Polityka i społeczeństwo

Pierwsze efekty reformy sądownictwa są zatrważające. Rząd po raz kolejny oszukał Polaków

PiS przepycha swój walec kolejnych zmian zawłaszczających sądownictwo pod płaszczykiem troski o dobro obywatela, który jest bezsilny wobec opieszałej i aroganckiej machiny wymiaru sprawiedliwości. Elektorat partii rządzącej ślepo popiera reformy, których zamysł poza wymianą kadr nie oferuje żadnych rozwiązań w zakresie kluczowych wyzwań polskiego sądownictwa. O tym, że troska o obywatela była zasłoną dymną, wielu ostrzegało, jednak dziś mamy twarde dowody jak bardzo PiS oszukał swoich własnych wyborców. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, do których dotarła “Rzeczpospolita”, praca sądów w wyniku reform Zbigniewa Ziobry istotnie zwolniła.

Czas oczekiwania na wyrok wydłużył się do 5,4 miesięcy z poprzednich 4,7. Co gorsza, wydłużył się także czas załatwienia sprawy od wpłynięcia jej do sądu aż do egzekucji komorniczej. W sądach narastają także zaległości, rośnie liczba spraw trwających więcej niż rok i trzy lata. Wyborcy liczący, że walec partii rządzącej rozwiąże problemy sądownictwa, zostali oszukani podwójnie, nie dość, że sytuacja się nie poprawiła, to na dodatek jest jeszcze gorzej niż pod rządami mitycznych elit III RP.

Wszystkiemu winny jest jednak rząd, który kieruje się rządzą personalnej czystki, a nie reformami. Resort złe wyniki zrzuca bowiem na kadry sądów, a rozwiązanie na zwiększenie efektywności pracy okazuje się bardzo proste: “Wymieniamy prezesów na bardziej operatywnych”. Takie słowa oficjalnie wypowiada Łukasz Piebiak, wiceszef resortu sprawiedliwości. Dzięki czystce ma zapanować sielanka, ponieważ ministerstwo obiecuje bardziej sprawiedliwy rozdział pracy w sądach, co poprawi ich wyniki pracy.

Jest to tylko część problemu, bowiem ministerstwo blokuje obsadzenie wakatów w sądach, w oczekiwaniu aż umieści w odpowiednich miejscach “swoich” ludzi, którzy zagwarantują wygraną w konkursach kolejnym “swoim”. Obecnie wg danych “Rzeczpospolitej” nieobsadzonych pozostaje około 500 wakatów, czyli 5% całej kadry sędziowskiej. Do tego trzeba doliczyć setki etatów asystentów, którzy także czekają w przysłowiowej “zamrażarce”.

Kiedy rząd myśli tylko o obsadzaniu stanowisk, w tym samym czasie kompletnie na boczny tor odstawiono kluczowe dla naprawy sądownictwa zmiany organizacji pracy sądów, która jest obecnie jedną z najbardziej nieefektywnych w Unii Europejskiej. Polska jest bowiem wraz krajami naszego regionu w czołówce jeśli chodzi o liczbę sędziów na 100 000 mieszkańców. Wyprzedzamy tutaj z wynikiem 25 nieznacznie Niemcy (24), a Francja zostaje daleko w tyle z ponad dwukrotnie mniejsza liczba sędziów (10) na 100 000 mieszkańców. To ostatnie nie dziwi, ponieważ na zachodzie wiele spraw nie trafia ostatecznie do sądów dzięki dużemu znaczeniu mediacji. Problem leży w naszym kraju w niskiej efektywności pracy sądów, a nie personaliach.

Widać zatem wyraźnie, że PiS oszukał swoich wyborców w ich najbardziej elementarnym oczekiwaniu – sprawiedliwości. Zamiast “żeby nie było tak jak było” wyborcy otrzymali zwrotnie jeszcze więcej tego co było, ale nie przez ostatnie 25 lat, ale przez poprzedzające je półwiecze, kiedy liczyła się właśnie “operatywność”, a nie sprawiedliwość sędziów.

Źródło: rp.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Media Tygodnia

Ładowanie