Polityka i społeczeństwo

Realna groźba sankcji na Polskę. Prawica wyśmiewa zagrożenie

Europa straciła cierpliwość. Tak blisko sankcji finansowych przeciwko Polsce jeszcze nie było
Fot. Flickr

Jeśli wejdzie w życie ustawa nakazująca przejście niektórym sędziom przejście na emeryturę, Komisja Europejska zaleci Radzie Europejskiej wdrożenie “opcji nuklearnej” czyli sławnego artykułu 7. Traktatu o Unii Europejskiej, prowadzącej do pozbawienia Polski prawa głosu w europejskich gremiach. Polityczna procedura dyscyplinująca widocznie nie wywołuje przerażenia wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości odpowiedzialnych za zatarg z Unią poprzez wdrażanie prawa wyraźnie pogwałcającego jej fundamenty. Redaktor Michał Broniatowski, szef biura Politico w Polsce przypomina jednak o realnej groźbie godzącej nie tylko w prestiż i powagę państwa, lecz tyczącej się kar finansowych. Komentarz naczelnego Forbes’a wyraźnie wzburzył prawicowe media i społeczność związanych z prawą stroną polityczną trolli, od dawna z umiarkowanym sukcesem lansujących tezy o znikomej uciążliwości ewentualnych sankcji i słabym wpływie Unii na decyzje “suwerennego” rządu w Polsce.

Komisja Europejska już w lipcu ostrzegła polski rząd przed zmianą ustawy o Sądzie Najwyższym. Zagroziła skierowaniem zalecenia do Rady, która wdrożeniem tzw. “opcji nuklearnej” doprowadziłaby do pozbawienia Polski prawa głosu w Unii. Przeforsowanie głosowania w Radzie kierowanej przez Donalda Tuska wydaje się dla Prawa i Sprawiedliwości nierealne – z jednej strony stawiałoby byłego premiera przed oskarżeniami o zdradę własnego kraju, z drugiej w świetle oświadczeń premiera Węgier Victora Orbana o zgłoszeniu veta wobec prób ukarania Polski wyklucza wdrożenie wymagającego jednomyślności środka dyscyplinującego.

Jednak już raz, urojony partner PiS Orban, prywatnie będący w bliskich stosunkach z Donaldem Tuskiem zagłosował przeciwko kandydatowi na szefa RE – Jackowi Saryusz-Wolskiemu w pamiętnym pojedynku 27:1. W wypadku głosowania za art. 7 Traktatu może ratować się nieobecnością, bądź wstrzymaniem od głosu.

Jednak marginalizacja Polski na forum Unii Europejskiej wydaje się zaplanowaną strategią ekipy PiS. Nada tempa retoryce niesprawiedliwego oczywiście, wykluczenia Polski z rdzenia decyzyjnego Europy i w konsekwencji zbliży do Rosji i Chin. Takie wykluczenie może zwolnić i tak już puszczające hamulce pędzącego walca niedemokratycznych zmian w Polsce.

To, czego słusznie boi się Prawo i Sprawiedliwość to… grzywny. Tego boi się chyba każdy z nas i nie sądzę, by jakiekolwiek chore pobudki usprawiedliwiałyby chęć odczucia ich na własnej skórze. Otóż Polsce nie grożą tylko polityczne konsekwencje wynikające ze sławetnego artykułu 7., ale również kara za naruszenie chroniącego niezależność trybunałów artykułu 19. Artykuł narusza podpisana przez Dudę ustawa o sądach powszechnych dająca ministrowi Ziobrze prawo do odwoływania sędziów sądów powszechnych, które wraz z nieprecyzyjnymi przepisami dotyczącymi przedłużania ich kadencji dają narzędzia wpływu politycznego na niezawisłe z zasady sądy. Z tytułu tego artykułu Polsce zostanie niebawem wytoczone postępowanie prawne (!) przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu, który ma prawo nałożyć na nasz kraj kary pieniężne – jednorazową grzywnę i kary dzienne, obciążające budżet aż do dnia wykonania wyroku. Takie same kary będzie można nałożyć za forsowane właśnie zmiany w Sądzie Najwyższym.

A od egzekucji ewentualnego wyroku cwanemu rządowi Polski będzie bardzo ciężko się wymigać – kary można odliczyć choćby od przyznawanych z unijnego budżetu dopłat.

Do Zjednoczonej Europy Polska nie dołączyła z przymusu. Dziś zachowuje się jak partner niedojrzały do współpracy na równych warunkach. Wydaje się, że chcemy by obchodzono się z nami jak z jajkiem, czy to z uwagi na trudną historię, czy wkład w demokratyczne zmiany na kontynencie… Kiedyś. Podmiotowości nie da się budować na sentymentach. I najwyraźniej nadchodzi czas, by Polska i Polacy odebrali naukę co do swojej rzekomej wyjątkowości.

Na te przeraźliwie realne groźby snute przez red. Broniatowskiego zareagowała prawica. Portal braci Karnowskich wpolityce.pl w tytule opublikowanego na jego łamach artykułu “Ależ się boją reformy sądów! Michał Broniatowski straszy Polaków w “Politico” unijnymi karami” wyraźnie ustosunkowuje się do komentarza redaktora naczelnego Forbes. Portal na końcu artykułu jak gdyby nigdy nic przypomina, do czyjego kapitału należy miesięcznik (chodzi o niemiecko-szwajcarski RASP), oraz że redaktor miał rzekomo wydawać instrukcje do organizacji krwawego Majdanu w Polsce.

Dziwi aktywność anonimowych komentatorów pod artykułem tego samego autora w anglojęzycznej wersji Politico, zamieszczonym tam dzień wcześniej. We wpisach umieszczonych pod artykułem można wyczytać rewelacje uderzające w Małgorzatę Gersdorf czy Grzegorza Schetynę. Wiele z nich, nawet bez dogłębnej weryfikacji okazują się wierutnymi bzdurami, wiążącymi te dwie postaci i ich rodziny z aparatem komunistycznych władz. Co ciekawe, wielokrotnie pojawia się wyświechtany już slogan o “totalnej opozycji”.

Straszenie, czy wróżenie z fusów? Publicysta Politico nie wyssał swoich przemyśleń z palca, ba, sądzę że wolałby żeby jego przewidywania pozostały w sferze political fiction. Przypuszczam, że przypominanie o realnym zagrożeniu karami finansowymi może położyć w gruzach nie tylko budowaną od pewnego czasu retorykę Polski jako samotnego bojownika o suwerenność, a reakcja trolli wydaje się to udowadniać.

Źródło: Politico

Fot. Flickr/EP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Marcel Dudzic

Media Tygodnia

Ładowanie