Polityka i społeczeństwo

PiS szykuje nam wariant turecki

PiS szykuje nam wariant turecki

Podporządkowanie polityki zagranicznej potrzebom rozprawy z krajowymi wrogami politycznymi oraz, co za tym idzie, gotowość do pójścia na całkowitą konfrontację z partnerami gospodarczymi objawiła się w pełnej krasie przy awanturze wokół reelekcji Donalda Tuska. Już miesiące temu jasne stało się, że polski rząd przestał się przejmować tym, jak odbierana jest Polska za granicą oraz jakie perspektywy gospodarcze pewne decyzje rodzić będą w przyszłości. Niestety stawianie prostej linii podziału “my” kontra “oni” skutecznie zmydliło oczy milionom Polaków, ukrywając prawdziwe oblicze konsekwencji wyrzeknięcia się własnej polityki zagranicznej na rzecz kreacji wrogów ideologicznych. Coraz wyraźniejsza w szeregach PiS jest gotowość do eskalacji działań i niecofania się o krok niezależnie od konsekwencji. To niepokojące zjawisko oparte na zasadzie “apetyt rośnie w miarę jedzenia” niebezpiecznie zbliża standardy polskiej polityki do dyplomacji tureckiej, kraju, który przechodzi autorytarny zamach stanu w białych rękawiczkach. Zdaje się, że Jarosławowi Kaczyńskiemu marzy się równie absolutna władza jak Erdogana, dlatego warta szczególnej uwagi staje się międzynarodowa awantura, jaką właśnie rozpętała Ankara.

Kiedy polski rząd dokonywał na salonach Brukseli rytualnego samobójstwa, w tym samym czasie Turcy przygotowywali się do przeprowadzenia referendum konstytucyjnego zaplanowanego na 16 kwietnia, które w rzeczywistości jest niczym innym jak wpisaniem dyktatorskiej pozycji prezydenta Erdogana do samej konstytucji. Reforma zakłada m.in., że prezydent będzie jednocześnie szefem państwa i rządu oraz będzie mógł sprawować władzę za pomocą dekretów. Wzrośnie także jego wpływ na wymiar sprawiedliwości. Patrząc na zapędy PiS nie są to niestety pomysły mentalnie od Warszawy odległe. Jednak to co szczególnie istotne w tej sprawie, to reakcja międzynarodowa na pokazowe referendum. Politycy tureccy postanowili bowiem rozpocząć w Niemczech i krajach Beneluxu kampanię wyborczą wśród mniejszości tureckiej, agitując za demontażem demokracji własnego kraju. Wywołało to sprzeciw władz lokalnych zarówno Niemiec jak i Holandii, które zaczęły notorycznie uniemożliwiać organizację wieców politycznych poświęconych tej sprawie. Reakcja rządu Turcji była szybka i “w stylu Jarosława Kaczyńskiego”. Podczas wiecu w Stambule prezydent Turcji powiedział – “Niemcy, nie macie nic wspólnego z tym, co zwie się demokracją, a powinniście wiedzieć, że wasze obecne działania nie różnią się od tych z czasów nazistowskich”. Co więcej, zapowiedział nagłośnienie sprawy społeczności międzynarodowej, aby “zawstydzić Niemcy w oczach świata”. Wywołało to przelanie się fali oburzenia przez zachodnią Europę, a zwłaszcza Niemcy, które nazwały to trywializacją zbrodni z okresu nazistowskiego uznając takie słowa za nie do zaakceptowania.

Tureckie władze pozostały niestrudzone i postanowiły wysłać do Holandii ministra spraw zagranicznych, który nie został jednak wpuszczony do kraju. Nie ostudziło to zapału Turków, ponieważ w reakcji na powyższe zajście, przebywająca w sąsiednich Niemczech turecka minister ds, rodziny udała się do Rotterdamu, gdzie została zatrzymana i wydalona z Holandii, co doprowadziło do wybuchu protestów tureckiej mniejszości. Obecnie na linii obu rządów trwa ostry dyplomatyczny spór, w którym premier Turcji nie szczędzi bardzo ostrych słów mówiąc o “odwecie z zastosowaniem najostrzejszych środków”. Całej sytuacji dało się oczywiście uniknąć, ponieważ ministrowie byli informowani, że ich wizyta nie jest mile widziana przez gospodarzy, jednak te informacje zignorowano.

Turcja czuje się w tej grze szczególnie pewnie, ponieważ ma kartę, której Unia nie może zignorować, a jest nią porozumienie o zatrzymaniu napływu uchodźców, z którego Ankara wciąż się wywiązuje. Sprawia to, że rządy Europy nie mogą w pełni swobodnie zareagować, ponieważ boją się zerwania tej umowy.

Jaka lekcja z tego płynie dla nas, Polaków?

Tureckie władze podobnie jak rząd PiS-u postanowiły dokonać prostej zagrywki, stawiając siebie w roli obrońców interesów i godności Turcji w opozycji do pogrążonych w hipokryzji i korupcji krajów unijnych. Z tego powodu Turcy podgrzewają awanturę, ponieważ każde zatrzymanie ministra i protesty na zachodzie to więcej Turków, którzy poczują urażenie swojej dumy narodowej i zjednoczą się wokół prezydenta, zapominając przy tym o prawdziwej treści reformy konstytucyjnej. Niestety o to ostatnie w całym zajściu przede wszystkim chodzi, Erdogan podobnie jak Jarosław Kaczyński jest mistrzem odwracania uwagi od własnych niecnych poczynań. Jednak to na co powinniśmy zwrócić uwagę i pokazać zwolennikom partii rządzącej, to szkody jakich doświadcza wizerunek Turcji w Europie. Niech każdy zwolennik PiS spojrzy na trwającą właśnie międzynarodową kompromitację i zastanowi się jak odbierane są analogiczne zagrania naszego rządu. Powinniśmy się nad tym zastanowić zwłaszcza dlatego, że Polska nie posiada żadnej mocnej karty przetargowej wobec Unii w przeciwieństwie do Turków. Obserwacja absurdów tureckiej debaty publicznej, która też została pogrążona w sporze my vs .mityczni oni, może pomóc obudzić się zwolennikom dobrej zmiany, że nie są otoczeni ze wszystkich stron przez wrogów, ale po prostu w sposób instrumentalnie manipulowani…

fot. flickr/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie