Polityka i społeczeństwo

Adrian Zandberg. Nowy lider w rankingu najbardziej agresywnych polityków?

Fot. YouTube

„Złodziejstwo; wyśmienicie opłacani medialni aparatczycy; szczucie; moralne dno; pieczeniarze; złodzieje w garniturach; rozdają pieniądze kolesiowskim spółkom; banda cwaniaczków, którzy tylko kombinują, jak się nachapać, działają w stylu uśmiechniętego gangstera” – wiecie, który polski polityk tak mówi?  Nie, tym razem nie cytuję ani posłów Kukiz`15, ani posła Jakiego, ani Krystyny Pawłowicz  (choć przyznaję, oni posługują się bardzo podobnymi sformułowaniami). To Adrian Zandberg. Cytaty pochodzą z jego postów na Facebooku – tych, które cieszyły się największą popularnością.

Przyznaję – długo żyłam w nieświadomości. Adrian Zandberg, lider partii „Razem”, jako polityk kojarzył mi się z człowiekiem umiaru i pewnej powściągliwości, wrażliwym na krzywdę innych, społecznikiem o bardzo lewicowych poglądach. I mimo że się nie zgadzałam ze znaczącą częścią jego spojrzenia na świat, szanowałam jego wrażliwość. Aż nagle postanowiłam przeanalizować jego przekaz na Facebooku – tak jak to zrobiłam z politykami wszystkich innych partii. I… zamarłam ze zdziwienia.

zand10

Przypomnę wyniki moich poprzednich analiz, bo będę się do nich odwoływać: okazało się, że najbardziej agresywnym językiem w przestrzeni publicznej operują posłowie Kukiz`15 i kilku polityków PiS. Ich przekaz opiera się przede wszystkim na atakowaniu innych, budowaniu „wspólnego wroga” (którym są wszyscy nienależący do ich grupy). Niewiele tu pozytywnych propozycji, brak też w social media informacji o tym, co posłowie robią poza polityką i wypowiadaniem się w mediach (nieliczne zdjęcia Pawła Kukiza z wakacji to wyjątki w tej grupie). Politycy PiS – prawdopodobnie z racji pełnionych funkcji – posługują się dziś językiem bardzo oficjalnym – także w mediach społecznościowych. Politycy opozycji (PO, Nowoczesna, PSL) zaś pokazują w social media swoją działalność polityczna, ale wplatają też elementy życia prywatnego (rodzina, aktywność fizyczna, hobby, zwierzęta domowe, wakacje, czasem nawet przepisy kulinarne). Rzadziej atakują, używają znacznie mniej agresywnego języka.

Jak na tym tle wypada Adrian Zandberg? Analizowałam jego wpisy na oficjalnym fanpage`u na FB, zgodnie z zasadami przyjętymi przeze mnie podczas wcześniejszych badań:  brałam pod uwagę posty z ostatnich trzech miesięcy (sierpień – październik 2017) i tylko te, które cieszyły się największą popularnością, tj. osiągnęły ponad 1 tys. reakcji. Oczywiście, aby mówić o pełnym przekazie, czytałam wszystkie posty zamieszczonego przez niego na FB. Wnioski wbiły mnie w fotel.

zand6

Adrian Zandberg – wnioski:

1. Gdybym mogła obstawiać, uznałabym, że profil posła Adama Andruszkiewicza, najagresywniejszego językowo posła Kukiz`15, i profil Adriana Zandberga prowadzi ten sam admin. Podobieństwa są zadziwiające! Podobny sposób kreowania wizerunku, podobny język. Różnią ich infografiki, którymi partia Razem posługuje się często, a Kukiz`15 – bardzo rzadko. I tyle. Ci dwaj politycy mówią w bardzo podobny sposób – tyle że oczywiście ich oceny mają przeciwny wektor, bo stoją dokładnie po przeciwnych stronach polskiej sceny politycznej. Czyli kiedy Andruszkiewicz pisze o złodziejach, ma najczęściej na myśli Platformę Obywatelską i PSL. Kiedy o złodziejach pisze Zandberg, ma zazwyczaj na myśli Prawo i Sprawiedliwość. Ale obaj potrafią pisać równie źle o wszystkich (poza ich własnym ugrupowaniem). Zandberg o Ryszardzie Petru : „nienachalny intelekt wodza .N”, o Platformie: działa „w stylu uśmiechniętego gangstera”. Andruszkiewicz, jeśli trzeba, równie negatywnie napisze o PiS-e.

zand9

2. W czym przejawia się agresja Zandberga? Tak samo jak u posłów Kukiz`15, w języku. Kilka przykładów już poddałam, służę kolejnymi. To w postach Adriana Zandberga – tych najpopularniejszych, a więc podobających się jego odbiorcom – możemy przeczytać takie frazy: „gęby pełne prawa i sprawiedliwości, a kiedy nikt nie patrzy, wyciągacie miliony złotych z państwowych firm”, „ żałośni geszefciarze”, „ordynarny skok na publiczną kasę”, „ich tradycja to nie AK, raczej szmalcownicy i kolaboranci gestapo”, „państwowy majątek jak koryto”, „skorumpowana elita”, „bezczelne nadużycie”, „złodzieje w garniturach”, „banda cwaniaczków, którzy kombinują, jak się nachapać kosztem państwa”.

Od razu służę – dla porównania – cytatami z postów posłów Kukiz`15: „pasożyty, donosiciele, obłudnicy, zdrajcy, bojówkarze, cwaniacy, kłamcy, karierowicze i aferzyści, którzy knują, robią chlew, marzą o korycie,  dzielą Polskę, straszą, pajacują, rozkradają majątek, zawłaszczają w bolszewicki sposób i „zachowują się jakby oszalali”. Tutaj słów obraźliwych jest trochę więcej niż u Zandberga, Zandberg za to częściej używa słów świadczących o wyższym wykształceniu (obraża bardziej „intelektualnie”), ale określenia mają identyczny ładunek emocjonalny. Część się powtarza.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czy któraś ze stron ma rację w swoich opiniach? Zapewne przyznasz rację tej stronie, do której Ci bliżej politycznie. Ale chcąc wyrobić sobie pogląd o polityce na podstawie postów tych właśnie polskich polityków, można by dojść do wniosków, że z której strony nie spojrzeć, wszyscy są złodziejami, aferzystami i geszefciarzami oraz cwaniaczkami marzącymi o korycie. Jak żyć???

Znasz jakiegoś polityka osobiście? Ja poznałam wielu, z różnych partii. Byłam dziennikarką polityczną, potem pracowałam w biurze poselskim. Parlamentarzyści to zazwyczaj normalni ludzie – jedni sympatyczni, inni mniej, jeszcze inni w ogóle, ale tak jak Jarosław Kaczyński podczas wywiadu zrobił na mnie wrażenie swoją intelektualną sprawnością (lata temu, przyznaję), tak samo Grzegorz Schetyna oraz Włodzimierz Cimoszewicz ujęli mnie swoją konkretnością. Nie spotkałam też wśród polityków zbyt wielu geszefciarzy, o złodziejach nie wspominając.

To ciekawe, że politycy budujący skrzydła polskiej sceny politycznej (Kukiz`15 i partia „Razem”) budują obraz polityków(czyli grupy społecznej, do której sami należą!)  jako najgorszych ludzi na świecie. To uderza nie tylko w ich politycznych przeciwników, ale też w nich samych! Przeciętny odbiorca uogólnia te stwierdzenia i nie dzieli polityków na złych i dobrych, tylko wszystkim doczepia etykietkę złodziei i pazernych cwaniaków.  Adrian Zandberg i poseł Andruszkiewicz używając tak agresywnego języka szkodzą więc sami sobie – wydaje się jednak, że tego nie dostrzegają.

Dalszy ciąg analizy znajdziesz tutaj.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Anna Mierzynska

Specjalistka ds. social media, marketingu sektora publicznego i marketingu politycznego, blogerka. Analizuję i piszę o mechanizmach społecznych w Internecie, o manipulacji w sieci i o polityce oczywiście też.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie