Polityka i społeczeństwo

Panika w Ministerstwie Zdrowia. By ratować szpitale wpadli na szokujący pomysł

Od 2 października obserwowaliśmy protest głodowy młodych lekarzy rezydentów. Protest rozlał się na całą Polskę i na większość pracowników medycznych niskiego szczebla. W służbie zdrowia generalnie nie działo się dobrze, bo i pielęgniarki, i położne, i fizjoterapeuci i ratownicy medyczni zarabiali za dużo by umrzeć, a za mało by przeżyć. W trakcie protestu byli szkalowani, obrażani i upokarzani przez polityków PiS i media reżimowe. TVPiS posunęła się nawet do spreparowania artykułu, w którym młody wilk tępej prawicy Ziemowit Kossakowski jawnie skłamał, że lekarze żrą kawior zamiast suchego chleba, za co został zawieszony (Kurski już zapowiedział, że Ziemek od stycznia wraca do TVPiS).

Dlaczego młodzi ludzie zastrajkowali? Lekarz rezydent zarabiał średnio 2 280 zł na rękę miesięcznie (tyle co kasjerka w Biedronce). Dużo? W związku z brakiem jakichkolwiek wolnych środków w służbie zdrowia młodzi lekarze musieli się kształcić za swoje: książki i periodyki specjalistyczne (ok 2.000 zł rocznie), szkolenia (głupi kurs USG 3.000 zł), konferencje (min. 500 zł – 1.000 zł za jedną). Oczywiście lekarzom nie przysługiwał dodatkowy urlop na szkolenia i konferencje więc szkolili się kosztem własnego wypoczynku po ciężkiej pracy. Żeby się utrzymać nierzadko pracowali po 450-500 godzin miesięcznie! Jak szalenie niebezpieczne są takie praktyki nie tylko dla pacjentów (przepracowany lekarz, to możliwość błędnej diagnozy), ale i dla samych lekarzy pokazał przypadek lekarz Katarzyny W-S z Niepołomic, która w trakcie 24-godzinnego dyżuru zmarła na zawał serca. Miała 28 lat.

30 października lekarze zakończyli protest. W trakcie trwającego 29 dni protestu głodowego Minister Zdrowia spotkał się z nimi 2 razy. Premier Szydło (pamięta ją ktoś jeszcze?) wpadła na 30 minut. Minister Zdrowia wyraził zadowolenie z zakończenia protestu, ale nie trwało ono długo. Lekarze rezydenci podjęli decyzję o kontynuacji protestu, ale w nowej formie. Zaczęli masowo rezygnować z narzuconych im nadgodzin (tzw. klauzule opt-out) i pracować wyłącznie w normalnym wymiarze czasu pracy, tj. 180-200 godzin. Do chwili obecnej ok 4.500 lekarzy rezydentów wypowiedziało przedmiotowe klauzule. To musiało skutkować załamaniem systemu, co właśnie potwierdziło Ministerstwo Zdrowia!

Do tej pory lekarze mogli łączyć dyżury. Na czym to polegało? W tym samym czasie, np. internista mógł mieć jednocześnie dyżur na oddziale wewnętrznym i dermatologicznym. Było to regulowane przepisami i były pewne ograniczenia. Dziś Ministerstwo chce pójść na całego i pozwolić dowolnemu lekarzowi z dowolna specjalizacją dyżurować na dowolnym oddziale! Projekt nowego rozporządzenia, które pojawiło się wczoraj (uwagi można składać tylko do piątku) przewiduje, że dyrektor szpitala będzie mógł nakazać jednemu lekarzowi dyżurowanie na NIEOGRANICZONEJ liczbie oddziałów. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Internista będzie mógł dyżurować na chirurgii, ginekolog na kardiologii, a kardiolog na chirurgii. W skrajnych przypadkach jeśli w szpitalu zabraknie lekarzy i na dyżurze będzie tylko ginekolog, będzie on leczył pacjentów z chirurgii, kardiologii i pediatrii. Według ministerstwa zmiana przepisów, cyt.: „nie będzie miała negatywnego wpływu na jakość udzielanych świadczeń”. Brzmi śmiesznie? Raczej strasznie. I wszystko to będzie w zgodzie z przepisami, ale zdecydowanie nie ze zdrowym rozsądkiem.

Nagle po rezygnacji lekarzy rezydentów z nadgodzin i przeliczeniu etatów Ministerstwo Zdrowia wpadło w panikę i na ostatnią chwilę chce ratować szpitale przed totalną katastrofą obciążając lekarzy dodatkową pracą, do której nie mają kwalifikacji. W tym przypadku skończy się nie tylko śmiercią pacjentów w związku z błędnymi diagnozami, ale i pewnie samych lekarzy z przepracowania.

Źródła: Gazeta Wyborcza (wydanie papierowe)

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Bezczelny Lewak

A tu sobie usiądę i będę pluł na prawdziwych Polaków. Zodiakalny lewak. Wielki człowiek niskich lotów. Wyłącznie głupie, prywatne opinie. PS. Klnę.

Media Tygodnia

Ładowanie