Gospodarka

Polska nieprzygotowana na kolejną falę kryzysu. Nierozważna polityka prowadzi nas na skraj bankructwa?

Współczesna gospodarka żyje według zasad powtarzającego się z żelazną surowością cyklu koniunkturalnego, gdzie po okresach boomu nadchodzi bolesny czas recesji. Jednym z największych wyzwań rządów jest tak gospodarować kasą państwa, żeby korzystając z dobrych czasów nie wpędzić kraj w dodatkowe kłopoty, kiedy sytuacja międzynarodowa ulegnie pogorszeniu. Tego ostatniego rząd PiS nie przestrzega narażając nas wszystkich na bolesne konsekwencje potencjalnej, kolejnej już fali światowego kryzysu gospodarczego.

Rząd zeszłoroczne sukcesy zawdzięczał bowiem w znacznej mierze najlepszym od 10 lat wynikom gospodarczym strefy euro i światowemu ożywieniu gospodarczemu. To właśnie one przełożyły się na umocnienie krajowej waluty, swobodę sprzedaży państwowego długu jak i rosnącą produkcję przemysłową i malejące bezrobocie. Koniunktura oznacza bowiem większe zainteresowanie inwestorów, lepsze wyniki eksporterów, a także niższe oprocentowanie obligacji skarbowych i większy dostęp do kredytów nienapędzających konsumpcje i rynek nieruchomości. Jednak założenie, jakie przyjęto w PiS, że prosperita będzie trwać wiecznie może okazać się zgubne w skutkach. Państwo nie jest bowiem gotowe na kryzys. Ledwie dopinany budżet w warunkach nadzwyczaj wysokich wpływów, kiedy równocześnie zaniżano deficyt sztuczkami księgowymi i hamowaniem inwestycji, kiedy wydatki socjalne i emerytalne poszybowały w górę z perspektywą dalszych wzrostów w kolejnych latach, w oparciu o już uchwalone ustawy.

Gospodarka może jednak powiedzieć sprawdzam rządowi szybciej niż się spodziewa. Wojciech Białek na łamach “Parkietu” wysnuł hipotezę, że recesja może uderzyć w rząd PiS już za dwa lata. Wyliczenia swoje oparł on na cykliczności pomiędzy podwyżką stop procentowych w USA, a kolejnymi recesjami i podobnymi zależnościami gospodarczymi w Niemczech, oba wskaźniki zdają się dawać nam dwa lata do kolejnego okresu potencjalnego osłabienia, a nawet recesji. Omawiane wyliczenia są dość poglądowe, ponieważ nie ma twardej zależności między omawianymi zjawiskami, ale faktem jest, że kwestią czasu jest, kiedy obecna koniunktura osłabnie. Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie nastraja tutaj Polski optymizmem, ponieważ w swojej prognozie przewiduje dla naszego kraju wielkie hamowanie gospodarcze. Przewiduje on, że do 2022 roku będziemy na stałej tendencji spadkowej tempa wzrostu gospodarczego, aby zatrzymać się na poziomie zaledwie 2,5% PKB.

Tymczasem rząd bardzo lekką ręką planuje nie tylko wydatki socjalne, ale także kolejne olbrzymie inwestycje. Wiele z nich jak Centralny Port Komunikacyjny czy Kaskada Wisły nie mają ekonomicznego sensu, ale obciąża budżet na dziesiątki miliardów. W takich warunkach nasza gospodarka może stać się bardzo podatna na kolejną falę kryzysu.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Media Tygodnia

Ładowanie