Gospodarka

Papierowe śmigłowce Antoniego Macierewicza

Antoni Macierewicz Mi-17

Po fiasku rozmów ws. Caracali, Minister Obrony prześcigał się w deklaracjach, aby stworzyć wrażenie, że ma plan na modernizację polskich sił zbrojnych. Po drodze były deklaracje o zakupie amerykańskich Black-Hawków, nowych przetargach, aż w końcu usłyszeliśmy o wspólnym polsko-ukraińskim projekcie zbrojeniowym. Na papierze brzmiało pięknie – własna konstrukcja, zupełnie nowe, nowoczesne śmigłowce. Firma specjalizująca się w modernizacji sprzętu postsowieckiego faktycznie mogła realnie zaoferować możliwości częściowego przystosowania przestarzałej floty śmigłowców do potrzeb współczesnego pola walki. Niestety pokładanie nadziei w budowę nowej konstrukcji, technologicznie konkurencyjnej dla zachodnioeuropejskich, mogło budzić wątpliwości już od samego początku.

Dzięki interpelacji posła PO Krzysztofa Brejzy wiemy już, co naprawdę kryje się za hucznymi zapowiedziami ministerstwa. Okazało się, że ze stroną ukraińską rozmawiano jedynie o programie modernizacji wysłużonych poradzieckich śmigłowców Mi-17, które wciąż są na wyposażeniu zarówno polskiej, jak i ukraińskiej armii. Modernizacja miałaby się koncentrować na wymianie silników na nowe, o lepszych parametrach technicznych. Na dziś nie wiadomo nawet jak daleko idący i jak kosztowny będzie ten program współpracy z Ukrainą.

Niestety w ten  sposób zamiast nowych maszyn polska armia dostanie jedynie lekko odremontowane, stare, wysłużone M-17. Konstrukcję, która czasy swojej świetności przeżywała w okresie Związku Radzieckiego. Wątpliwe jest, czy taka modernizacja jest w stanie podnieść wartość bojową maszyn do poziomu choćby zbliżonego z nowymi konstrukcjami zachodnich sojuszników. Prawdopodobnie nie o to w całym zamówieniu chodzi, ale o maksymalne obcięcie kosztów. Wyremontowane Mi-17 będzie można nazwać modernizacją floty śmigłowców, ale już z tego, że w razie konfliktu złom po “liftingu” niewiele zdziała na polu walki, rządu już nikt nie rozliczy. Niestety to kolejny przykład nieudolności w zarządzaniu siłami zbrojnymi, które cierpią z powodu niekompetentnego kierownictwa od wielu lat i to niezależnie od opcji politycznej u władzy. Nie ma nic złego w optymalizowaniu wydatków i wykorzystywaniu także starszego uzbrojenia, ale ministerstwu powinna przyświecać długoterminowa strategia, a chaotyczne wypowiedzi Antoniego Macierewicza pokazują, że takiej wizji po prostu nie ma, a armia stała się kolejnym narzędziem rządowego PR-u. Sprzęt wojskowy, szczególnie z sił powietrznych, charakteryzuje się wysokimi kosztami użytkowania, dlatego może się okazać, że remonty Mi-17 udowodnią, że kto za bardzo oszczędza, ten potem dwa razy płaci. MON będzie obciążony wysokimi kosztami użytkowania sprzętu o niskiej wartości bojowej, co uniemożliwi stworzenie rezerw na zakup nowych maszyn, przez co nasze siły zbrojne utkwią na kolejne lata z przestarzałym uzbrojeniem.

Jest jeszcze jeden problem z planem MON. Ukraiński partner, firma Motor-Sicz, jest wieloletnim dostawcą sprzętu na rynek rosyjski, nawet pomimo embarga. Oznacza to, że technologia użyta do modernizacji polskich śmigłowców nie jest tajemnicą dla armii rosyjskiej. Stawia to pod znakiem zapytania celowość kontraktu, ponieważ MON prowadzi politykę zakupową głownie pod kątem zagrożenia z Rosji.

Polityka śmigłowcowa Antoniego Macierewicza to kolejny zły sygnał dla polskich sił zbrojnych, po wcześniejszym zamieszaniu z zakupem “1000” “dronów” i budową wojsk obrony terytorialnej. Armia jest jednym z pól, które wymaga od polityków szczególnej rozwagi i długofalowości myślenia. Niestety tego wciąż w Polsce brakuje, a mimo niebezpiecznego położenia geograficznego, sprawom armii i jej potrzeb poświęca się względnie mało miejsca w debacie publicznej. Kolejne pomysły szefa MON w czasach niepewności co do przyszłości NATO to dzwonek alarmowy, że najwyższy czas to zmienić.

fot. Ivan Mezhui / Shutterstock

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie