych z resortem sprawiedliwości i partią rządzącą. Okazuje się jednak, że wraz z wyłonieniem nowego składu instytucji zakończy się najprawdopodobniej także aktywny opór sędziów wobec reformy.

Punktem spornym są bowiem konkursy ogłaszane przez KRS, w wyniku których zapełniane są wakaty w sądach okręgowych i apelacyjnych. Stowarzyszenia sędziów nie planują rozszerzać na nie dotychczasowego bojkotu. Była to dla środowiska decyzja trudna, z jednej strony udział w konkursach legitymizuje nowy skład KRS, a z drugiej jednak strony rzucenie rękawicy systemowi oznaczałoby zrzeczenie się możliwości awansu zawodowego na całe lata. Efektem ubocznym eskalacji protestu byłby także paraliż systemu, podobny do tego, jaki wypowiadanie klauzuli opt-out wywołało w ochronie zdrowia. Rożnica byłaby jednak także taka, że rząd wedle zasady mierny, ale wierny, jakiś lepszy niż żaden, obsadzałby stanowiska ludźmi bez kompetencji i doświadczenia. Byłby to krok w kierunku psucia wymiaru sprawiedliwości. Skuteczna realizacja tego typu protestu wymagałaby bowiem lojalności i determinacji całego środowiska, a protest lekarzy (klauzule wypowiedziała zdecydowana mniejszość lekarzy) pokazał, że na jednomyślność nigdy nie można w takich sytuacjach liczyć.

Decyzja stowarzyszeń zatem nie dziwi. Eskalacja napięcia za wszelką cenę nie zawsze jest właściwą drogą, tym bardziej że zostałaby wykorzystana w prorządowych mediach do nakręcania dalszej nagonki. Stąd ważna jest rozwaga.

Jednak w oczy rzuca się niekonsekwencja sędziów, która najbardziej boli. Dziś sędziowie w kontekście konkursów KRS skarżą się na zapełnienie jej ludźmi bez doświadczenia, w większości (8 z 11 kandydatów) z sądów niższej instancji. Mają oni oceniać w przyszłości prace bardziej doświadczonych kolegów. Jednak jest to efekt tylko i wyłączenie własnej decyzji środowiska. Z punktu widzenia logiki, na wycofanie się z protestu jest bowiem zbyt późno. Bojkot sędziów nie miał medialnej mocy, aby cokolwiek zmienić, a równocześnie doprowadził do merytorycznej katastrofy. Najlepsi sędziowie sami wypisali się z walki o miejsca w Krajowej Radzie Sądownictwa dając tym samym władzy perfekcyjną okazję do jej całkowitego upolitycznienia. Bowiem jeśli do KRS zgłoszono by osoby szanowane i z dużym dorobkiem, a PiS w Sejmie zagłosowałby na korzyść np. obecnej dziś kandydatury sędziego sądu rejonowego z 2-letnim stażem, to wybuchłaby medialna burza, która odciążyłaby wizerunek partii rządzącej mocniej, niż bojkot wyborów do KRS. PiS zagłosowałoby na swoją listę, co jest oczywiste, ale musiałoby sprawiać pozory, co oznacza, że najbardziej wątpliwe jakościowo kandydatury musiałby w procesie wyborczym odpaść. PiSowska KRS byłaby zatem ostatecznie bardziej merytoryczna. Inną kwestią jest to, że bez bojkotu wyborów przez opozycję PiS musiałby dopuścić do rady sędziów spoza swojego środowiska. Dziś wydaje się mieć to niewielką wartość. Jednak długoterminowo oznacza to reprezentację i prawo głosu. Nawet w mniejszości, ale godnie reprezentujący zawód sędziowie byliby silnym głosem w obronie wartości niezależności sądów. Mogliby oni nagłaśniać patologię prac KRS i mieliby otwarte drzwi do wielu mediów. Bitwa o KRS byłaby przegrana, ale wojna o przekonanie Polaków o partyjnym charakterze reformy, wciąż by trwała. To ostatnie starcie zaś byłoby decydujące dla dalszych kroków rządu. Utrata wiarygodności w KRS utrudniłaby skok na Konstytucję.

Jednak zdecydowano się na bojkot, który pokazał sędziów w mediach prorządowych jako klikę, która nie chce współpracować, a rządowi dała pretekst do zapełnienia całej rady swoimi ludźmi. Ruch ten nie przyniósł żadnych korzyści, a same straty. Aby akcja bojkotu wyborów miała jakikolwiek sens, to powinna zostać poszerzona o konkursy realizowane przez KRS. W przeciwnym razie do bojkotu nigdy nie powinno dojść, bo było to oddanie pola bez walki. Sędziowie wykazali się moralną odwagą, determinacją i solidarnością, jednak walka ta, jakkolwiek szlachetna, na gruncie efektów okazała się kolejną przegraną bitwą w długiej wojnie o utrzymanie niezależności systemu sądownictwa. Sędziowie, aby zacząć stawiać skuteczny opór, muszą w końcu dostosować swoją strategię do nowych realiów.

Źródło: gazetaprawna.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie